Sport.pl

Trener Legii przed Lechią: Skąd ten syndrom wyższości?

- Skąd ten syndrom wyższości? Skąd przekonanie, że Legia ma zawsze wygrywać? W Gdańsku czeka nas bardzo ciężkie spotkanie - przestrzega trener Jan Urban przed meczem z Lechią
W Gdańsku albo ciemno, albo zimno »

Szkoleniowiec wicemistrzów Polski i trzeciej drużyny półmetka (Lechia jest 11.) obecnego sezonu dziwi się, że od Legii wymaga się wyłącznie zwycięstw.

- Jak Wisła remisuje u siebie z ŁKS-em czy przegrywa ze Śląskiem, to nic się nie dzieje, a po każdej naszej porażce jest wielki krzyk. Skąd to przekonanie, że Legia zawsze musi wygrywać? - pyta Urban. - Jak jeszcze grałem w polskiej lidze, Legia słynęła z wpadek. Zawsze miała duży potencjał sportowy, ekonomiczny, to klub ze stolicy. Ale inni mają znacznie więcej sukcesów. Choćby Górnik Zabrze, który mistrzem był 14 razy. Samych zwycięstw to mogą wymagać kibice Realu czy Bayernu. Legię traktuje się, jakby miała na koncie 30 mistrzostw Polski, zdobyte ze dwa Puchary UEFA, a nawet jakby Ligę Mistrzów wygrała. Tym różni się od innych polskich klubów, że zawsze jest w czołówce, a one po nagłych wzlotach mają upadki. Nawet Wisła i Górnik spadały przecież do II ligi. Trzeba jednak od tego podchodzić realnie. Oczywiście do Gdańska jedziemy - jak na każdy inny stadion - wygrać. Ale potencjał czterech czołowych drużyn ligi jest bardzo zbliżony i każda miewa wpadki. W tym roku graliśmy z Lechią w ćwierćfinale Pucharu Polski, kiedy jeszcze była w II lidze. Wygraliśmy dwa razy po 1:0, ale to były ciężkie spotkania - przypomina szkoleniowiec warszawian.

Grzelak i Borysiuk do końca

W czwartek, czyli w dniu wyjazdu, okazało się, że ścięgno Achillesa boli Pance Kumbeva, który ostatnio grał coraz lepiej i pod nieobecność Choto miał szanse zmieścić się w składzie na pozycji stopera (choć większe szanse i tak mieli Inaki Astiz i Wojciech Szala) i do Gdańska nie pojechał. Choto doznał urazu mięśnia przywodziciela w meczu Pucharu Ekstraklasy z Jagiellonią Białystok. Być może wróci do składu na kończące rok spotkanie z Bełchatowem w przyszłą sobotę.

Zobacz wszystkie skróty meczów 15. kolejki na ekstraklasa.tv »

Wbrew obawom Urbanowi w ataku nie pozostanie tylko Mikel Arruabarena. Co prawda zakończył już sezon kontuzjowany w meczu z Ruchem Bartłomiej Grzelak, ale uraz Takesure Chinyamy okazał się nie groźny, jak początkowo sądzono. Napastnik z Zimbabwe, który tej jesieni w lidze zdobył dziewięć goli i jest wiceliderem klasyfikacji strzelców (o trzy trafienia za Pawłem Brożkiem), trenuje w najlepsze i nie ma przeszkód, by dzisiaj wystąpił.

Tradycyjnie już z powodów zdrowotnych brakuje Edsona. Do końca piłkarskiej jesieni pauzować będzie natomiast Ariel Borysiuk. 18-letni pomocnik, gdy pojechał na mecze eliminacyjne reprezentacji juniorów, doznał kontuzji pachwiny i od tej pory nie może wrócić do zdrowia.

Po wtorkowym meczu z Jagiellonią do meczowej osiemnastki na ligę wraca odsunięty ostatnio Piotr Giza. - Zagrał dobrze, strzelił gola. Zasłużył - twierdzi Urban. Giza zasłużył, ale nie na podstawowy skład. W Gdańsku będzie rezerwowym. Do jedenastki wraca natomiast Roger Guerreiro. Był przemęczony, ale odpoczął.

