Sport.pl

Finał kampów Gortata na Torwarze, czyli jak Marcin Gortat stracił dech

Około 60 dzieci ćwiczyło w niedzielę na Torwarze w finałowym kampie Marcina Gortata. - Fajnie, że Marcin wychodzi do dzieci, pokazuje im sport i zachęca do uprawiania go - mówił Mariusz Czerkawski, były hokeista NHL, gość specjalny kampu w Warszawie.
Kampy Gortata odbywają się od pięciu lat - w 2008 roku ówczesny koszykarz Orlando Magic zaczynał od jednego spotkania z młodymi graczami w rodzinnej Łodzi, teraz, będąc koszykarzem Phoenix Suns o nieporównanie większej roli w NBA, jego fundacja organizuje kampy w różnych miastach. W tym roku było ich sześć, w Warszawie spotkali się najlepsi z Płocka, Lublina, Krosna, Krakowa, Olsztyna i Siedlec.

Warszawski kamp rozpoczął się, tak jak pozostałe, o 9.30. Grupa dziewczynek i chłopców przez pięć godzin z krótkimi przerwami ćwiczyła pod okiem m.in. Marty'ego Conlona - byłego gracza NBA. Dzieci zaczęły od rozgrzewki, potem ćwiczyły kozłowanie, rzuty, proste warianty rozgrywania szybkich ataków i wreszcie zaczęły grać krótkie mecze. Wszyscy w koszulkach z logo kampu na przedzie i napisem "Zawodnik jr.nba" na plecach.

W grupie było niewiele przypadkowych osób, nietrudno było zauważyć, że większość dzieci z warszawskiego kampu w koszykówkę gra na co dzień. Z trybun Torwaru trening obserwowało kilkadziesiąt osób, głównie rodzice młodych zawodników z różnych miast polski.

Gortat podczas finałowego kampu nie miał wiele czasu na prowadzenie ćwiczeń - środkowy Suns spędził na wywiadach telewizyjnych, m.in. wspólnie z byłym hokeistą NHL Mariuszem Czerkawskim, który był jednym z gości popołudniowego spotkania celebryckiego Gortat Team z zespołem Wojska Polskiego. Przez moment na Torwarze pojawili się żołnierze, którzy ćwiczyli rzuty podczas nagrania dla telewizji.

Były jednak momenty, w których Gortat obserwował grę młodych koszykarzy i udzielał im uwag. Na kilka minut środkowy Suns stał się nawet zawodnikiem drużyny w czerwonej koszulce, rozegrał popisową akcję z zasłoną (dostając świetne podanie od młodego zawodnika!). W dziecięcej koszulce wytrzymał jednak tylko kilkanaście sekund. - Straciłem dech - śmiał się Gortat.

Czerkawski, który w koszykówkę grał tylko w tyskiej podstawówce, przyznawał: - Jestem fanem sportu, ale koszykówka nie jest moim konikiem. Nie śledzę jej na bieżąco, ale osoba Marcina sprawia, że interesuję się NBA nieco bardziej, no i jestem tutaj, na jego kampie.

- W NHL grałem w miastach, w których koszykówka była popularna - byłem na meczach Toronto Raptors, Boston Celtics czy New York Knicks. Pamiętam, jak na początku lat 90. oglądałem w starym Boston Garden Chicago Bulls z Michaelem Jordanem w składzie - wspominał Czerkawski.

- Zdarzało się, że mieliśmy wspólne kolacje z koszykarzami NBA, że uczestniczyliśmy w akcjach charytatywnych. Fajnie, że Marcin, przy pomocy sponsorów, bez których te kampy nie odbyłyby się, wychodzi do dzieci, pokazuje im sport i zachęca do uprawiania go. Żałuję, że kiedy ja przyjeżdżałem do Polski po sezonie NHL, to nie bardzo było jak grać w hokeja. Organizowałem mecze na rolkach, ale to nie to samo - dodał Czerkawski.

Pogadankę o NBA wygłosił Conlon - doszło w niej do "licytacji" z Gortatem o to, kto grał w amerykańskiej lidze w ciekawszych czasach. Conlon i Gortat wymieniali sławnych graczy, przeciwko którym mieli okazję grać, potem wszyscy obecni na Torwarze głosowali na "lepszą" NBA - ta z lat 90. czy obecna? - Opuścicie ręce, opuścicie ręce - śmiał się przy pierwszej opcji Gortat.

Po zakończeniu kampów Gortat dołączy do reprezentacji Polski, która na przełomie sierpnia i września zagra w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy w Słowenii.

Rekord. 23 tysiące kibiców na finale z udziałem Warsaw Eagles »


Więcej o:
Komentarze (4)
Finał kampów Gortata na Torwarze, czyli jak Marcin Gortat stracił dech
Zaloguj się
  • godbac51

    Oceniono 14 razy 10

    Panie autorze tego artykulu. Moze mi Pan wyjasnic co w Polskim jezyku znaczy slowo "Kamp"? Bo o ile sie orientuje to nie ma takiego slowa, a juz odmienianie nieistniejacego slowa, tak jak Pan to czyni, piszac "Kampu" itp jest po prostu ignorancja.

    Jak jest Pan za mlody by znac takie slowa jak "Oboz" i musi Pan tak bardzo pochwalic sie swoja (sam nie wiem...ale raczej watpliwa) znajomoscia jezyka angielskiego, to prosze pisac poprawnie "Camp".

    A potem sie spoleczenstwo dziwi, ze dzieci durne chodza i wlasnego jezyka nie znaja, wypowiadajac sie na ulicy jak Pan Smuda na konferencjach prasowych...

  • bukaj22

    Oceniono 5 razy 5

    Świetna sprawa z tymi spotkaniami dla dzieci. Naprawdę to daje dużo dobrego dzieciakom i raz , że zachęca do sportu i współzawodnictwa a po drugie jest bardzo dobrą integracją. Sam jestem ciekaw czy z tych obozów sportowych pojawia się w przyszłości jakieś młode talenty , ale nawet jeśli nie , to mam nadzieję , że dzieciaki będą miło wspominać ten czas i będą uprawiać sport np amatorsko.

    Świetna robota Marcin !

  • chattab

    Oceniono 4 razy 4

    Tyle się jadu wylewa na USA i Amerykanów - że bezmózgi, grubasy, etc. Ale kiedy człowiek (sportowiec) wyjedzie tam i spędzi trochę czasu, grając w zawodowych ligach, zmienia się nie do poznania. Tam ludzie czerpią frajdę ze sportu, bawią się nim, zarażają innych tą pasją i pomagają. Taka jest filozofia NBA, NHL, NFL, MLB. Organizacja i profesjonalizm godne pozazdroszczenia. A u nas? Wydzieranie sobie pieniędzy, sprzedawanie meczów, szemrane układy ze sponsorami, przepychanki o bilety, nieustanne roszady trenerów. Jedna wielka obrzydliwość, żenada, wstyd i niesmak. Między nimi i nami - przepaść jak Wielki Kanion!

  • methadone

    0

    "...teraz, będąc koszykarzem Phoenix Suns o nieporównanie większej roli w NBA, jego fundacja organizuje kampy w różnych miastach"

    Fundacja Gortata jest koszykarzem Phoenix Suns i gra w NBA? Toż to sensacja. Myślałem, że w koszykówkę grają tylko ludzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX