Sport.pl

Najlepsze pucharowe mecze Legii według Roberta Błońskiego. "Gdzie jest ta Legia..."

Mała torpeda zatapiająca IFK, trawka na trybunach podczas meczu w Utrechcie, niesamowity gol Kucharskiego, taktyczny "kunszt" Dragomira Okuki i odręczna relacja z meczu w Blackburn - Robert Błoński, dziennikarz piszący o Legii od blisko 20 lat, wspomina najbardziej pamiętne mecze legionistów w europejskich pucharach, które oglądał na stadionie.
IFK - Legia 1:2 (23 sierpnia 1995)

Kiedy w relacji telewizyjnej Dariusz Szpakowski wygłaszał słynne "na pytanie, gdzie jest ta Legia, odpowiadam: w Lidze Mistrzów" na stadionie Ullevi w Goeteborgu kończył się historyczny mecz, który dał drużynie Pawła Janasa awans do Champions League. W doliczonym czasie Jacek Bednarz strzelił zwycięskiego gola i później, w hotelowym pokoju z radości skakał na łóżku pod sam sufit.

Z Goeteborga zapamiętałem przede wszystkim angielskiego sędziego Davida Elleraya. Rok wcześniej prowadził rewanżowy mecz Legii o awans do Champions League. W Splicie warszawianie mierzyli się z Hajdukiem Split. Po porażce w Warszawie 0:1 szanse mieli niewielkie, ale Elleray szybko pokazał dwie żółte kartki obrońcom Zielińskiemu i Ratajczykowi. W drugiej połowie wyrzucił "Rataja" z boiska i skończyło się 0:4.

Kiedy okazało się, że Anglik będzie prowadził mecz w Goeteborgu, w Legii zrobiło się nieswojo, choć na rewanż z IFK drużyna jechała po wygranej w Warszawie 1:0. Tym razem sponsor Legii Janusz Romanowski zaprosił do Szwecji... Stanisława Speczika. To jeden z pięciu polskich członków honorowych UEFA. Wtedy był bliskim przyjacielem prezydenta UEFA, Lenarta Johanssona, a także społecznym skarbnikiem UEFA. Zajmował dość eksponowaną rolę i kiedy Elleray zobaczył go w towarzystwie delegacji z Polski, mocno się zdziwił.

Na boisku sędziował jednak - z punktu widzenia Legii - doskonale. IFK po 25 minutach odrobiło straty z Warszawy, ale pięć minut później Elleray wyrzucił z boiska Jonasa Olssona (za faul na Jerzym Podbrożnym). Jeszcze przed przerwą na boisko wszedł wściekły jak osa Leszek Pisz. Kapitan Legii rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, bo tak wymyślił sobie Mirosław Jabłoński. Asystent Janasa przekonał pierwszego trenera, że niski i wątły Pisz nie da sobie rady z wysokimi i silnymi Skandynawami.

Kwadrans przed końcem Pisz strzelił gola... głową! A jedna ze szwedzkich gazet napisała po meczu "mała torpeda zatopiła IFK". Nim torpeda jednak odpaliła, Elleray nie uznał drugiej bramki dla IFK (słuszna decyzja, strzelec znajdował się na spalonym). A chwilę później protestującego trenera Rogera Gustafssona wyrzucił na trybuny.

Dziesięć minut przed końcem, już przy stanie 1:1, usunął z boiska Magnusa Erlingmarka. Grając jedenastu na dziewięciu, w doliczonym czasie Bednarz strzelił zwycięskiego gola, a do Warszawy pierwszy i jak dotąd ostatni raz, przyjechała Liga Mistrzów.

Utrecht - Legia 1:3 (3 października 2002)

Jedno z najwyższych w XXI wieku wyjazdowych zwycięstw Legii w europejskich pucharach (4:1 warszawianie wygrali z białoruskim FC Homel, a aż 6:1 rozbili szwedzki Elfsborg w 2001 roku) oglądałem w Holandii razem z Maciejem Murawskim, który usiadł obok na trybunie prasowej. Były piłkarz Legii był wtedy zawodnikiem Arminii Bielefeld, ale przyjechał obejrzeć drużynę Dragomira Okuki, z której odszedł kilka miesięcy wcześniej.

Gdy w pewnym momencie poczuliśmy słodkawy zapach palonej na trybunach "trawki" zdenerwowany Murawski zerwał się i poszedł na stanowiska komentatorów telewizyjno-radiowych, które były za szkłem. - Jutro gram ligowy mecz, nawdycham się tej "trawki", wezmą mnie na kontrolę antydopingową, nie daj Boże coś wykryją i będę miał kłopot - tłumaczył "Muraś".

