Sport.pl

Od Euro, przez Legię, do zapaśników UKS Zdrowy Targówek - co zapamiętamy z 2012 roku?

Na zakończenie 2012 roku przepytaliśmy dziennikarzy, blogerów i przewodniczącego miejskiej Komisji Sportu o sportowców, trenerów i imprezy, które zapamiętają z minionych 12 miesięcy. Która nisza zrobiła wrażenie, kto rozczarował i jakie marzenia mają się spełnić w 2013 roku?
Trzy sportowe imprezy, które zapamiętam najlepiej:

Paweł Bonik, blog Sport według Bonika: Euro 2012 - uff Udało się! Maraton Warszawski - zdominowany przez amatorów, ale zorganizowany w pełni profesjonalnie. Finisz na Stadionie Narodowym - wydarzenie jak z bajki. Mityng Kamili Skolimowskiej - dość mizerna impreza na rachitycznym stadioniku przyciągnęła tłumy kibiców. To dowodzi, że w stolicy jest zapotrzebowanie na lekkoatletykę, o czym władze nie pomyślały rezygnując z budowy bieżni na Narodowym.

Łukasz Cegliński, Warszawa.sport.pl: Futbolowy Superfinał na Narodowym - i to pomimo porażki Eagles z gdyńskimi Seahawks. Piękny stadion, obłędne 23 tys. osób Idealnie nie było, ale fajnie -na pewno! Wygrana Politechniki ze Skrą na Torwarze - pełne obiekty zawsze robią na mnie wrażenie, szkoda, że w Warszawie wypełniają się tak rzadko. Ponad 5 tys. osób obejrzało ciekawy, emocjonujący mecz. Biegi uliczne - nie startowałem w żadnym, nawet nie kibicowałem uczestnikom na trasie, ale z podziwem śledziłem informacje o błyskawicznych zapisach, rekordowych frekwencjach. Warszawa biega!

Paweł Lech, przewodniczący miejskiej Komisji Sportu: Maraton Warszawski - systematyczny i szybki rozwój tego biegu w ostatnich latach doprowadził do tego, że stał się on największym maratonem w Europie Środkowo-Wschodniej. Strefa Kibica na Placu Defilad - dobra organizacja i świetni kibice pokazali Europie i światu jak potrafi bawić się Warszawa! Biegnij Warszawo - po raz kolejny najliczniejsza warszawska impreza biegowa, dzięki której tysiące warszawiaków kocha biegać.

Michał Szaflarski, Warszawa.sport.pl: Strefa kibica na placu Defilad podczas Euro - za świetną, międzynarodową atmosferę i niesamowite emocje podczas meczów polskiej reprezentacji. Biegnij Warszawo - za rekordową frekwencję, dobrą organizację i okazję do przebiegnięcia pierwszej w moim życiu "dychy". Nightskating Warszawa - za sukces oddolnej inicjatywy, zaangażowanie ludzi, którym naprawdę się chce coś zrobić w tym mieście i rekordy frekwencji.

Robert Zakrzewski, Stołeczny Blog Sportowy: Bieg Powstania Warszawskiego - była to pierwsza impreza biegowa, w której wziąłem udział jako zawodnik, a nie jako dziennikarz nagrywający rozmowy ze zmęczonymi uczestnikami. Jesienny Test Coopera na Skrze - kolejny dobry sprawdzian moich możliwości. 12-minutowe biegi organizowane przez AZS Warszawa niby nie są niczym wielkim, ale wskazały mi moje miejsce w szeregu biegaczy (truchtaczy). Liczę, że w przyszłym roku będzie większą frekwencja wśród uczestników.... Mecz rugby AZS AWF - Arka Gdynia - niestety, zakończony pogromem gospodarzy aż... 0:88. Mam nadzieję, że zawodnicy AWF o nim nie pamiętają. Widać, że amatorskiemu zespołowi z Bielan ucieka coraz polska bardziej czołówka. A jeszcze w 2007 roku zdobywano tu krajowe mistrzostwo.