Czeka Jacek Zieliński

Wieloletni piłkarz i trener Legii Jacek Zieliński już czwarty raz w roli szkoleniowca zmierzy się z Legią prowadzoną przez Urbana. Gdy prowadził w ubiegłym sezonie Koronę Kielce wygrał 1:0, by w Warszawie ulec 0:2. W tej rundzie, gdy był już trenerem gdańskiego beniaminka, przegrał 0:3. - Był to jedyny mecz w rundzie, kiedy nie powalczyliśmy. Długo trzymaliśmy się choćby z Wisłą. Legia szybko nas rozmontowała - przyznaje Zieliński.

- Faktycznie szybko ich rozszyfrowaliśmy. W drugiej połowie moi zawodnicy już cieszyli się grą. Jednak ten mecz będzie inny - przestrzega Urban. - Lechia u siebie przegrała tylko raz. A my w tym sezonie na wyjeździe nie mieliśmy jeszcze łatwego spotkania.

Górnikowi marzy się remis w Bełchatowie »

Z ośmiu wyjazdów Legia przywiozła trzy zwycięstwa, dwa remisy, trzy razy ponosiła porażki. - Niestety, zdążyliśmy się przekonać, że potknąć się jesteśmy w stanie na każdej drużynie. Są teraz ciężkie warunki, a takie sprzyjają gorszym zespołom. Nie da się ukryć, że to my jesteśmy tym lepszym. Powtarzam chłopakom, że muszą dawać z siebie 100 proc., przynajmniej tyle, ile przeciwnik, a w polskiej lidze przewaga taktyczna i techniczna przeważnie jest po naszej stronie - zauważa trener Legii. Jego drużyna w pięciu wyjazdowych przypadkach nawet nie strzeliła gola. Ale ostatnio z Ruchem na Stadionie Śląskim w Chorzowie (1:0) wygrała.

LECHIA GDAŃSK - LEGIA WARSZAWA.

Piątek, godz. 20 (transmisja w Canal+ Sport).

Sędziuje Hubert Siejewicz (Białystok).

Lechia: Mateusz Bąk - Ben Starosta, Jacek Manuszewski, Hubert Wołąkiewicz, Rafał Kosznik - Marcin Kaczmarek, Łukasz Trałka, Karol Piątek, Maciej Rogalski - Piotr Wiśniewski, Maciej Kowalczyk.

Legia: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Wojciech Szala, Inaki Astiz, Jakub Wawrzyniak - Miroslav Radović, Aleksandar Vuković, Maciej Iwański, Roger Guerreiro, Maciej Rybus - Takesure Chinyama



Edson i Vuković w przyszłym tygodniu

Z końcem roku kończy się kontrakt Edsona z Legią, zimą ma odejść także Aleksandar Vuković (jego umowa obowiązuje do czerwca). Przeprowadzone w tym tygodniu rozmowy z Brazylijczykiem nie doprowadziły do porozumienia, ale nic jeszcze nie zostało postanowione. Przyszłość Vukovicia też nie jest do końca jasna.

- Do końca roku zostały nam jeszcze dwa mecze. Przed ostatnim z Bełchatowem chcę mieć jasność - mówi Urban. - Będę nalegał, żeby zapadły decyzje w ich sprawach. Vuko zna swoją sytuację. Co do Edsona - moim zdaniem to bardzo dobry piłkarz, ale muszę trzymać stronę klubu. Muszę patrzeć, co Edson ostatnio dla nas zrobił, a ze względu na kłopoty ze zdrowiem zrobił bardzo mało, bo gra bardzo rzadko. Jeżeli nie przystanie na warunki Legii, to będziemy mieli problem na lewej stronie i może kogoś na tę pozycję poszukamy. Mamy Rybusa, Rockiego. Na tej stronie grał też wcale nie lewonożny Szałachowski, ale dopiero pod koniec roku zdejmą mu aparaturę ze złamanej nogi i najwcześniej gotowy do gry może być pod koniec lutego.

3

tyle razy i tyle razy do zera wygrała Legia w tym roku z Lechią (po 1:0 w Pucharze Polski i 3:0 w lidze)

Więcej o: