Sport.pl

Legia - Polonia 4:0 w Pucharze Ekstraklasy

Legia w derbach Pucharu Ekstraklasy była dużo lepsza od Polonii. Wicelider ligi rozbił lidera 4:0. Ale po meczu na pustawym stadionie szanse na awans z grupy mają oba warszawskie zespoły. Pierwsza w tabeli nadal jednak Jagiellonia
Radosław Majdan trafił do aresztu »

Legia i odnowiona przez połączenie z Groclinem drużyna Polonii grały w tym sezonie dwukrotnie - w lidze i Pucharze Ekstraklasy - i dwukrotnie był remis. Ten drugi mecz przez występ nieuprawnionego do gry legionisty został zweryfikowany na walkower dla "Czarnych Koszul". Dlatego, a także ze względu na wyjątkowo niekorzystną sytuację w grupie (tylko cztery punkty w trzech meczach i trzecia, niedająca awansu lokata) legionistom bardzo zależało na wygranej. Szansę gry dostali wszyscy ci, którzy mogli. Nie licząc kadrowicza Rogera Guerreiro czy kontuzjowanych Jakuba Wawrzyniaka, Jana Muchy, Edsona, Pance Kumbeva i Sebastiana Szałachowskiego, ze zdolnych do gry zabrakło tylko Aleksandara Vukovicia (tacy zawodnicy jak Miroslav Radović czy Takesure Chinyama co prawda zaczęli spotkanie na ławce, ale cały czas byli do dyspozycji). W ostatniej chwili okazało się, że z powodu kontuzji zabrakło jeszcze Dicksona Choto. Trener Jan Urban, który w Pucharze Ekstraklasy nieraz próbował graczy z Młodej Ekstraklasy, tym razem nie eksperymentował. I nie pomylił się w rachubach. Jedyne, co nieco popsuło mu szyki, to zejście z boiska Wojciecha Szali z powodu naciągnięcia pachwiny jeszcze w pierwszej połowie. Po wejściu Piotra Bronowickiego jak grać na środku obrony musiał sobie przypomnieć Jakub Rzeźniczak.

Legia wyszła na prowadzenie nadspodziewanie wcześnie - już w 4. minucie. Gola zdobył człowiek, który na początku sezonu przyszedł do Legii z Groclinu, czyli zespołu stanowiącego podwaliny obecnej Polonii - Piotr Rocki. 34-letni pomocnik od trenera Urbana szansę gry dostaje rzadko. Ale jak już dostaje, to z reguły jest o nim głośno. Wczoraj wykończył jedną z pierwszych akcji. Akcję nie tyle pomysłową, ile przetykaną błędami graczy Polonii. Po dośrodkowaniu Macieja Rybusa koszmarny błąd popełnił Mariusz Zasada. Sytuację próbował jeszcze ratować Błażej Telichowski, ale się spóźnił i piłka po odbiciu od nogi Bartłomieja Grzelaka trafiła do Rockiego, który mocnym kopnięciem posłał ją pod poprzeczkę.

Następne okazje do strzelenia goli zespoły miały dopiero w drugiej połowie. W 52. min Radović, który wszedł za Rockiego, w sytuacji sam na sam nie umiał pokonać Michała Gliwy. A chwilę potem młody Damian Jaroń po indywidualnej akcji omal nie zdobył bramki dla Polonii. Od tej pory grała już tylko Legia.

W 56. min. Radović dośrodkował z prawego skrzydła, na piłkę nabiegł Marcin Smoliński i z bliska pokonał Gliwę. Smoliński to specyficzny przypadek. Od trzech lat próbuje wywalczyć miejsce w Legii i ciągle bez skutku. Przed rozpoczęciem tego sezonu zdecydowano, że na ligę zabraknie go w kadrze zespołu, ale na mniej ważne rozgrywki jest. I tak jak w derbach na stadionie Polonii trafił znowu do siatki. Urodzony w Warszawie zawodnik ma zresztą szczególne szczęście do spotkań z lokalnym rywalem - przed trzema laty właśnie Polonii strzelił swojego pierwszego gola w lidze.

