Sport.pl

Masz już blog? Dodaj wpis po zalogowaniu.

Załóż swojego bloga

24.03.2013 22:52

Ruszyła Topliga na mrozie ospale, czyli sześć spostrzeżeń po inauguracji

No, może nie ospale, ale wreszcie grają. Obejrzałem z trybun mecz Warsaw Spartans – Seahawks Gdynia, zerknąłem na dwa pozostałe wyniki pierwszej kolejki, porozmawiałem z kilkoma osobami, więc pozwolę sobie na kilka spostrzeżeń.

1. Eagles w Poznaniu – 39:0. Seahawks w Warszawie – 48:0. Giants w Chorzowie – 61:0. I co? I nic. Faworyci wyszli na boisko, zrobili swoje, a my wciąż nie wiemy, który z nich jest najmocniejszy. Devils musieli przenieść mecz ze Steelers, ale myślę, że ich zwycięstwo można założyć na 100 proc., a zwycięstwo w rozmiarach podobnych do wyżej wymienionych – na 90 proc.

Wydaje się też, że bez ryzyka można stwierdzić, iż pierwsza kolejka potwierdziła to, czego większość się spodziewała – że Topliga znów będzie podzielona na grupę A i B. Gdyby ktoś z czwórki Kozły, Spartans, Steelers, Rebels awansował do play-off, byłby to cud.

Dlatego czekam na mecze Wielkiej Czwórki (powiedzmy, że Giants to Metallica, Devils – Slayer, Seahawks – Megadeth, Eagles – Anthrax) – pierwszy obejrzę na żywo. 6 kwietnia Eagles zagrają w Warszawie – po raz pierwszy na stadionie Polonii – z Devils. Będzie się działo!

2. Obserwowałem w Warszawie Ferniego Garzę (na zdjęciu), który w zespole mistrza zastąpił Kyle’a McMahona, jednogłośnie obwołanego w poprzednim sezonie MVP ligi i jej najlepszym graczem w historii. McMahon miał wrócić do Seahawks, ale wybrał pracę w USA. Gdynianie sięgnęli więc po Garzę, który ma bardzo dobre CV, jeśli chodzi o występy w Europie – najpierw Włochy, potem Czechy i dwa mistrzostwa z rzędu. A więc know-how, którzy przyda się broniącym tytułu Seahawks już jest.

Co jest jeszcze? Garza jest od McMahona większy – 198 cm wzrostu, 114 kg wagi wobec 190 cm i 97 kg swojego poprzednika – ale jakby wolniejszy, mniej dynamiczny (zaznaczam: widziałem jeden mecz z mało wymagającym rywalem). Ma jednak silne ramię, w niedzielę podawał nim mądrze, mocno, precyzyjnie i daleko. Ale co tam jakieś obserwacje futbolowego neofity – o porównanie Garzy do McMahona poprosiłem running backa Seahawks Sebastiana Krzysztofka:

- To dwaj zupełnie inni zawodnicy. Ferni to przede wszystkim rozgrywający rzucający – bardzo dobrze czyta grę, a biega tylko wtedy, jak musi. To świetny mózg zespołu, który widzi wszystko, precyzyjnie rzuca. Kyle to z kolei atleta – brał piłkę pod pachę, zdobywał 50 jardów w akcji typu sneak przez środek. To bardzo różni gracze, ale obaj niesamowici. Warto dodać, że Ferni jest lepszym nauczycielem, ma większe doświadczenie niż Kyle. Który lepszy dla nas? Powiemy po sezonie. Rok temu zdobyliśmy mistrzostwo, czyli zrobiliśmy to, co trzeba było. Teraz też jestem dobrej myśli.

Fot. Kuba Atys

3. Jako jeszcze inny gracz zaprezentował się w niedzielę quarterback Spartans J Lund. Słaby, niedokładny, prowadzący zespół donikąd. Oczywiście, linia przed Lundem była słabiutka, zdarzało się, że Amerykanin był osaczany przez trzech rywali, ale były też akcje, kiedy miejsce miał, a podawał niedokładnie. Za wszystkie złe akcje Lund nie odpowiada, ale też nie wykonał żadnej, która pchnęłaby zespół do przodu.

