Sport.pl

Legia przegrała w Bełchatowie

- Po pierwszej połowie nie poznawaliśmy się w szatni. W ogóle sobie nie pomagaliśmy - mówił Maciej Iwański. Legia przegrała w Bełchatowie i ma już cztery punkty straty do Polonii Warszawa. Bełchatów też ją przeskoczył w tabeli
Legia nie umie strzelać

- Po pierwszej połowie nie poznawaliśmy się w szatni. W ogóle sobie nie pomagaliśmy - mówił Maciej Iwański. Legia przegrała w Bełchatowie i ma już cztery punkty straty do Polonii. Bełchatów też ją przeskoczył w tabeli

Piłka nożna

W 37. minucie po raczej bezsensownym faulu Pance Kumbeva piłkę 24 metry przed Janem Muchą ustawił Łukasz Garguła. Lider bełchatowian uderzył kapitalnie ponad murem i piłka utkwiła w prawym rogu bramki Legii. W tym momencie już było pewne, że drużyna Jana Urbana mieć będzie problem. W trzech poprzednich meczach wyjazdowych nie strzeliła bowiem gola (w tym sezonie z aż pięciu spośród siedmiu wyjazdów wracała z zerowym kontem po stronie zysków).

Cztery minuty później w podobnej sytuacji piłkę do rzutu wolnego ustawił sobie prowadzący grę legionistów Maciej Iwański. Miał cztery metry dalej od Garguły, z którym często bywa porównywany. Też przebił się nad murem, ale strzelił za lekko. Krzysztof Kozik swobodnie złapał piłkę. W drugiej połowie Iwański ustawił sobie piłkę już mniej więcej tam, gdzie konkurent. Strzelił lepiej, ale tym razem nieznacznie niecelnie. Leo Beenhakker, który na towarzyski mecz z Irlandczykami powołał gracza gospodarzy, a legionisty nie, mógł sam sobie przyznać rację. Różnica pomiędzy wykonaniami wolnych była właśnie taka jak pomiędzy grą Legii a drużyny prowadzonej przez byłego selekcjonera Pawła Janasa. Legia grała prawie jak rywal. Ale tylko prawie. A to, jak od pewnego czasu wiadomo, czyni różnicę.

W poprzednim sezonie Legia szanse na mistrzostwo praktycznie straciła w październiku, przegrywając z bezpośrednimi rywalami wszystkie najważniejsze konfrontacje. Teraz odegnała złe moce, czyniąc tegoroczny październik całkiem przyjemnym. Ale fatum przeniosło się na listopad. Co prawda wygrała z Lechią, ale porażka w piątek w Bytomiu nie była absolutnie planowana. Trener Urban powtarza, że mistrzostwo zdobywa się, nie wygrywając z mocnymi, tylko ze słabeuszami. Ale gdy przegrywa się z jednymi i drugimi?

Bełchatów to w tej chwili drużyna absolutnej czołówki. Na inaugurację sezonu potrafił wygrać z Lechem. Potem nie dał co prawda rady Polonii, ale po wczorajszym zwycięstwie nieoczekiwanie przeskoczył w tabeli Legię. Były wicemistrz miał nad obecnym tę przewagę, że miał Gargułę. Jednak nie tylko. Ta Legia, jak nie umiała strzelać na wyjazdach, tak nie umie nadal. Czyli nie zrobiła postępu, a wiadomo, że kto nie idzie naprzód, ten po prostu się cofa. Co prawda goście mieli okazje (dwie Roger Guerreiro, wolne Iwańskiego, Piotr Rocki, Maciej Rybus i wymarzona Takesure Chinyamy). Ale jak na potrzebę chwili wszystko to było nic.

Ta drużyna gra nieźle tylko do pola karnego. Trener Urban zbytnio wierzył w nieobliczalność Chinyamy (do tej pory siedem bramek w sezonie), jednak ten sprawiał wrażenie, jakby na boisku w Bełchatowie znalazł się przez kompletny przypadek. Długo, stanowczo za długo siedział na ławce Bartłomiej Grzelak, w końcu bohater zwycięskiego spotkania z Wisłą Kraków. Legia powinna uczyć się konsekwencji od lokalnego rywala, czyli Polonii. Kilka dni wcześniej rywale nie skorzystali z wpadki Legii, też tracąc punkty. Tym razem było inaczej. Liczyć wypada bowiem na siebie.

- W drugiej połowie graliśmy lepiej, stwarzaliśmy sytuacje. Jednak jak na Legię to było stanowczo za mało - przyznał kapitanujący warszawianom w tym meczu Iwański. - Gdy trzeba odrabiać straty, to nam nie wychodzi. Inna sprawa, że to rywale powinni się martwić, jak odrabiać straty z nami.

GKS BEŁCHATÓW 1 (1)

LEGIA WARSZAWA 0

Strzelec bramki

Garguła (37., z wolnego po faulu Kumbeva na Golu)

GKS: Kozik - Jarzębowski, Pietrasiak, Drzymont Ż, Popek - Kuklis (84. Adamiec Ż), Rachwał Ż, Gol (86. Cecot), Garguła, Nowak (90. Cetnarski) - Ujek

Legia: Mucha - Rzeźniczak Ż, Astiz, Kumbev Ż, Wawrzyniak - Radović (46. Rybus), Vuković, Iwański, Roger (82. Grzelak), Edson (65. Rocki) - Chinyama

Widzów: 3 tys.

Sędziował: Jarosław Żyro (Bydgoszcz)



360

przez tyle minut, czyli przez kolejne cztery mecze, Legia nie zdobyła gola na wyjazdach