Jak już było 2:0, to trener polonistów Jacek Zieliński zaczął wpuszczać na boisko juniorów. Legia grała swobodnie. Doszło do tego, że gola strzelił nawet Mikel Arruabarrena (pierwszego w oficjalnym spotkaniu, wcześniej trafił dwukrotnie w Młodej Ekstraklasie). Choć prawdę mówiąc, piłka wpadła do siatki tylko dlatego, że trafiła w nogę obrońcy.

Legia odrobiła straty w tabeli grupy. Odrobiła też stratę bramkową do Polonii - "Czarne Koszule" pierwszy mecz wygrały walkowerem właśnie 3:0 - a bilans bramkowy może być istotny. Pamiętając o tym, dołożyła jeszcze jednego gola. Po dośrodkowaniu Marcina Smolińskiego głową trafił Inaki Astiz. I teraz lepszy bilans ma Legia.

W przypadku Polonii wynik mówi wszystko. Tak wysoko w tym sezonie nie przegrała, była to w ogóle jej druga porażka na 13 rozegranych meczów. Ostatni i jedyny raz zespół Jacka Zielińskiego uległ 16 sierpnia w meczu z Wisłą Kraków. Nie mogło jednak być inaczej, skoro Polonia oddała sześć strzałów, z czego jeden celny - Daniela Mąki - nie stanowiący jednak żadnego zagrożenia dla Wojciecha Skaby. Nie wykonała poprawnie żadnego rzutu rożnego, czy wolnego. Piłkarze "Czarnych Koszul" byli rozkojarzeni, jakby ten sezon dopiero się zaczął, a przecież na inaugurację w meczu z tą samą Legią zaprezentowali się o niebo lepiej.

Jacek Zieliński potraktował ten mecz, zwłaszcza w drugiej połowie jako test dla zawodników rezerwowych. Gdy na boisko - zmieniając Jarosława Latę - wszedł 19-letni debiutant Bartosz Makowski, Polonia miała w składzie tylko jednego piłkarza z wyjściowej jedenastki w ostatnim meczu ligowym z Odrą Wodzisław. Był nim Łukasz Piątek, który wystąpił wówczas tylko z powodu kontuzji Radosława Majewskiego i w piątek z Cracovią pewnie wróci na ławkę rezerwowych.

Mimo, że wczoraj grała głównie Legia to mecz i tak był całkiem niezły. Szkoda tylko, że obserwowała go garstka widzów jak na wymogi obiektu przy Łazienkowskiej. Decyzja o zamknięciu na ten mecz trybuny otwartej pozwoliła jednak na uzdrowienie atmosfery. Po raz pierwszy od dawna nie było słychać wulgarnych przyśpiewek pod adresem właścicieli klubu.

Roger po meczu z Czechami: Olympiakos? Zobaczyli świetny mecz »

LEGIA WARSZAWA4 (1)
POLONIA WARSZAWA0
Rocki (4., po zagraniu Grzelaka), Smoliński (56., z podania Radovicia), Arruabarrena (74., po podaniu Gizy), Astiz (88., po dośrodkowaniu Smolińskiego z wolnego)

Legia: Skaba - Rzeźniczak, Szala (35. Bronowicki), Astiz, Kiełbowicz - Rocki (46. Radović), Ekwueme, Iwański, Giza (76. Tito), Rybus Ż (46. Smoliński Ż ) - Grzelak (46. Arruabarrena)

Polonia: Gliwa - Mynarz (46. Sokołowski), Bąk, Telichowski, Lato (72. Makowski) - Piechniak (46. Mąka), Kozioł (46. Jaroń), Świerczewski, Piątek, Zasada (65. Ciarkowski) - Kosmalski Ż (63. Gołębiewski)

Widzów: 1,5 tys.

Sędziował: Jacek Granat (Warszawa)

Tabela grupy D

1. Jagiellonia489-5
2. Legia478-4
3. Polonia475-5
4. ŁKS403-11
3

tyle goli w meczach derbowych strzelił rodowity warszawiak Marcin Smoliński

"Jak to jest, grają dwa warszawskie zespoły w nienajgorszych składach, a na trybunach garstka widzów. Nie mogę tego zrozumieć."

Jakub Wawrzyniak, kontuzjowany obrońca Legii i reprezentacji Polski