Ford Germaz Ekstraklasa. Koszykarki Lidera mają gwiazdy i mierzą w półfinał

- Krok do przodu chcemy robić co roku, więc w tym sezonie do półfinału awansować musimy. To byłaby realizacja celu, ale i nasz duży sukces - mówi prezes Matizolu Lidera Pruszków Paweł Kędzierski przed inauguracją ekstraklasy koszykarek. W sobotę Lider rozpocznie sezon meczem z KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wlkp.
Debiutancki sezon 2009/10 Lider zakończył na 10. pozycji, ale zapowiadał, że w następnych rozgrywkach awansuje do play-off. - Piąte, a nawet szóste miejsce byłoby marzeniem - mówił rok temu Kędzierski, a po siedmiu miesiącach cieszył się z piątej pozycji zespołu.

Teraz prezes klubu wyznaczył nowy cel - czwarte miejsce, czyli grę w półfinale. - Mamy dobrego partnera, firmę Matizol, ale także sponsorów, którzy są z nami od dłuższego czasu. Każdy grosz dołożył i staramy się iść do przodu - mówi Kędzierski dając do zrozumienia, że obecny budżet klubu jest większy niż zeszłoroczny.

Czy cel sportowy na najbliższy sezon jest realny? - Awans do półfinału jest realny, ale dla sześciu-siedmiu zespołów - mówi trener Lidera Arkadiusz Koniecki. - Euroligowa trójka Wisła, CCC i Lotos to zespoły naszpikowane doskonałymi zawodniczkami, ich budżety są dużo wyższe niż reszty drużyn, ale kilka innych drużyn ma składy zbliżone poziomem do naszego, liga będzie ciekawa - dodaje doświadczony szkoleniowiec.

Ze zbudowanej drużyny Koniecki jest zadowolony i trudno mu się dziwić, bo Lider pozyskał wartościowe koszykarki. Amerykańska skrzydłowa Amber Holt przez trzy lata grał w węgierskim MKB Euroleasing Sopron, z którym nie tylko zdobywała mistrzostwo kraju, ale także grała w Eurolidze. Ma 26 lat i 183 cm wzrostu.

Jej rodaczka, 29-letnia rozgrywająca Laurie Koehn w 2007 roku wygrała konkurs trójek podczas meczu gwiazd WNBA. W minionym sezonie występowała w Rybniku i została najskuteczniejszą zawodniczką ekstraklasy ze średnią 19,0 punktu na mecz. Mierząca 173 cm wzrostu Koehn trafiła 42 proc. trójek, a rzucała dużo, bo aż 11 razy na mecz.

Trzecia koszykarka z zagranicy to 23-letnia Miranda Ayim (191 cm wzrostu), choć - jak mówił w piątek Kędzierski - Kanadyjka nie odesłała jeszcze podpisanego kontraktu, więc zawodniczką Lidera będzie jeszcze nie na 100, ale na 99 proc. Podkoszowa, która ostatnio występowała w Turcji, ma się pojawić w Pruszkowie w pierwszym tygodniu października.

Pruszkowski klub wzmocnił się także Polkami - dla klubu najważniejszą koszykarką może być 21-letnia Olivia Tomiałowicz, która uczyła się grać w Pruszkowie, a ostatnie trzy lata spędziła w Lotosie Gdynia. - Z Olivią rozmawialiśmy już rok temu, ale miała jeszcze ważny kontrakt z Lotosem. Teraz się skończył i udało nam się ją ściągnąć z powrotem do Pruszkowa. Liczymy, że jako jedyna pruszkowianka będzie przyciągać na trybuny jeszcze więcej kibiców - mówi o swojej nowej rzucającej Kędzierski.

Po urlopie macierzyńskim wraca do gry Anna Wielebnowska - 31-letnia podkoszowa to była reprezentantka Polski, która występowała m.in. na igrzyskach olimpijskich w Sydney w 2000 roku, a potem grała m.in. w lidze belgijskiej oraz w Wiśle. - Szukaliśmy doświadczenia pod koszem - zawodniczki nieustępliwej i twardej. Liczymy, że szybko wejdzie w prawdziwy rytm gry po urodzeniu dziecka - tłumaczy Kędzierski.

- Ważne jest, że mamy indywidualności, ale graczy dobierałem tak, żeby stworzyć dobry balans - i pod koszem, i na obwodzie, i liderów, i zawodniczek od zadań specjalnych - mówi Koniecki. I dzieli się obawami: - Martwią mnie trochę kontuzje w okresie przygotowawczym, m.in. Ani Wielebnowskiej.

Trzon Lidera uzupełniają grające w poprzednim sezonie w Pruszkowie środkowa Aleksandra Chomać i rozgrywająca Alicja Bednarek oraz rozgrywająca Anna Pietrzak (ostatnio CCC Polkowice), która była w kadrze reprezentacji na tegoroczne mistrzostwa Europy w Polsce.

- Do tej pory trenowaliśmy w okrojonym składzie - Amber Holt dopiero w piątek ćwiczyła z nami po raz pierwszy, a na dodatek podczas podróży zawieruszył jej się bagaż, co sprawiło, że zawodniczka jest zdenerwowana - mówi Koniecki.

- Atmosfera jest dobra, skład wygląda na dobrany, ale trudne chwile dopiero przed tą drużyną. W boju okaże się, co udało nam się zbudować. Tego, jaką dysponujemy siłą, dopiero się dowiemy - dodaje trener, który przyznaje, że rywalizacja z ligową wielką trójką może być poza zasięgiem jego drużyny. - Niedoświadczonym zespołom ciężko grać z ekipami, które mają gwiazdy na światowym poziomie. Faworyci mają wielkie budżety i silne zespoły - ograć je będzie bardzo trudno, ale może będą miały gorszy dzień, albo zlekceważą rywali. Rozwarstwienie finansowe w lidze sprawia, że pokonać wielką trójkę będzie szalenie trudno, ale próbować trzeba - mówi Koniecki.