Sport.pl

Kibic Legii: Mój magiczny przyrząd

Trener Urban po porażce w Bełchatowie zauważył że GKS jest kolejnym konkurentem Legii do tytułu. Obawiam się że jeśli w grze jego drużyny nie nastąpią radykalne zmiany to w kolejnych tygodniach będziemy poznawać rywali nie do mistrzostwa ale nawet do 7. miejsca. Mam taki magiczny przyrząd do oceniania bezpieczeństwa trenera Legii. Jest na nim różnokolorowa skala. Dwie porażki w sezonie oznaczają kolor zielony i pełen luz. Po trzech i czterech wskazówka osiąga kolor pomarańczowy, który sygnalizuje że nie wszystko jest cacy ale generalnie nie jest źle. Większa ilość meczów bez punktu popycha wskaźnik na pole czerwone. Interpretacja wyniku jest prosta: szkoleniowiec ma nie więcej niż 30 proc. szans na utrzymanie się na stanowisku. Jeśli trener przegra więcej niż siedem meczów przyrząd zaczyna wibrować i wyświetlać napis: "Dajcie mu wszystko czego chce tylko niech wyjedzie z miasta i nigdy do niego nie wraca". Aby się przekonać, że mój przyrząd jest dobry wystarczy wejść w internet, kliknąć w statystyki i sprawdzić ile meczów Legia przegrywała kiedy zdobywała mistrzostwo. I co? Przyrządzik jest cycuś-glancuś.

A teraz zwiększmy troszeczkę presję. Nie da się ukryć, że Vukovic był jednym z jaśniejszych punktów w Bełchatowie. Wiem, że mimo całej tej jego obrazy wciąż opiekuje się Borysiukiem. To ładne i szlachetne. Nie wyobrażam sobie, aby nie zagrał ze Śląskiem. Dostanie więc najprawdopodobniej od losu dużą szansę załatwić wszystkie porachunki. Będzie mógł pokazać, że wciąż jest zdolny by być liderem tej drużyny i prowadzić ją do zwycięstw. A jak Urban nie wystawi jednak Vuko? Wtedy do listy Tito, Arrubarena, Giza, Lewandowski, Kumbev będzie można dopisać kolejne nazwisko.