Sport.pl

Jak Polska z Anglią w Warszawie wojowała, czyli Wójcika zbyt krótki krok do Europy

Reprezentacja Polski rozegrała w Warszawie aż 107 spotkań, ale z Anglią w stolicy spotkała się tylko raz - 8 września 1999 roku na stadionie Legii. Na finiszu eliminacji do mistrzostw Europy kadra Janusza Wójcika zremisowała 0:0 nie wykorzystując gry z przewagą zawodnika w ostatnich 10 minutach. Teraz, 16 października, kadra Waldemara Fornalika podejmie Anglię w meczu eliminacji mistrzostw świata na Stadionie Narodowym.
8 września 1999 roku, w przedostatnim meczu dla Polaków i ostatnim dla Anglików, oba zespoły walczyły już tylko o drugą pozycję w grupie 5, która dawała grę w barażach o Euro. Pierwsze zarezerwowane było dla Szwedów, którzy wygrywając tego dnia 1:0 w Luksemburgu, przypieczętowali awans.

Zwycięzca meczu Polska - Anglia przy Łazienkowskiej zapewniał sobie drugie miejsce, remis przesuwałby rozstrzygnięcie do meczu Szwecja - Polska, przy czym Polacy w Sztokholmie nie mogliby przegrać.

Wizyta u Kwaśniewskiego: Z nimi można wygrać

- Mam dziewięciu pewniaków do pierwszej jedenastki - mówił przed meczem Janusz Wójcik. - Wszyscy są gotowi, by godnie reprezentować Polskę. Nie myślę w tej chwili o swoim stanowisku, tylko o tym, by usatysfakcjonować rzesze kibiców.

- Podchodzimy do tego meczu spokojnie, z pokorą. Trenerowi Keeganowi i jego drużynie radzę, by nie byli tacy pewni siebie i nie rozpowiadali, że przyjeżdżają wysadzić Polskę w powietrze. W środę Anglicy przekonają się, że nie jest łatwo grać przeciwko Wójcikowi i jego ekipie - zapowiadał selekcjoner.

Dwa dni przed meczem piłkarze, trenerzy i ówczesny prezes PZPN Michał Listkiewicz spotkali się z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Kapitan reprezentacji Tomasz Wałdoch wręczył mu piłkę oraz koszulkę z numerem 14 i podpisami wszystkich zawodników. - Zadanie jest trudne, ale wykonalne. W piłce jest tak, że piłkarze strzelają, a Pan Bóg bramki nosi - powiedział prezydent.

- Spotykamy się przed meczem, którego ranga jest dalece większa od tych, które rozgrywacie na co dzień. Sport ma to do siebie, że będąc odpowiednio skoncentrowanym, wychodząc na boisko z wolą zwycięstwa, można dać radę przeciwnikom, którzy wydają się teoretycznie silniejsi. Z nimi można wygrać w Warszawie. Warunki są dwa: trzeba tego chcieć i dać z siebie, ile można i jeszcze trochę. Niezależnie od wyniku chciałbym, abyście kończyli mecz z przekonaniem, że zrobiliście wszystko, co było w waszej mocy.

Piłka w słupek, Polacy nie zdążyli dobić

Polacy rozpoczęli w składzie Adam Matysek, Tomasz Kłos, Jacek Zieliński, Tomasz Wałdoch, Rafał Siadaczka, Tomasz Hajto, Radosław Michalski, Krzysztof Nowak, Tomasz Iwan, Mirosław Trzeciak, Radosław Gilewicz. Wśród Anglików grali m.in. David Beckham, Paul Scholes, Alan Shearer, Robbie Fowler, Michael Owen czy Gary i Phil Neville.

- Pamiętajcie, wy jesteście polska husaria, a kibice to skrzydła, które poniosą was do zwycięstwa! - wołał przed meczem spiker, a na trybunach stadionu Legii siedziało 15 tys. kibiców. Gdy zagrano hymn angielski, klaskali. Podczas "Mazurka Dąbrowskiego, podnieśli białe i czerwone plansze, tworząc na trybunie odkrytej wielką flagę.

Polacy zaczęli bardzo dobrze. Już w 4. min po centrze z rożnego Anglicy za lekko wybili piłkę i Hajto strzelił tuż nad poprzeczką. Niedługo potem Gary Neville zderzył się z Iwanem i musiał zejść z boiska. Wszedł jego brat Phil.

Po kwadransie Polacy mieli najlepszą szansę w pierwszej połowie. Martin Keown sfaulował Trzeciaka, za co dostał żółtą kartkę. Po centrze Iwana piłki głową dotknął Batty tak, że leciała ona do angielskiej bramki. Odbiła się od słupka, ale żaden z Polaków nie zdążył z dobitką.

Jeszcze w 24. min Siadaczka dostał znakomite, 40-metrowe podanie od Hajty, ale z ośmiu metrów zacentrował za lekko. I skończyła się aktywna gra Polaków.

Anglicy nacierają, chuligani się ścierają

Zawodnicy Wójcika zaczęli tylko przeszkadzać rozpędzającym się Anglikom. I przeszkadzali coraz mniej skutecznie. Rozśpiewane trybuny zamilkły kilka razy. Najpierw niepilnowany Fowler główkował obok polskiej bramki. Za chwilę w potwornym zamieszaniu na piątym metrze przed bramką Polacy zdołali wybić piłkę. Gospodarze próbowali grać z kontry, ale ta taktyka zaczynała przeradzać się w bezładną obronę.