Zapytany o słaby atak prowadzony przez Lunda Tomasz Piskała, linebacker Spartans tłumaczył: - Ofensywa przeszła przed sezonem na nowy system zagrywek, a jego przyswojenie to jest proces. Jak to zacznie działać, to zobaczymy, że i gracze ataku stanowili o sile Spartan w poprzednim sezonie.

Niezależnie od tego procesu przyswajania sobie rozgrywek gołym okiem widać jednak, że Lund to zawodnik ze zdecydowanie niższej półki niż Garza czy McMahon. Tu ciekawostka – trener Spartans Roman Picheta w drugiej połowie zmienił Lunda na 22-letniego Tomasza Znidericza. Ten zaczął od dwóch podań do nikogo, ale potem był precyzyjny. Jeden z jego kolegów złapał piłkę, dzięki czemu Znidericz przesunął Spartan o kilkadziesiąt jardów do przodu. Na krytej trybunie zdążyliśmy (pół żartem) nazwać go młodą, obiecującą nadzieją polskiego futbolu, ale w kolejnej akcji zmiennik Lunda podał tak, że goście przechwycili piłkę. I już o nim nie mówiliśmy.

4. Dwa ostatnie mecze futbolu, które obejrzałem na stadionie OSiR Bemowo, odbyły się w skrajnie odmiennych warunkach. 1 lipca 2012 roku Eagles grali w półfinale play-off z Devils, wygrali 37:20, a to, co z tego spotkania pamiętam, to nieudane próby chronienia dwóch zimnych butelek z wodą przed rozgrzaniem, moją spaloną na czerwono łysą czaszkę i Krzysztofa Dregera z Eagles, który swoją, owłosioną, moczył w wiadrze z wodą. Uff, było gorąco.

24 marca 2013 roku było podobno sporo cieplej niż dzień wcześniej w Poznaniu, gdzie grali Eagles, ale i tak przejmująco zimno. Herbatka z małego termosu skończyła się w trzeciej kwarcie, w czwartej było już cholernie zimno. Zapamiętam z tego meczu skostniałe palce, które ledwo trzymały długopis i koce, którymi okrywali się gracze Spartans.

5. Średnia frekwencja z trzech meczów pierwszej kolejki to 316 osób. W Warszawie było ich 450, w Chorzowie – 350, a w Poznaniu – 150. Dużo, mało, w sam raz?

Trudno powiedzieć, rzecz jasna. Faktem jest, że gospodarzami trzech spotkań były zespoły z Topligi B – gdyby u siebie grali Giants, Eagles i Seahawks średnia frekwencja mogłaby być wyższa. Druga sprawa – pogoda oczywiście. Minusowe temperatury na pewno zniechęciły wiele (kilkaset?) osób od pójścia na stadiony.

Ale z ciekawości sprawdziłem średnią frekwencję z trzech spotkań pierwszej kolejki poprzedniego sezonu. Wyniosła 1016 osób, czyli była o 700 wyższa niż tegoroczna. 1300 osób przyszło wtedy na Eagles, 1100 na Devils i 650 na Rebels.

6. Bartosz Dziedzic. Nie widziałem go nigdy na oczy, ale chyba jestem pod wrażeniem. Ma 19 lat, jest pierwszym quarterbackiem Giants. W meczu z Rebels (tak, wiem, że rywal słaby) wykonał trzy podania na przyłożenie i według relacji Adriana Fulneczka (ekspert, polecam twórczość!) był wyróżniającym się graczem meczu.

Powtórzę: 19-letni polski quarterback w czołowej drużynie ligi.

Wow.

PS Więcej zdjęć Kuby Atysa z meczu Spartans - Seahawks znajdziecie tutaj.

Czytaj więcej na blogu Blog Łukasza Ceglińskiego.

Zobacz także

O autorze lukasz_ceglinski

avatar

Kiedyś specjalista od większej koszykówki w "Gazecie Wyborczej", teraz przede wszystkim dziennikarz i redaktor Warszawa.sport.pl. Fan Znicza Pruszków i Minnesota Timberwolves. Na Twitterze jako cegieu, z podobnym zdjęciem jak po lewej...