Legia - Lechia 3:0, Vuković w składzie

Po raz pierwszy od 5 września Aleksandar Vuković na stadionie Legii zagrał w podstawowym składzie. A Legia pokonała Lechię 3:0 i została nowym liderem ligi
Vuković wrócił. Legia liderem

Po raz pierwszy od 5 września Aleksandar Vuković na stadionie Legii zagrał w podstawowym składzie. A Legia pokonała Lechię 3:0 i została nowym liderem ligi

Piłka nożna

Vuković miał już mecze Legii oglądać z trybun albo co najwyżej z ławki rezerwowych. Latem nie doszedł do porozumienia w sprawie przedłużenia wygasającego w połowie przyszłego roku kontraktu. Od dawna mówił, że w związku z tym będzie chciał odejść już w zimie. - Dogadałem się z władzami i na pewno w zimie odchodzę. Dojdzie do rozwiązania przez mnie kontraktu - powiedział.

Przez cały ubiegły sezon był kapitanem zespołu. Wydawało się, że jest Legii niezbędny. Od początku obecnego przeważnie nie mieścił się w składzie. Po raz ostatni przy Łazienkowskiej miał okazję wystąpić 5 września w wygranym 3:0 meczu z ŁKS (strzelił wtedy gola), i to w nisko cenionym przez piłkarzy Pucharze Ekstraklasy. Potem w lidze wystąpił tylko raz, i to na wyjeździe, i to w dodatku przez ostatnie pięć minut. - Na nikogo się nie obrażam - jednak deklarował. Zanim wczoraj zagrał cały mecz w tym sezonie w lidze, był na boisku przez 53 minuty. Niewiele.

I wczoraj trener Jan Urban, który już na wtorkowy mecz pucharowy przeciw Jagiellonii po dłuższej przerwie wziął go na ławkę rezerwowych, wstawił Serba do podstawowego składu. Głównym powodem było to, że na sobotnim treningu kontuzji doznał Ariel Borysiuk, ale przecież Urban mógł postawić na Martinsa Ekwueme czy Piotra Gizę. W poprzednim sezonie, gdy nagle formę złapał Marcin Burkhardt, mimo że było wiadomo, iż lada moment odejdzie z klubu, to grał. Tak jak teraz Vuković.

Zresztą zagrał bardzo przyzwoicie. Co prawda po boisku poruszał się w tempie jednostajnie niezbyt przyspieszonym, to jednak podawał celnie, przechwytywał piłki, był tam, gdzie być powinien.

Z nim w składzie dla bardzo średnio grającej w pierwszej połowie Legii mecz z Lechią świetnie się ułożył. Trudno powiedzieć, aby była to przede wszystkim jego zasługa - głównie znakomicie podającego Macieja Iwańskiego do nieprzewidywalnego Takesure Chinyamy - ale faktem jest, że Vuković się przydał. - Było miło znowu pokazać się na tym stadionie. Ale zimą na pewno z Legii odchodzę - podkreślał, i to nieraz, po meczu.

Jak w tej sytuacji traktować wypowiedź Mirosława Trzeciaka dla oficjalnej strony internetowej stołecznego klubu? - Vuković ma z nami kontrakt do czerwca 2009 roku. Nie wyraziliśmy żadnej pisemnej zgody na wcześniejsze odejście Vukovicia z naszego klubu - powiedział dyrektor sportowy.

Jaki naprawdę los czeka 29-letniego, związanego z Legią od 2001 roku piłkarza? - Będę szukał klubu za granicą, może w Polsce. Na propozycje z klubów zachodnich nie mam co liczyć - przyznał. Relacja z meczu w "Gazecie Sport".

LEGIA 3 (1)

LECHIA 0

Strzelcy bramek

Chinyama (37. i 44. po podaniach Iwańskiego), Edson (79., z wolnego po faulu na Rzeźniczaku)

Legia: Mucha - Rzeźniczak, Choto, Astiz, Wawrzyniak - Radović, Vuković, Iwański, Grzelak (73. Grzelak), Rybus (46. Edson) - Chinyama (83. Arruabarena)

Lechia: Bąk - Starosta, Midzierski, Wołąkiewicz, Kosznik - Wiśniewski Ż (46. Kalkowski), Piątek, Manuszewski, Rogalski (76. Mysona) - Kowalczyk, Buzała (60. Rybski)

Widzów: 6 tys.

Sędziował: Adam Lyczmański (Bygdoszcz)



Vuković z Lechią

czas gry90 min
podania celne22
podania niecelne3
podania kluczowe1
faule2
faulowany0
straty1
przechwyty7