Trójka sportowców, którzy zrobili największe wrażenie:

Bonik: Tomasz Majewski - rzut kulką z półobrotu nie jest najbardziej prestiżową i widowiskową konkurencją, ale obronienie olimpijskiego złota w lekkiej atletyce to zawsze duże wydarzenie i sukces. Danijel Ljuboja i Marek Saganowski - obaj weterani przychodząc do klubu nie mogli zagwarantować, że uczynią Legię lepszą. Uczynili lepszą całą ligę. Zofia Klepacka - oklaski za zdobycie, ale przede wszystkim za "pozbycie się" olimpijskiego medalu.

Cegliński: Zofia Klepacka - bezpośrednia dziewczyna, która lubi pracować, wygrywać i dzielić się szczęściem. Akcja "Medal dla Zuzi" to coś pięknego! Danijel Ljuboja - bo dzięki niemu Legia zyskuje dodatkowy wymiar. Serba po prostu chce się oglądać. Jakub Kosecki - taki mały ligowy celebryta zrobił nam się z "Kosy": wywiady, sesje zdjęciowe, ojciec-prezes PZPN... To jednak tylko dodatek do jesiennej eksplozji formy i ważnych goli.

Lech: Tomasz Majewski - zdobycie kolejnego olimpijskiego złota nie wymaga chyba komentarza, dlatego najlepszy Polski kulomiot zasługuje także na miano najlepszego sportowca Warszawy. Jakub Nowak - robiący szybkie sportowe postępy warszawski biegacz młodego pokolenia. Uczestnik większości biegów ulicznych w stolicy. Anna Kamińska - od lat można liczyć, że przywiezie medal z mistrzostw świata lub Europy w rowerowej jeździe na orientację.

Szaflarski: Zofia Klepacka - za przywieziony z igrzysk olimpijskich w Londynie brązowy medal i akcję "Medal dla Zuzi", podczas której sprzedała ten medal, żeby wszystkie pieniądze przekazać chorej na mukowiscydozę 5-letniej dziewczynce, swojej sąsiadce. Władimir Dwaliszwili - za zaangażowanie na boisku, przydatność dla drużyny, równą formę przez całą rundę i siedem goli dla Polonii w rundzie jesiennej. Łukasz Teodorczyk - przede wszystkim za pamiętny mecz z Koroną Kielce, w którym zdobył dwa gole.

Zakrzewski: Tomasz Majewski - za złoty medal w Londynie. Obronienie złota na igrzyskach udało się to tylko trzem kulomiotom w historii nowożytnych olimpiad. Ostatni raz w latach 50. ubiegłego wieku, więc taki wyczyn zasługuje na uznanie. Zofia Klepacka-Noceti - za brązowy medal w Londynie w windsurfingu. Zwłaszcza, że finałowy wyścig nie był "bułką z masłem" - apetyt na ten medal miało chyba z pięć zawodniczek. Jeśli dodamy do tego działalność w fundacji "Hej Przygodo" i pomoc swojej chorej sąsiadce, nie mogło Zofii zabraknąć w tej trójce. Wielki szacunek. Anita Włodarczyk - za srebrnym medal w Londynie w rzucie młotem. I mistrzostwo Europy w Helsinkach. Wszystko to osiągnęła zawodniczka, która na co dzień reprezentuje barwy Skry - klubu biednego, pozbawionego dotacji miejskich i z niepewną sprawą gruntów. Finansowo klub dawno osiągnął dno, a teraz pod stopami czuć muł... Włodarczyk, razem z trenerem, wykorzystując swój sukces i starają się być ambasadorami klubu z Wawelskiej.

Trener roku:

Bonik: Jan Urban. Trochę na kredyt, ale trener budzi zaufanie dzięki świetnemu prowadzeniu drużyny, stworzeniu dobrej atmosfery, dawaniu szansy zarówno młodzieży, jak i weteranom, a także dzięki rozsądnym wypowiedziom i pozytywnym relacjom z otoczeniem. To wszystko dało pierwsze od 17 lat mistrzostwo jesieni. Na prawdziwego majstra czekamy "zaledwie" siedem lat, więc powinno pójść łatwiej. Rozliczymy się z tego kredytu wiosną!

Cegliński: Michał Spychała. Wiele się mówi o dobrej pracy Urbana, Stokowca czy Bednaruka, ale mi imponuje ten, którego na żywo oglądam najczęściej. Spychała trenuje koszykarzy Znicza Pruszków na zapleczu ekstraklasy i z młodym zespołem złożonym głównie z graczy z Pruszkowa radzi sobie na tyle dobrze, że w poprzednim sezonie szkoleniowcy z tej ligi wybrali go najlepszym spośród siebie. Zasłużenie.

Lech: Krzysztof Kaliszewski - nie tylko trener Anity Włodarczyk, ale także prezes Skry walczący o odbudowę klubu.

Szaflarski: Piotr Stokowiec. Za podejście do zawodników Polonii, zrobienie z nich drużyny, która gra ładny, ofensywny futbol i za odwagę w stawianiu na młodych.

Zakrzewski: Henryk Olszewski. Jak sam o sobie mówi - pracoholik. Dla swojego zawodnika Tomasza Majewskiego jest kimś więcej niż tylko trenerem. Wiele razy analizuje rzuty swojego podopiecznego i pracuje nad jego techniką. Od 12 lat razem stanowią duet pokonujący rywali jak James Crockett i Ricardo Tubss z Miami Vice (nie podejmuje się porównywać, który jest którym). Po dziewiątym miejscu Majewskiego na MŚ i obcięciu pensji o połowę został ze swoim zawodnikiem i zdobył złoto w Londynie. Odrzucił oferty m.in. z Kataru i Brazylii, ale chyba była warto.

Sportowa nisza, która zrobiła na mnie wrażenie:

Bonik: Niebywale rozrosła się oferta darmowych imprez i treningów w wielu dyscyplinach - od biegania i kolarstwa po frisbee i wrotki. Cieszy inicjatywa zarówno niektórych instytucji samorządowych, jak i pasjonatów, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i umiejętnościami. Dzięki tym kameralnym spotkaniom kolejni ludzie mają okazję poczuć na własnej skórze i we własnych mięśniach, jak wspaniały jest sport. Nic, tylko korzystać!

Cegliński: Gromowładni lacrossowcy! Imponują mi chłopaki zaangażowaniem, miłością do niszowego (ale efektownego!) sportu, tym, że zorganizowali Warszawski Dzień Lacrosse'a, a podczas niego pokonali Poznań Hussars i potrafili się z tego pięknie cieszyć.

Lech: Orientacja Sportowa. Organizacja w Warszawie ogólnodostępnych, wieczornych zawodów na orientację "Warszawa Nocą" i "Szybki mózg", w których biorą udział już setki zawodników. Dyscyplina sportowa, w której wraz z mistrzami startować mogą jednocześnie całe rodziny.

Szaflarski: Nie mogę się zdecydować na jedną, więc będą dwie. Pierwsza to zawody Longboard Doping, które stały się największą w Polsce imprezą dla longboardzistów i przyciągają na start nie tylko polską czołówkę, ale też zawodników z zagranicy. A druga to warszawska scena ultimate frisbee. Warszawa to zdecydowanie stolica tego sportu w Polsce, a ultimate rozwija się tu bardzo szybko.

Zakrzewski: Cieszy mnie drużynowe mistrzostwo Polski kadetów zdobyte przez UKS Zdrowy Targówek w zapasach w stylu klasycznym. Klub swoją salę treningową ma w piwnicy zwykłego bloku, zajmuje ona 84 metry kwadratowe. Mimo wszystko w tych niezwykłych warunkach byli trenerzy z CWKS Legii, którzy zakładali klub, trenują młodych mistrzów Polski. A może i przyszłych olimpijczyków?

Rozczarowanie roku:

Bonik: Legia wiosną. Mijający rok pokazał, jakie znaczenie ma dla drużyny trener. Ci sami piłkarze, którzy z Urbanem dominują w lidze, za trenera Skorży dokonali sztuki nie lada: nie zgarnęli mistrzowskiego tytułu wciskanego im przez wszystkich nieudacznych rywali. To był żenujący spektakl.

Cegliński: Brak mistrzostwa Legii, ale też kolejny krok w przepaść stołecznej koszykówki. Upadła Politechnika, Legia i Polonia dopiero zaczynają się odradzać i idzie im to jak krew z nosa. Smutek...

Lech: Od lat to samo: brak mistrza Polski w piłce nożnej w Warszawie! No i sposób wycofania się poprzedniego właściciela Polonii...

