Sport.pl

Legia - Jagiellonia 2:1 w Pucharze Ekstraklasy

Legia zrobiła to, co do niej należało. Pokonała Jagiellonię i jest w ćwierćfinale Pucharu Ekstraklasy. - Ale rywal napędził nam trochę strachu - przyznał Tomasz Kiełbowicz. Kontuzji doznał Dickson Choto i nie zagra w Gdańsku.
Legionistom do awansu wystarczał remis. A więc gdy już w 4. min po akcji Marcina Smolińskiego piłkę we własnym polu karnym zatrzymał Igor Lewczuk, a Kiełbowicz pewnie wykorzystał "jedenastkę", zdawało się, że występujący w eksperymentalnym składzie gospodarze cel mają już zapewniony.

Jeszcze przed przerwą powinni podwyższyć wynik. Sam Mikel Arruabarena czterokrotnie z niewielkich odległości uderzał na bramkę, jednak za każdym razem niecelnie. Raz głową z dwóch metrów, innym razem, będąc sam na sam z Rafałem Gikiewiczem. Goście mieli tylko jedną, i to przypadkową, szansę, kiedy Mariuszowi Dzienisowi wyszedł strzał zamiast dośrodkowania i dobrze spisał się debiutujący przy Łazienkowskiej ukraiński bramkarz Kostiantyn Machnowskyj.

Już w 37. min z boiska zszedł Dickson Choto. - Powodem była kontuzja. Sam zgłosił zmianę. Nie chcieliśmy go stracić na ligowe spotkanie z Lechią - wyjaśniał II trener legionistów Jacek Magiera. Niestety, wygląda na to, że obrońca z Zimbabwe jednak nie zagra w piątek w Gdańsku w ligowym meczu z Lechią.

Trener Jan Urban dokonał kilku zmian, wprowadzając na boisko m.in. dawno niewidzianych Hiszpanów Inakiego Descargę i Tito. Te zmiany za bardzo Legii nie posłużyły. Teraz jagiellończycy mieli kilka okazji - nie zawsze pewnie spisywał się do tego Machnowskyj - aż wreszcie Ensar Arifović przewrócił się o nogę Kiełbowicza i teraz z kolei był karny dla Jagiellonii.

Marcin Pacan pewnie wykorzystał okazję i drużyna z Białegostoku osiągnęła przewagę. Wystarczyło, by strzeliła jeszcze jedną bramkę, a przy remisie Polonii w Łodzi z ŁKS-em piłkarzy Legii już by nie było w rozgrywkach. W końcu jednak, w 89. min, piłkarze Urbana skontrowali. Dośrodkował Arruabarena, strzał głową Rogera obronił Gikiewicz i prawie sam z piłką przed bramką znalazł się Piotr Giza (w pierwszej połowie miał jedną świetną akcję, kiedy ograł trzech przeciwników i groźnie strzelił) i właściwie nie mógł nie trafić. - Cieszę się, że tę bramkę strzelił właśnie Piotrek. Grał dobrze, zasłużył na to i może wreszcie się przełamie - mówił Kiełbowicz. - Wcześniej niepotrzebnie faulowałem, przez co był karny, a potem kilka niezłych akcji Jagiellonii. Na szczęście zdołaliśmy się podnieść - dodał. A w doliczonym czasie Legia miała jeszcze jedną okazję. Znów ze skrzydła podawał Arruabarena, Piotr Rocki przelobował bramkarza, a piłkę po główce Rogera z linii bramkowej wybił Damir Kojasević.

Mecz rozgrywany był przy niskiej temperaturze i z nikłą liczbą publiczności. Od tego spotkania z powodu remontu stadionu przy Łazienkowskiej czynna dla kibiców jest tylko trybuna kryta.

- Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Stworzyliśmy wiele sytuacji i powinniśmy rozstrzygnąć mecz na naszą korzyść. Zmiany w przerwie wpłynęły na naszą postawę. Dużo było rwanej gry, Jagiellonia miała swoje szanse. Cel został jednak osiągnięty - jesteśmy w następnej rundzie - mówił trener Legii Jan Urban. - Chciałbym wyróżnić Piotra Gizę. To był ten zawodnik, który przyszedł do Warszawy z Cracovii. On naprawdę potrafi grać w piłkę i musimy zrobić wszystko, aby na wiosnę był w optymalnej dyspozycji. Jeśli chodzi o kontuzjowanych zawodników - Dickson Choto ma problem z mięśniem przywodziciela, w przypadku Marcina Smolińskiego to tylko stłuczenie. Wątpię, aby "Dixi" zagrał w piątek w Gdańsku. Czy nie żałuję, że wpuściłem Choto? Ktoś musiał grać, a takich sytuacji nie da się przewidzieć.



LEGIA 2 (1)

JAGIELLONIA 1 (0)

Strzelcy bramek

Kiełbowicz (4., z karnego po akcji Smolińskiego i ręce Lewczuka), Giza (89., dobitka strzału Rogera) - Pacan (71., z karnego po faulu Kiełbowicza na Arifoviciu)

Legia: Machnowskyj - Szala Ż, Choto (37. Descarga), Kumbev, Kiełbowicz - Radović (46. Rocki Ż), Ekwueme (46. Roger), Borysiuk (46. Tito), Giza (90. Bronowicki), Smoliński (88. Wysocki) - Arruabarena

Jagiellonia: Gikiewicz - Lewczuk (50. Twardowski), Skerla (46. Cionek), Pacan, Jarecki Ż - Dzienis (61. Kojasević), Stano (46. Zawistowski), Matuszek (31. Everton), Szczot, Falkowski (46. Łatka) - Arifović Ż

Widzów: 300

Sędziował: Mirosław Górecki (Katowice)



Tabela grupy D

1. Legia61313-7
2. Polonia6117-6
______________________________

3. Jagiellonia6810-8
4. ŁKS 616-15


Juventus chce Wawrzyniaka?

- Juventus Turyn jest zainteresowany Jakubem Wawrzyniakiem - podała włoska bezpłatna gazeta "Leggo", wyceniając 25-letniego obrońcę Legii na 8 mln euro. Tyle nie kosztował do tej pory żaden polski zawodnik. - Pierwsze słyszę - skomentował wiadomość Zbigniew Boniek.

Kilka miesięcy temu przez internet przewinęła się plotka, że Wawrzyniakiem interesuje się Lazio Rzym. Teraz miałby się interesować klub z najwyższej półki, czyli Juventus. Trener Claudio Ranieri miałby chcieć Wawrzyniaka już w zimowym okienku transferowym. Wiadomość o tym przedrukował portal Futbol.pl. Zdaniem Włochów 12-krotny reprezentant Polski miałby nie tylko kosztować dwukrotnie więcej niż latem Legia żądała za Rogera, to jeszcze piłkarz miałby chcieć zarabiać 4 mln euro rocznie (20 razy więcej niż w Legii). Zdaniem "Leggo" Wawrzyniakiem zainteresowane są też Blackburn Rovers i Bayern Monachium. - To dla mnie niespodzianka, nic nie słyszałem o możliwości przejścia Wawrzyniaka do Juventusu - powiedział mieszkający we Włoszech Zbigniew Boniek, który w latach 80. grał w klubie z Turynu. - Juventus szuka alternatywy na lewą stronę defensywy, ale w takim zespole musi być 20-25 zawodników. Wawrzyniak to młody gracz i jeśli będzie odpowiednio się rozwijał, to może tutaj trafi - dodał.

Legia żadnej oferty nie otrzymała. Włoscy eksperci także dementują plotkę o ewentualnym transferze.