Politechnika nie lubi grać we własnej hali

Siatkarze J.W. Construction OSRAM AZS Politechnika Warszawa niespodziewanie przegrali we własnej hali z ostatnią drużyną ligi Delectą Bydgoszcz 1:3 i spadli na ósme miejsce w tabeli ekstraklasy.


Tak chimerycznego zespołu jak stołeczna AZS Politechnika w lidze nie ma. Drużyna, która potrafi urwać punkty ligowym krezusom w meczach wyjazdowych, u siebie nie zdobywa choćby jednego punktu z przeciętniakami. W dotychczasowych meczach inżynierowie na własnym parkiecie wygrali zaledwie dwa sety, na wyjeździe zaś siedem. Właśnie w obcych halach podopieczni Krzysztofa Kowalczyka zdobyli wszystkie punkty. - Nie wiem, co się z nami dzieje. To przecież nasza hala - mówił po spotkaniu z Delectą kapitan akademików Radosław Rybak.

Od początku meczu z ostatnią drużyną ligi akademicy przypominali zaledwie cień drużyny, która tydzień wcześniej wysoko postawiła poprzeczkę liderowi ekstraklasy. I po zaledwie kilku minutach przegrywali 2:5, a później 6:10. Gdy wydawało się, że wynik pierwszej odsłony już jest przesądzony, akademicy zaczęli odrabiać straty. Z dobrej strony pokazał się Andrzej Skórski. Z jego zagraniami nie radził sobie taki rutyniarz jak były reprezentant Polski Marcin Nowak. Końcówka seta należała do Delecty, która wygrała pierwszą partię 25:22.

Drugi set to prawdziwy siatkarski horror. Po wyrównanym początku inicjatywę przejęli goście, którzy po niewymuszonych błędach akademików wyszli na prowadzenie 21:18. Wówczas to przypomniał o sobie przyjmujący akademików Serhiy Kapelusz, który zdobył dwa punkty z rzędu. Kolejny dołożył Radosław Rybak i gospodarze mieli pierwszą piłkę setową. Potem kolejne. Przy stanie 31:31 rezerwowy Delecty Waldemar Karczmarek asem serwisowym wyprowadził gości jednak na prowadzenie. Po ataku w aut Radosława Rybaka siatkarze Delecty mogli się cieszyć już z co najmniej jednego punktu.

W trzecim secie akademicy postawili wszystko na jedną kartę. Mocne zagrywki Rybaka i obchodzącego w tym dniu 24. urodziny Bartłomieja Neroja uniemożliwiały gościom skuteczne wyprowadzenie akcji. W bloku niepodzielnie panował Iurij Gladyr. Ukraiński środkowy skończył też wiele trudnych piłek, w całym meczu zdobywając 15 punktów. Pewnie grali również Rybak, zdobywca 16 punktów, i Kapelus, który wywalczył 19 oczek. Akademicy wygrali seta do 20 i wrócili do gry.

W czwartej partii jednak do głosu doszli ponownie goście, którzy już na jej początku wywalczyli czteropunktową przewagę i nie oddali jej do końca meczu, zwyciężając 25:21 i całe spotkanie 3:1. - Popełniliśmy zbyt dużo głupich błędów - mówił po meczu Radosław Rybak.

Szczególnie w zagrywce. W tym elemencie gry siatkarze Politechniki mają najwięcej do nadrobienia. W tym sezonie z powodu zepsutych zagrywek bowiem stracili już 119 punktów, najwięcej spośród wszystkich ligowych zespołów! Dla porównania obecny lider ekstraklasy AZS AWF Olsztyn z zagrywki oddał rywalom zaledwie 60 punktów.

Za tydzień mecz z Jadarem, który inżynierowie muszą wygrać, jeśli nie chcą spaść na ostatnie miejsce w tabeli. Ciągle nie wiadomo, czy w tym meczu będzie mógł wystąpić jeden z najlepszych przyjmujących w ekstraklasie Karel Kvasnicka, który zmaga się z kontuzją kręgosłupa. Obecnie poddawany jest zabiegom, jeśli jednak konieczna okaże się operacja, zawodnik Politechniki może być zmuszony nawet do przedwczesnego zakończenia kariery.

J.W. Construction OSRAM AZS Politechnika Warszawska - Delecta Bydgoszcz 1:3 (22:25, 31:33, 25:20, 21:25)

J.W. Construction OSRAM AZS Politechnika Warszawska: Buszek, Kłos, Rybak, Gladyr, Kapelus, Milczarek (libero), Skórski, Neroj, Położewicz, Wojtaszek. Delecta Bydgoszcz: Kaczmarek, Lipiński, Krzywiecki, Konarski, Cerven, Pieczonka, Sopko, Nowak, Janczak, Dębiec (libero), Augustyn



Powiedzieli po meczu:

Krzysztof Kowalczyk

trener Politechniki

Nasza porażka była spowodowana przede wszystkim stresem związanym z własnym boiskiem. To nie był ten sam zespół, który zagrał bardzo dobry mecz tydzień temu. Zawodnicy byli usztywnieni, a wręcz sparaliżowani. Z zadania nie wywiązali się środkowi, którzy pozwolili zbyt wiele piłek skończyć rywalom właśnie środkiem. Drugim elementem, który dziś nam nie wychodził, była zagrywka, poza przebłyskami w trzecim secie. Przed nami siedem dni, by się odbudować przed kolejnym meczem z Jadarem. Wierzę, że uda nam się przełamać w tym spotkaniu i wygrać.



Waldemar Wspaniały

trener Delecty

Trafiłem do zespołu kilka dni temu. Przed tym meczem starałem się więc głównie podbudować drużynę po pięciu porażkach. Udało się, co widać było w tym spotkaniu. Przed dwa pierwsze sety moi zawodnicy bardzo dobrze realizowali przedmeczowe założenia. Cieszę się, że mimo porażki w trzeciej partii udało nam się wygrać całe spotkanie. Oglądałem zawodników Politechniki w dwóch meczach. To naprawdę dobra drużyna.