Sport.pl

Wiceszef ITI o Legii: Jest bardzo źle

- Jest bardzo źle. Musi być lepiej. Dajemy drużynie czas na poprawę - mówi Paweł Kosmala, wiceszef koncernu ITI, właściciela Legii. Legia gra beznadziejnie. Po "występie" w Wodzisławiu i wstydliwej porażce 0:2 w poniedziałek przy Łazienkowskiej odbyła się "burza mózgów"


Rozmowa z Pawłem Kosmalą

wiceprezesem ITI i rady nadzorczej KP Legia Warszawa



Na spotkanie jako przedstawiciel właściciela klubu, koncernu ITI przyjechał Paweł Kosmala. Udział wzięli także prezes klubu Leszek Miklas, wiceprezes (również dyrektor sportowy) Mirosław Trzeciak, członek zarządu Jarosław Ostrowski i sztab szkoleniowy z Janem Urbanem na czele. Dyskutowano, co zrobić, by sytuacja się poprawiła. Przedstawiciele pionu sportowego złożyli też wyjaśnienia.

Maciej Weber: Właściciel klubu musi być zaniepokojony.

Paweł Kosmala: Nie takich wyników i nie takiej gry się spodziewaliśmy. Oczekujemy od sztabu szkoleniowego właściwej oceny sytuacji i niezbędnych korekt. Wydawało się, że my jako sponsor zrobiliśmy wystarczająco dużo. Poszły pieniądze na wzmocnienia, które jednak na razie nie są wzmocnieniami. Czekamy, aż to się zmieni.

Nie sprawdziła się polityka transferowa.

- Sytuacja jest bardziej złożona. Trudno przypisywać nowym zawodnikom winę za to, co działo się w Wodzisławiu. Tam zagrali źle ci, którzy grają w Legii od dawna. Niektórzy nawet od bardzo dawna. Trudno wymienić jednego piłkarza, który grałby tak jak w ubiegłym sezonie. Może oprócz bramkarza, on trzyma poziom.

Nikt nie przypisuje nowym graczom winy za to, co drużyna wyprawia. Chodzi o to, że większość z nowych nie mieści się w składzie, a trójka Hiszpanów kolejne tygodnie spędza na trybunach. Kiedy oni wreszcie będą nadawali się do gry?

- Trener zapewnia, że to kwestia kilku tygodni. Nie chce ich spalić przed opinią publiczną. Gdyby zaczęli grać nieprzygotowani, zostaliby zniszczeni mentalnie. Muszą wejść na pewniaka. Inaki Astiz też nie miał dobrego wejścia. W Wilnie zawinił gola, grał słabo. A potem był najlepszym obrońcą. Nie tylko Legii, ale w ogóle ligi.

Trener Urban ma wasze poparcie?

- Sytuacja oczywiście bardzo nas niepokoi. Zwłaszcza styl gry drużyny. Trener zapewnia, że atmosfera w szatni jest dobra. Problem w tym, że gracze nie wytrzymują presji. Zastanawiamy się, czy nie dać im wsparcia od strony psychologicznej. Pamiętamy dobrze, jak krytykowana była Legia na początku rundy wiosennej poprzedniego sezonu i jak to wszystko się potoczyło. Puchar Polski, wicemistrzostwo i awans do finału Pucharu Ekstraklasy to wcale nie było mało. Tamte wyniki pokazały, że trener Urban zna się na tym, co robi. Nie mamy zwyczaju robić nerwowych ruchów. W 2005 roku w Pucharze UEFA przegraliśmy sromotnie z FC Zurich, a na koniec sezonu świętowaliśmy mistrzostwo.

Wtedy jednak zmieniliście trenera. Jacka Zielińskiego zastąpił Dariusz Wdowczyk...

- Faktycznie wtedy dokonaliśmy zmiany. Ale teraz nie zamierzamy. Liczymy, że nastąpi poprawa.

Wróćmy do transferów. Legii brakuje choćby napastników, a mogła mieć Roberta Lewandowskiego.

- Trener Urban powiedział, że przy preferowanym przez niego systemie z jednym napastnikiem Lewandowski nie miałby szans na grę. Zresztą czy w Wodzisławiu przy tak grającej drużynie mógłby czegoś dokonać? Został uznany za gracza, który przede wszystkim dokłada nogę. Żeby jednak tego dokonać, ktoś najpierw musi do niego podać. Nie przeceniajmy roli Lewandowskiego. Co z tego, że myśleliśmy nad sprowadzeniem jego czy Pawłowskiego. Jeden jest w Lechu, drugi w Zagłębiu, i koniec. Możemy chcieć jakiegoś zawodnika, ale skoro taki Robak zamiast gry w Legii woli niższą ligę, co możemy poradzić?

Jednak gdzieś tkwi błąd. Za przykład weźmy sytuację w ataku. Arruabarrena nieprzygotowany, Bartłomiej Grzelak kontuzjowany i zostaje tylko Takesure Chinyama. W formie beznadziejnej.

- A dlaczego gość, który w poprzednim sezonie ligowym strzelił 15 bramek, jest w beznadziejnej formie? Trzeba zapytać jego. Choć oczywiście w słabej formie są również inni. Zastanawiamy się, czy nie został popełniony błąd w przygotowaniach.

A może w zbyt dużym stopniu postawiliście na zagranicznych piłkarzy? Gdzie ta młodzież, która w ubiegłym sezonie robiła taką furorę w Legii?

- Proszę spojrzeć na najlepsze europejskie ligi. Tam o sile zespołów stanowią właśnie zagraniczni piłkarze. O młodzieży nie zapominamy. W kadrze pierwszego zespołu są przecież Borysiuk, Rybus, Wysocki. Majkowski, Trochim czy Paluchowski zostali wypożyczeni do innych zespołów, by mieć możliwość ciągłego grania. Nadal liczymy, że kiedyś staną się siłą Legii. Odkąd w klubie są panowie Trzeciak z Urbanem, praca z młodzieżą jest na niespotykanym dotąd, profesjonalnym poziomie.

W tych silnych ligach cudzoziemcy to naprawdę dobrzy gracze. Może niech przychodzą tylko dobrzy, a nie przeciętniacy. Zamiast nich niech grają Polacy.

- Na naprawdę bardzo dobrych piłkarzy nas nie stać. Przecież nie zapłacimy kilkunastu milionów euro, to nierealne. Najlepszym transferem Lecha nie jest wcale Lewandowski tylko Stilić. To naprawdę gość, o którego Lech wygrał walkę na rynku transferowym. A Stilić to przecież cudzoziemiec. Zresztą, co do Tito czy Arruabarreny można polemizować, ale Descarga? Był kapitanem w Primera Division. Może nie w najsilniejszym klubie, ale zawsze. Liczymy nie tylko na to, że podniesie jakość gry na prawej obronie, lecz i na to, że wspomoże drużynę doświadczeniem, także kapitańskim. Poczekajmy na Descargę. Najłatwiej teraz wyżywać się, pisać o "klęsce armady". A jak za dwa miesiące będziemy to wszystko odszczekiwać? Nie liczę, że ci którzy teraz krytykują, równie głośno będą pokrzykiwać, gdy sytuacja zmieni się na korzyść, ale bądźmy cierpliwi. Niech drużyna się odblokuje. Potrzebny jest jeden dobry wynik.

4:1 z FK Homel to wynik nawet bardzo dobry. Tylko że niczego to nie zmieniło. To znaczy zmieniło - nawet na gorsze.

- To prawda. To nie był jednak klasowy przeciwnik. Patrzmy na to, co stanie się od tej pory.

Teraz Legię czeka mecz z Jagiellonią i rewanż w Pucharze UEFA z FK Moskwa. Ten drugi mecz pokrywa się z decyzją władz miasta w sprawie rozbudowy stadionu. Czy chociaż tutaj można być dobrej myśli?

- Oczywiście postawa drużyny może wpłynąć na ogólny obraz klubu i jak ktoś będzie przeciwko, to może wysunąć argument, że po co inwestować w słaby produkt. Z drugiej strony jestem dobrej myśli i liczę, że 28 sierpnia sprawa stadionu nareszcie przyspieszy. Tak jak nasza drużyna.

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama