Torwar zabłysnął gwiazdami. Politechnika bez szans w starciu ze Skrą Bełchatów [ZDJĘCIA]

Najpierw efektowna prezentacja mistrzów świata, a potem ich doskonała gra. Politechnika uległa Skrze 0:3, ale kibice zgromadzeni w warszawskiej hali bawili się dobrze.


Niespełna dobę po koszykarskich derbach Mazowsza między Legią a Zniczem Basket Pruszków, które oglądało 3,5 tys. widzów, trybuny stołecznego Torwaru zapełniły się do ostatniego miejsca. Niedzielny mecz Politechniki z mistrzem Polski ściągnął do hali blisko 5 tys. fanów siatkówki. Kibice, którzy na własne oczy chcieli zobaczyć mistrzów świata z bełchatowskiej drużyny, w kolejce do wejścia gromadzili się już na godzinę przed spotkaniem.

Innym powodem wczesnego utworzenia długiej kolejki przed Torwarem były przedmeczowe atrakcje przygotowane przez stołeczny klub. Najważniejszą z nich była efektowna prezentacja obu zespołów, która znana jest z parkietów NBA. Zawodnicy Politechniki i Skry na parkiecie pojawili się przy zgaszonych światłach i ogłuszającym aplauzie publiczności. Efektu dodawała oprawa z telefonów komórkowych. Kibice Politechniki dzięki specjalnej aplikacji mogli na swoich ekranach wyświetlać barwy stołecznego klubu.

Przed samym meczem odbyły się jeszcze oficjalne uroczystości. Gospodarze chwilą ciszy uczcili piątą rocznicę śmierci byłego trenera Krzysztofa Kowalczyka oraz podziękowali kierownikowi drużyny Łukaszowi Bancerowskiemu za 10 lat pracy w klubie. W drużynie gości uhonorowano też mistrzów świata - Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego, Karola Kłosa oraz Andrzeja Wronę. Zawodnicy otrzymali kwiaty oraz gromki aplauz za historyczny wyczyn oraz tytuł najlepszej drużyny roku w Plebiscycie "Przeglądu Sportowego" i TVP.

Tłumnie zgromadzonych na Torwarze kibiców zabawiać przez cały czas próbowała oficjalna maskotka reprezentacji Polski. Wszędobylski biały orzeł w narodowych barwach poruszał się po hali ze statuetką "Czempiona", jaką na sobotniej Gali Mistrzów Sportu otrzymali siatkarscy kibice za postawę na wrześniowych mistrzostwach świata.

Na samym parkiecie aż tak wielu atrakcji jednak nie było. A jak były, to tylko za sprawą Skry. "Wilki Bednaruka" z faworyzowanym rywalem równorzędną walkę nawiązały tylko w drugim secie. I choć warszawianie punktów w starciu z bełchatowianami nie zdobyli, to wstydu sobie i swoim kibicom na pewno nie przynieśli.

Po gładkiej porażce do 18 w pierwszej partii, w drugiej siatkarze Politechniki dość nieoczekiwanie stawili mocny opór gwiazdom z Bełchatowa. Perfekcyjne przyjęcie i kolejne znakomite ataki Aleksandra Śliwki spowodowały, że "Akademicy" na drugą przerwę techniczną schodzili z trzypunktowym prowadzeniem. Podrażnieni takim obrotem spraw goście straty odrobili jednak szybko. Dzięki bardzo dobrej postawie w bloku i na zagrywce wygrali do 22.

Trzeci set był formalnością. Gospodarze przegrali go wyraźnie do 17, ulegając w całym spotkaniu Skrze 0:3. Mimo porażki siatkarze Politechniki po ostatnim gwizdku otrzymali gromkie brawa od kibiców. Zresztą, tak samo jak siatkarze Skry, których każdy skuteczny atak nagradzany był w ten sam sposób.

Politechnika pozostała na dziewiątym miejscu w tabeli. Do znajdujących się na ósmej, gwarantującej udział w play-off pozycji, Czarnych Radom traci dwa punkty. W sobotę zespół Bednaruka zagra w Rzeszowie z Asseco Resovią.

AZS Politechnika Warszawska - PGE Skra Bełchatów 0:3 (18:25, 22:25, 17:25).

AZS Politechnika Warszawska: Michał Filip, Bartłomiej Lemański, Piotr Lipiński, Mateusz Sacharewicz, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka - Maciej Olenderek (libero) - Krzysztof Bieńkowski, Dominik Depowski.

PGE Skra Bełchatów: Facundo Conte, Srecko Lisinac, Nicolas Uriarte, Michał Winiarski, Mariusz Wlazły, Andrzej Wrona - Kacper Piechocki (libero) - Karol Kłos, Nicolas Marechal.