Zwycięstwo w Utrechcie było jednym z najcenniejszych w historii Legii.

Legia - Panathinaikos 2:0 (24 września 1996)

Niesamowity mecz, niesamowita końcówka, niesamowita historia. I fantastyczne zwycięstwo, niezapomniane dla tych, którzy mieli możliwość obejrzenia go na żywo!

Jacek Kacprzak dośrodkowywał z rzutu rożnego przy trybunie krytej od ulicy Łazienkowskiej. Na piątym metrze "główkę" wygrał Jacek Zieliński, nim piłka opuściła boisko dopadł do niej Marcin Mięciel spod linii końcowej i dośrodkował na piąty metr przed bramkę Józefa Wandzika. Tam stał Cezary Kucharski i głową zdobył jedną z najważniejszych i najbardziej pamiętnych bramek dla Legii. Gol na 2:0 dał warszawianom awans do kolejnej rundy Pucharu UEFA.

Pół roku wcześniej, w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, Legia Pawła Janasa została wyeliminowana przez ten sam Panathinaikos. I się rozpadła: z klubu odeszli m.in, trener Janas oraz Pisz, Ratajczyk, Szczęsny, Michalski, Lewandowski, Podbrożny... Po porażce z Legią pracę w Panathinaikosie stracił argentyński trener Rocha.

Valencia - Legia 6:1 (1 listopada 2001)

Jedna z najbardziej bolesnych lekcji futbolu, jaką legioniści dostali w XXI wieku. Na Mestalla nie wiedzieli, co się dzieje. Wyszedł także cały "kunszt" taktyczny trenera Dragomira Okuki. Hiszpanie byli bezwzględni dla zespołu grającego trójką obrońców, do przerwy strzelili cztery gole.

Serbski szkoleniowiec mówił później, że w przerwie chciał wymienić cały zespół. A Aleksandar Vuković dodał, że wszystko, co legioniści robili w tym spotkaniu, robili źle.

Od tamtego spotkania ogromny uraz do Okuki nosi Jacek Magiera. Podstawowy piłkarz Legii usiadł na ławce, a w pierwszej jedenastce zadebiutował anonimowy Macedończyk Marijan Gerasimowski, który w warszawskim klubie rozegrał w sumie 13 meczów.

Okuka poległ w pucharach, ale w lidze w 2002 roku wywalczył z Legią mistrzostwo.

Blackburn - Legia 0:0 (1 listopada 1995)

Remis na boisku ówczesnego mistrza Anglii - jak się później okazało punkt na Ewood Park dał Legii awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Dzień przed meczem legioniści trenowali na głównej płycie. Grzegorz Lewandowski zaraz po wyjściu na murawę dotknął jej dłonią, naciskał i powiedział z radością małego dziecka "panowie, prawdziwa". Boisko było równe jak stół bilardowy, trawa idealnie przystrzyżona. W meczu gigantyczną przewagę mieli Anglicy, ale kapitalnie bronił Maciej Szczęsny, choć dwa razy - kiedy trzeba było piąstkować - piłka ślizgała się po rękawicy. Ale wcześniej fenomenalnie obronił m.in. strzał Szkota Hendry'ego z pięciu metrów.

Wtedy nie było jeszcze mocno zaawansowanej technologii, więc relację z meczu napisałem odręcznie i pognałem wysłać ją z klubowego faksu. Ostatnią akcję spotkania obejrzałem w klubowym telewizorze - Szczęsny kapitalnie wybronił w sytuacji sam na sam z Alanem Shearerem. Odbił piłkę uderzoną z siedmiu metrów i sędzia skończył mecz. Przed spotkaniem Szczęsny obiecał, że gola w Anglii nie puści i słowa dotrzymał.

Więcej o:
Komentarze (2)
Najlepsze pucharowe mecze Legii według Roberta Błońskiego. "Gdzie jest ta Legia..."
Zaloguj się
  • Gość: dzekson2

    Oceniono 3 razy 3

    Pamiętam te mecze oj pamiętam a chyba najlepszy był z rosenborgiem u siebie od katastrofy do euforii i pamiętny( strzał) ryska stańka oj to były czasy teraz nawet z nowym stadionem trzeba będzie czekać nie wiadomo ile wogóle nie wiem czy się kiedyś doczekamy????? pozdro dla wycieczkowiczów do geteborga i pozdrówka dla kibiców ze szczecina oni już wiedza za co

  • marka77

    0

    Najlepszy był z Sampdorią w Genui, gdzieś na youtubie jest.
    I komentarz nieżyjącego już Andrzeja Szeląga

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX