Sport.pl

Anwil Włocławek - Polonia SPEC 93:81

Polonia SPEC Warszawa do przerwy wygrywali we Włocławku w Anwilem 44:41. Trzecią kwartę goście przegrali jednak 16:27, a cały mecz 81:93.
Kibiców we włocławskiej Hali Mistrzów najbardziej zadziwił Grady Reynolds - skrzydłowy Polonii, najwyżej skaczący koszykarz polskiej ekstraklasy, w sobotnim meczu latał naprawdę wysoko. Reynolds to zwycięzca konkursu wsadów ostatniego Meczu Gwiazd. Słynie z tego, że dzięki wyjątkowej dynamice skacze zwykle nawet pół metra wyżej od rywali. I tak było we Włocławku. Zawodnik Polonii miał aż cztery bloki - kiedy gospodarze rzucali, on skakał i z łatwością zatrzymywał piłkę lecącą do kosza. A kiedy lider Anwilu Otis Hill już jej nawet nie rzucał, a chciał po prostu z impetem wsadzić do obręczy, i tak trafił na dłoń Reynoldsa, który go powstrzymał.

Ale mimo doskonałej gry Amerykanina Polonia tylko w pierwszej połowie zagroziła włocławianom. Później nie wytrzymała zmiennej gry Anwilu, który był niczym zespół z tercetem muszkieterów. Najpierw w pierwszej kwarcie trafiał Goran Jagodnik (12 pkt w tym czasie). Od drugiej zaczęły się skuteczne akcje Hilla (zdobył 19 pkt w 24 minuty, miał także 6 zbiórek i 3 bloki). A ostateczny cios Polonii zadał w czwartej części mniej widoczny wcześniej Andrzej Pluta. Szybko zdobył kilkanaście punktów, korzystając ze zmęczenia graczy Polonii, a trzy tysiące widzów w hali we Włocławku mogło być spokojnych o wynik. Ale trener Anwilu Ales Pipan nie był zadowolony. - Rezultat może cieszyć. Ale tylko on. Nasza gra zostawiała sporo do życzenia - mówił po spotkaniu.

Zadowolony mógł być mimo porażki trener Polonii Wojciech Kamiński. "Czarne Koszule" grały pomysłowo w defensywie, choć największym problemem był brak silnego gracza, który mógłby zatrzymać Jagodnika. Próbował tego Rolandas Alijevas, starał się Bartosz Sarzało, wspierał go Michał Przybylski. Za każdym razem szczuplejsi od Słoweńca koszykarze odbijali się od niego jak od ściany. Polonia nie miała też odpowiedzi na Hilla - zresztą byłego zawodnika Polonii sprzed dwóch sezonów. Pipan sprytnie wpuścił go na parkiet dopiero w ostatniej minucie pierwszej kwarty, kiedy Reynolds był już nieco zmęczony. Dzięki temu Hill miał więcej swobody.

- Porażka komplikuje naszą sytuację, ale wiadomo było, że w tym meczu to Anwil był faworytem - mówił po meczu Sarzało. - Przyjechaliśmy po zwycięstwo, cześć założeń udało nam się zrealizować. Anwil pokazał jednak, że jest doświadczonym zespołem, a my popełniliśmy kilka bardzo prostych błędów - przyznał rzucający Polonii.

Po 22 kolejkach "Czarne Koszule" są na przedostatnim miejscu w tabeli z bilansem zwycięstw i porażek 6-16. Sokołów Znicz Jarosław, którego Polonia goni w tabeli, nieoczekiwanie wygrał z mistrzem Polski Prokomem Trefl Sopot i ma nad warszawiakami dwa punkty przewagi. - Najważniejsze mecze przyjdą w rywalizacji play-out. Wtedy będziemy grać między sobą z drużynami walczącymi o utrzymanie i wszystko się rozstrzygnie - uważa Sarzało. Ale już w sobotę Polonia podejmuje Kager Gdynia, z którym także najprawdopodobniej zagra o utrzymanie.

ANWIL WŁOCŁAWEK - POLONIA SPEC WARSZAWA 93:81. Kwarty: 18:24, 23:20, 27:16, 25:21. Anwil: Pluta 17 (3), Jagodnik 14 (2), Hajrić 6, Thomas 2, Grudziński 0 oraz Hill 19, Bocevski 9 (2), Białek 9 (1),Otasević 8 (1), Wołoszyn 5 (1), Jahovics 4. Polonia: Reynolds 16, Walker 15, Lorthridge 14 (1), Sarzało 6 (1), Alijevas 5 (1) oraz Carr 14 (1) Ochońko 7 (1), Szybilski 4 (1), Pisarczyk 0, Przybylski 0.