Anglicy byli coraz groźniejsi. Fowler nie wykorzystał kolejnej szansy, ale chwilę później Shearer wyprzedził pilnującego go Wałdocha. Polski obrońca ratował się wślizgiem, Anglik upadł w polu karnym, sędzia podyktował rzut... rożny. W 45. min Fowler strzelał z pięciu metrów, ale trafił piłką w stojącego na linii bramkowej Siadaczkę. W przerwie wszyscy zastanawiali się, czy Polakom zabrakło sił i jak wytrzymają to spotkanie.

Do przerwy doping był fantastyczny. Ale przed meczem doszło do kilku starć kibiców. Angielska prasa donosiła, że zorganizowane grupy napadają na Anglików. Kilku fanów angielskich zabrano do szpitala. W drugiej części chuligani z trybuny otwartej zaczęli strzelać racami w Anglików. Ci się wściekli i podbiegli do kraty dzielącej ich od sektora polskiego. Zaczęto rzucać krzesłami wyrywanymi z trybun.

Gdy awantura się skończyła, wybuchła po drugiej stronie. "Pajace, pajace" - krytykowali rodaków fani z trybuny krytej. Potem było już spokojnie.

Kartka dla Batty'ego jak gol dla Polski...

Po przerwie Polacy niespodziewanie znów przejęli inicjatywę. Grali bardziej nerwowo, ale zepchnęli Anglików do obrony po raz kolejny. W 47. min po podaniu Hajty Gilewicz był sam przed Martynem, ale strzelił za lekko. Za chwilę Gilewicz był w dobrej sytuacji po zagraniu Michalskiego, ale zwlekał ze strzałem i został zablokowany. Wójcik zmienił go na Juskowiaka. Wracający do kadry Gilewicz spisał się w tym meczu dobrze. Potrafił przytrzymać piłkę, wyprzedzić Keowna i Adamsa. Wcześniej za słabo spisującego się Trzeciaka wszedł Świerczewski i grał dobrze.

Anglicy odzyskali równowagę, ale w drugiej połowie nie zagrozili poważniej polskiej bramce. W 66. min za Fowlera wszedł wracający po kontuzji Owen. To miał być sygnał do ataku, ale gwiazdor Liverpoolu zagrał przeciętnie i niewiele wniósł do gry Anglików.

W 84. min Batty uderzył łokciem w twarz Świerczewskiego, czego sędzia nie zauważył, ale za chwilę kopnął Michalskiego i Austriak Benkoe pokazał mu czerwoną kartkę. Ludzie wstali z miejsc. Była euforia, jakby padł gol dla Polski. Polacy walczyli o zwycięstwo.

Janusza Wójcika krok do Europy

W 87. min, kiedy rezerwowy Andrzej Juskowiak wygrał powietrzny pojedynek z wielkimi stoperami angielskimi, ludzie zerwali się z miejsc. Główka polskiego napastnika była za słaba i Martyn złapał piłkę. - Ufff - zawyli fani, usiedli. Ale zaraz znów wstali i do końca, wrzeszcząc "Polska", na stojąco patrzyli, co się dzieje. Polacy nacierali. Grający w dziesiątkę po czerwonej kartce Batty'ego Anglicy bronili remisu. Gracze Wójcika nie mieli już sił, żeby wygrać.

Po ostatnim gwizdku sędziego fani podnieśli jednak ręce, krzyczeli: "Dziękujemy, dziękujemy", jakby ten remis dawał Polakom upragnione drugie miejsce w grupie 5. Ale nie dawał. Anglicy zakończyli rywalizację w grupie, Polacy mieli zagrać z pewnymi już awansu Szwedami.

Anglicy nie byli zachwyceni. - To frustrujące, że już nie zależymy od siebie - powiedział Shearer. - Zmarnowaliśmy swoją szansę i musimy liczyć na pomoc Szwedów. - Wierzę, że Szwedzi poważnie zagrają z Polakami i zwyciężą. Dziś Polska miała kilku piłkarzy, którzy wybiegali się do nieprzytomności. Za to należą się im brawa - stwierdził trener Kevin Keegan.

- Anglicy mieli nas wysadzić w powietrze. Nie wysadzili. Zrobiliśmy duży krok do Europy - powiedział po meczu Wójcik.

Ale w Sztokholmie jego zespół przegrał 0:2 i zajął trzecie miejsce w grupie.

Polska - Anglia 0:0. Polska: Matysek - Kłos (90. Bąk), Zieliński, Wałdoch, Siadaczka - Hajto, Michalski, Nowak, Iwan - Trzeciak (59. Świerczewski), Gilewicz (64. Juskowiak). Anglia: Matryn - G. Neville (13. P. Neville), Adams, Keown, Pearce - Beckham, Batty, Scholes, McManaman (80. Dyer) - Fowler (66. Owen), Shearer. Czerwona kartka: Batty (83. faul) - Anglia. Żółte kartki: Matysek, Hajto, Siadaczka, Iwan - Polska; Keown - Anglia. Sędziował: G. Benkoe z Austrii. Widzów: 15 tys.

Więcej o:
Komentarze (5)
Jak Polska z Anglią w Warszawie wojowała, czyli Wójcika zbyt krótki krok do Europy
Zaloguj się
  • szpic35

    Oceniono 1 raz 1

    Byłem, widziałem, jak się chce to potrafi. Wójcik dawał chłopakom ambicję i coś wychodziło a teraznikt trawy nie gryzie. niestety

  • skywhat

    Oceniono 1 raz 1

    Angole,Angole ..ja was pie.......

  • langston

    Oceniono 3 razy 3

    co by nie mówic to 0-0 z taka Anglia jak w 1999roku to sukces

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX