Sport.pl

Kucharz na ostro: Słowa Urbana traktuje jak zwykłe głupstwo

Nieoczekiwana i zaskakująca była tyrada trenera Jana Urbana na konferencji prasowej przed meczem z Lechią. Mnie trener zaskoczył w kilku kwestiach, m.in. postawioną przez siebie tezą o klubie, w którym pracuje: "skąd się bierze poczucie/syndrom wyższości Legii?" Traktuję te słowa jako zwykłe głupstwo, jakie czasami każdemu zdarza się powiedzieć.
Urban: Skąd ten syndrom wyższości »

Stołeczne kluby rozpoczęły rundę "wiosenną" według kalendarza piłkarskiego ze zmiennym szczęściem. Legia wygrała na wyjeździe, a Polonia zremisowała u siebie z Arką. Paradoks Polonii w ostatnim meczu polegał na tym, że mimo wielu klarownych sytuacji do strzelenia zwycięskiej bramki nie udało jej się wygrać, a w Gdyni przed kilkoma tygodniami wygrała, oddając jeden (!!!) strzał na bramkę i mając w zasadzie "pół" sytuacji. Krzysztofowi Gajkowskiemu zabrakło po prostu umiejętności pod bramką rywala, bo będąc sam na sam z bramkarzem i mając tyle czasu na zastanowienie, powinien przygotować i oddać strzał w światło bramki. O lepsze sytuacje będzie trudno. Wypracowanie tej akcji przez Radka Majewskiego i prostopadłe podanie było najwyższej klasy. Zabrakło wisienki (bramki) na torcie.

Legia rozpoczęła rundę rewanżową od zwycięstwa nad Lechią Gdańsk. Mając w pamięci niedawny mecz obu tych drużyn przy Łazienkowskiej (łatwe 3:0 dla Legii), można powiedzieć, że było to zwycięstwo oczekiwane przez warszawskich kibiców. Nieoczekiwana natomiast i zaskakująca wręcz dla sympatyków warszawskiego klubu była tyrada trenera Jana Urbana na czwartkowej konferencji prasowej poprzedzającej mecz z Lechią. Mnie trener zaskoczył w kilku kwestiach, m.in. postawioną przez siebie tezą o klubie, w którym pracuje: Skąd się bierze poczucie/syndrom wyższości Legii? Jakiś skrawek życia byłem związany z Legią, a trener odniósł się także do historii: "Analizując sytuację i historię, nie wiem, skąd to się bierze". Uznałem, że powinienem odnieść się do tych słów.

Dla mnie jest to wypowiedź piłkarza/sentymentalnego kibica Górnika Zabrze Jana Urbana, a nie trenera Legii Jana Urbana. I dodatkowo według mnie niezbyt trafna, jeśli tyczy się ona przeszłości. Nigdy nie miałem poczucia wyższości, gdy przywdziewałem koszulkę Legii. Co najwyżej poczucie dumy czy wyjątkowości klubu, który spełniał moje ambicje chęci bycia najlepszym. Od pierwszego dnia pobytu w tym klubie wiedziałem, że liczy się tu tylko pierwsze miejsce, i ludzie wokoło ciągle to powtarzali. Ale nie powodowało to u mnie wzrostu jakiegokolwiek syndromu. U moich kolegów z boiska także nie widziałem syndromu wyższości, ale rozumiem, że piłkarze czy też kibice innych drużyn mogli nas tak postrzegać. No cóż, takie ich prawo.

Rafał Zarzycki: Panie Urban, bo to właśnie jest Legia »

Myli się Jan Urban, że w Warszawie są takie same wymagania jak w Madrycie czy Monachium. Nikt przecież od Legii nie wymaga zdobywania Pucharu UEFA czy też grania w finale Ligi Mistrzów, ale nieprzegrywania po pierwszej połowie z Vetrą Wilno czy też walki jak równy z równym przeciwko FK Moskwa - już tak. Myślę, że wymagania w stosunku do Legii są adekwatne do rzeczywistości i sytuacji ekonomicznej klubu od początku rządów myśli pampeluńskiej. Traktuję słowa Jana Urbana jako zwykłe głupstwo, jakie czasami każdemu zdarza się powiedzieć. Nie należy mieć także do niego pretensji za sentyment do czasów spędzonych w Górniku Zabrze, choć dziwny moment i dziwną formę do jego okazania sobie wybrał - w przededniu ważnego meczu. Chyba że miało to na celu zmobilizowanie zawodników, którzy dawali znaki owego "syndromu"? Ale to należy robić w szatni.

Cezary Kucharski

piłkarz Legii w latach 1995-2006

dwukrotny mistrz Polski

właściciel serwisu internetowego Legia.net