Szaflarski: Przełożenie meczu Polska - Anglia na Narodowym.

Zakrzewski: To w zasadzie rozczarowanie kilku ostatnich lat - rozczarowanie słabą kondycją warszawskiego sportu. Tym, że upadają małe i większe kluby. Tym, że na mecze ekstraligi rugby nie przychodzi nawet 200 osób. Tym, że na pierwszą ligę piłki ręcznej nie przychodzi choćby 300 osób. O frekwencji na na siatkówce kobiet, koszykówce kobiet czy futsalu nie wspominając... Rozczarowanie dotyczy także braku sponsorów, ale i tego, że kluby nie robią nic, żeby z meczów zrobić widowisko, ciekawy produkt, który przyciągnie mieszkańców okolicznych bloków. Kiedyś myślałem, że warszawiacy są zbyt leniwi, że wolą w sobotę i niedziele poleżeć w domu, ewentualnie mają inne rozrywki jak kina, teatry, galerie handlowe albo po prostu wracają z wynajmowanych mieszkań do swoich miast. Jednak tłumy biegaczy na różnych imprezach pokazują, że mieszkańcy stolicy chyba jednak bardziej chcą brać udział w wydarzeniach sportowych niż je tylko oglądać. Wciąż jestem jednak optymistą i zachęcam do tego, by jako postanowienie noworoczne wybrać się na mecz lokalnej drużyny siatkarskiej, piłkarskiej czy jakiejkolwiek innej.

Marzenia na rok 2013

Bonik: Wierzę w Mikołaja, ale w dobie kryzysu pewnie nawet on nie ma nieograniczonych możliwości. Niech spełni choć jedno z moich życzeń: mistrzostwo Legii (o Lidze Mistrzów pogadamy później); stabilizacja finansowa siatkarskiej Politechniki; wygrzebanie się z gruzów Gwardii, Hutnika i kilku innych klubów, które umierają w ciszy i zapomnieniu; poważne traktowanie sportu amatorskiego i młodzieżowego przez władze samorządowe (niech za wzór służy Ursynów).

Cegliński: Legia mistrz, Polonia wicemistrz! I awans legionistów do Ligi Mistrzów. A poza tym finał Eagles - Spartans na Narodowym, ponad 100 osób na meczu Gromu i decyzja urzędników o budowie najpiękniejszej w Polsce hali widowiskowo-sportowej.

Lech: Przekroczenie liczby 10 tys. biegaczy kończących Maraton Warszawski. Start warszawskiej drużyny piłkarskiej w Lidze Mistrzów.

Szaflarski: Marzy mi się, żeby dwie drużyny z Warszawy znalazły się na dwóch pierwszych miejscach w ligowej tabeli na koniec sezonu i żebyśmy wreszcie po latach zobaczyli w stolicy fazę grupową Ligi Mistrzów. Najlepiej niech Legia lub Polonia trafią do grupy śmierci z Barceloną czy innym Manchesterem i zagrają przy Łazienkowskiej lub na Stadionie Narodowym mecze życia.

Zakrzewski: Moje marzenie to powstanie pierwszej w Warszawie szkółki futsalowej dla dzieci i młodzieży. Marzenie ma szanse się zrealizować, jeśli zainteresuje się któryś z klubów "trawiastych": Legia lub Polonia. Futsalowe sekcje mają już Wisła Kraków i Pogoń Szczecin, w Warszawie dyscyplinę od lat stara się propagować AZS UW grający na zapleczu ekstraklasy. Życzyłbym im awansu i więcej młodych kibiców, bo w dzieciach leży przyszłość i rozwój każdego sportu. Co do piłki trawiastej to chciałbym, żeby do naszych klubów trafiła jakaś gwiazda, która wprowadziłaby klub do Ligi Mistrzów, więc jako prezent od Świętego Mikołaja wybieram Pablo Aimara w Legii. No, i może jeszcze drużynę w PLK.



Komentarze (1)
Od Euro, przez Legię, do zapaśników UKS Zdrowy Targówek - co zapamiętamy z 2012 roku?
Zaloguj się
  • lacrosse

    0

    Bieżące wiadomości nt. lacrosse, polskiej lidze lacrosse można znaleźć na www.lakros.me

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX