Sport.pl

Polonia pokonała Anwil!

Tommy Adams trafiał lepiej niż Gerrod Henderson i Polonia pokonała Anwil. 89:87 po dogrywce dla ?Czarnych Koszul" i wielki mecz w hali Koło
Polonia - klub z ambicjami powrotu do play-off. Anwil - drużyna budowana z myślą o powrocie do strefy medalowej. Pomysłem Anwilu było ścisłe pilnowanie rozgrywających - Grega Harringtona lub Kamila Łączyńskiego. To zmuszało do wyprowadzania piłki Tommy'ego Adamsa, którego rolą jest raczej bieganie po zasłonach i oczekiwanie na dobre podania rozgrywających. O ile Anwilowi udało się zmusić polonistów do zmiany sposobu gry na obwodzie i goście zabierali dzięki temu czas na rozegranie akcji, to jednak punktowej dzięki temu nie osiągnęli.

Adams już w pierwszej połowie - częściowo jako rozgrywający, częściowo jako rzucający - spisywał się świetnie i zdobył 14 punktów. Bardzo wszechstronnie grał też Przemysław Frasunkiewicz (co za blok na Gerrodzie Hendersonie!), na deskach w swoim stylu walczył Kevin Johnson, cały zespół bronił bardzo intensywnie. Polonia przegrywała co prawda 4:9 w 6. minucie, ale kosze Adamsa dały wygraną w pierwszej kwarcie, a świetna końcówka drugiej wyprowadziła "Czarne Koszule" na prowadzenie 44:38 po 20 minutach. Także dzięki temu, że Polonia praktycznie nie popełniała strat - dwie oddane piłki w tym czasie przeszły praktycznie niezauważone.

Bohaterem trzeciej kwarty był Harrington, który z dużym wysiłkiem, ale skutecznie walczył z Łukaszem Koszarkiem. Wejścia pod kosz Amerykanina coraz częściej kończyły się koszami - po trzypunktowej akcji Harringtona w 28. minucie Polonia prowadziła już 61:54. W hali Koło robiło się goręcej, bo dochodząca wciąż publiczność robiła coraz większy tumult. Dwa faule ofensywne Andrzeja Pluty wymusił w ciągu minuty Łączyński, punkty spod kosza zdobył Mariusz Bacik, a 2 sekundy przed końcem kwarty dwa razy z linii trafił Adams. Po 30 minutach było 65:54 dla "Czarnych Koszul"!

W czwartej kwarcie znakomicie zagrał jednak Henderson, który zdobył aż 17 punktów. Po stronie Polonii punktował Adams, ale przewaga gospodarzy topniała... 22 sekundy przed końcem Marko Brkić trafił "trójkę" i gospodarze prowadzili 81:80. Chwilę później na linii rzutów wolnych stanął Frasunkiewicz. Trafił raz. Faulowany Henderson się nie pomylił. 82:82. Po czasie dla trenera Wojciecha Kamińskiego faul ofensywny na Koszarku popełnił Harrington i Anwil miał sekundę. Henderson spudłował z rogu boiska.

Dogrywkę Polonia grała bez Harringtona i Bacika, którzy popełnili po pięć przewinień. Przez ponad trzy minuty oba zespoły punkty zdobywały tylko z linii, ale kiedy z gry trafił wreszcie Adams, Polonia prowadziła 87:83. Henderson, Koszarek, Pluta - strzelcy gości pudłowali z dystansu, a ważne piłki wyszarpywał Łączyński. 19-letni rozgrywający raz trafił też z osobistego, ale trójką odpowiedział Brkić. I powtórka z czwartej kwarty - punkt prowadzenia gospodarzy i Frasunkiewicz rzuca dwa wolne. I znów trafia raz.

W ostatniej akcji meczu były polonista Koszarek pudłuje za trzy. Ławkę gospodarzy ogarnia szał radości, trybuny eksplodują. Prezes klubu Wojciech Kozak wyciąga ręce w górę. Wielka wygrana Polonii, która - tak jak chciał Kamiński - ograniczyła straty. W całym meczu było ich tylko sześć.

Polonia Warszawa - Anwil Włocławek 89:87. Kwarty: 20:19, 24:19, 21:16, 17:28. Dogrywka: 7:5. Polonia: Adams 31 (3), Harrington 16 (1), Frasunkiewicz 11, Johnson 11, Ansley 6 oraz Bacik 7, Łączyński 6 (1), Radke 1, Przybylski 0. Anwil: Henderson 25 (3), Koszarek 18 (1), Modrić 16 (1), Boylan 1, Miller 0 oraz Brkić 15 (3), Wołoszyn 8 (1), Pluta 4, Michalski 0, Gabiński 0.



Powiedzieli po meczu

Wojciech Wysocki

aktor i kibic Polonii

Mecz fantastyczny, dawno tu nie było takich emocji. Gardło mam zdarte kompletnie, bo głosu nie oszczędzałem. 16 razy był remis, 12 razy zmieniało się prowadzenie. Polonia pokazała niesamowity charakter. "Koszar" zagrał niezły mecz poza tą jedną, ostatnią akcją. W Polonii najbardziej podobał mi się Adams, bo trafiał czarodziejskie rzeczy, no i "Łączka" - miał parę ważnych przechwytów.

Tommy Adams

rzucający Polonii

Anwil to dobry zespół, ale my też tworzymy świetny. Dobra obrona, celne rzuty i zwycięstwo. Ale gdyby oni trafiali w ostatnich akcjach, to my byśmy przegrali. I co by pan wtedy mówił? Bierzmy tę wygraną, cieszmy się z niej, niech to nas zmotywuje. Ja trafiałem, bo dostawałem dobre zasłony i podania. Zespół mnie szukał.

Łukasz Koszarek

rozgrywający Anwilu, wcześniej Polonii

Mieliśmy penetrować, ale Polonia zamieniła obrońców, pilnował mnie Johnson i nie wyszło, jak wyszło. Zawiedliśmy w końcówce, ja też, bo nie trafiłem. Bilans 2-2 nie jest dla nas dobry, ale w obu przegranych meczach mogliśmy wygrać, trafiając ostatnie rzuty. Gramy źle w obronie, ale nie jesteśmy zmęczeni. Trzeba ciężko trenować, aby mieć formę na play-off.

Wojciech Kamiński

trener Polonii

- Cieszymy się ogromnie, chociaż w końcówce też popełnialiśmy błędy. Wygrał cały zespół i chcemy gorąco zaprosić kibiców na kolejne mecze na Kole.

Przemysław Frasunkiewicz

skrzydłowy Polonii

- Ten mecz pokazał, że grając razem jak prawdziwa drużyna, możemy u siebie wygrać z każdym. I na Kole musimy zwyciężać, jeśli chcemy odegrać jakąś rolę w play-off. Liga jest wyrównana i o miejscu w niej mogą decydować takie detale jak zbiórka lub przechwyt w końcówce.