Sport.pl

Legia przegrała w Wodzisławiu

Tak dalej być nie może. Legia gra tragicznie i poprawy nie widać. Wicemistrz Polski w kompromitującym stylu przegrał w Wodzisławiu. Skończyło się 0:2, a mogło znacznie gorzej
Legioniści akurat w Wodzisławiu wygrywali prawie zawsze. Zdarzało się, że i 5:1. Gdy w 2006 roku sięgali po mistrzostwo, też stracili tam gola w pierwszych sekundach i strzelił go jej były zawodnik (Marcin Chmiest). Ale wtedy się podniosła, w dodatku wygrywając mecz w ostatnich sekundach. Teraz już w 1. minucie, a konkretnie w 35. sekundzie akcję przeprowadził wypożyczony ze stolicy Maciej Korzym, mijając bez trudu kapitana Wojciecha Szalę. Arkadiusz Aleksander również bez trudu pokonał Jana Muchę. I Legia już się nie podniosła.

Jeszcze w tej samej połowie Aleksander - po rozmontowaniu przez wodzisławian warszawskiej obrony - z bliska strzelił drugiego gola. Sędzia mógł podyktować "jedenastkę" za starcie Korzyma z Arielem Borysiukiem (na tym boisku w poprzednim sezonie 17-letni pomocnik strzelił swojego pierwszego i jak dotąd jedynego gola w lidze, Legia wygrała 2:0 - czyżby wiara w gusła i szczęśliwe zbiegi okoliczności?), kilka razy Jan Mucha bronił w takim stylu, jakby chciał przekonać, że przerasta biegającą przed nim zbieraninę. Kilkakrotnie też Odra pudłowała w idealnych okazjach. Legioniści takich okazji nie mieli. A różnica w szybkości zawodników obu zespołów była zadziwiająca.

Legia od początku sezonu gra tragicznie. 4:1 w Homlu i wygrany Superpuchar z rezerwami Wisły zaciemniły obraz. Inauguracyjne 0:0 w Pucharze UEFA z Białorusinami stanowiło ostrzeżenie. 2:2 z Polonią raczej szczęśliwe. 1:2 u siebie z FK Moskwa, 0:2 w tragicznym stylu w sparingu ze słabą Jagiellonią. A 1:6 ze szwajcarskim FC Basel (także sparing, ale nawet towarzysko tak nie można przegrywać) to nie był przypadek. Pance Kumbev w każdym meczu, gdy gra na środku obrony - a gra rzadko, głównie gdy nie ma wystarczająco wielu zdrowych obrońców - popełnia przynajmniej jeden poważny błąd. 34-letni Piotr Rocki wszedł w zespół na fali entuzjazmu, ale w tej chwili trudno nazwać go wzmocnieniem. Hiszpanie Mikel Arruabarena i Tito nadrabiają braki, ale wstępne próby pokazują, że to wcale im nie pomoże. Ten drugi był w Wodzisławiu, ale nawet w tragicznej sytuacji nie wszedł na boisko ani na minutę.

Kontuzja Dicksona Choto spowodowała, że Legia ma jedną z gorszych defensyw w kiepskiej polskiej lidze (brak powołanego do młodzieżówki Jakuba Rzeźniczaka nie miał takiego znaczenia). Takesure Chinyama nie przypomina superstrzelca z poprzednich rozgrywek, a przy ciągłych kontuzjach Bartłomieja Grzelaka nie ma kogo wystawić w ataku. Rozgrywający Maciej Iwański w poprzednich meczach strzelał bramki i miewał asysty, ale ma nadwagę, a na dłuższą metę natury nie da się oszukać. Roger też słaby. Legia - tragedia. Czy będzie lepiej?



ODRA WODZISŁAW 2 (2)

LEGIA WARSZAWA 0

Strzelcy bramek

Aleksander (1., z podania Korzyma i 26., z podania Małkowskiego).

Odra: Stachowiak - Radler, Kowalczyk, Dymkowski, Szary - Woś (61. Rygel), Kuranty, Gierczak, Małkowski (69. Seweryn) - Aleksander, Korzym (46. Moskal).

Legia: Mucha - Szala, Kumbev Ż, Wawrzyniak, Kiełbowicz - Radović, Borysiuk (66. Vuković), Iwański, Giza (46. Rybus), Roger - Chinyama (70. Rocki Ż).

Widzów: 5,1 tys.

Sędziował: Adam Kajzer (Rzeszów)





1

na taką ocenę zasłużyli legioniści za porażkę z ODRĄ WODZISŁAW (może Mucha na trójkę)

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama