Sport.pl

Trzeciak: Nie muszę być, żeby pracować

Legia potrzebuje napastnika. Przydałby się Krzynówek. Roger i Radović zostają. Mamy kilku zawodników na oku - mówi dyrektor sportowy Legii Mirosław Trzeciak, który po powrocie z urlopu spotkał się z dziennikarzami
Ma pan sobie coś do zarzucenia? W roli dyrektora sportowego Legii było więcej sukcesów czy porażek?

Mirosław Trzeciak: Nie będę publicznie siebie oceniać. Od tego są inni, w tym prasa.

Sprowadzenie latem trójki hiszpańskich piłkarzy z pewnością sukcesem nie było. Teraz trzeba ich się pozbywać.

- Mikel Arruabarrena miał wiosną dostać szansę, ale źle czuł się w Polsce i bardzo chciał odejść. Dlatego go wypożyczyliśmy. Tito z kolei bardzo chce zostać w Legii i podjąć rywalizację. Zobaczymy, co na to powie trener. Jego menedżer szuka mu klubu, ale zobaczymy. Inaki Descarga to z kolei zawodnik, na którego bardzo liczymy. Słyszałem nagranie dotyczące afery korupcyjnej w hiszpańskim futbolu. Na taśmie jest jego głos, ale póki nie postawiono mu zarzutów, jest naszym zawodnikiem. Przedstawił pisemne wyjaśnienie.

Legia nie przespała okresu transferowego? Przyszedł tylko Tomasz Jarzębowski. Rywale są znacznie bardziej aktywni.

- Okres transferowy dopiero się zaczyna. Nawiązaliśmy zresztą wcześniej kontakty, o których się nie mówi. Prowadzimy rozmowy z kilkoma polskimi piłkarzami. Na obóz do Hiszpanii prawdopodobnie poleci z nami trzech piłkarzy z Afryki, reprezentanci swoich krajów, w tym król strzelców jednej z lig. Nie musiałem być w Warszawie, żeby pracować. Ostatnio byłem w Niemczech, w Hennef, dokąd pojedziemy na obóz w lutym. Postanowiliśmy, że końcówkę okresu przygotowawczego spędzimy w podobnym do naszego klimacie, żeby nie mieć opóźnienia na starcie.

A jak pan pracował nad poszukiwaniem nowych piłkarzy?

- W Hiszpanii jeździłem na mecze. Dostaję też mnóstwo kaset od menedżerów i bardzo dużo oglądałem. Miałem na to znacznie więcej czasu niż tutaj.

A tych Afrykanów pan widział?

- Jeszcze nie. Dlatego chcemy, żeby pojechali z nami na obóz do Hiszpanii.

Gdyby był pan na miejscu, to może Legia wygrałaby walkę o Gargułę.

- Niepotrzebnie wszystko u nas traktuje się w kategoriach walki. Latem mówiono, że Wisła przegrała z nami walkę o Iwańskiego. Teraz - że my przegraliśmy z nimi. Łukasz Garguła dawno był zdecydowany na Wisłę. Chociaż faktycznie był też moment, że nie staliśmy na straconej pozycji. Menedżer Rogera powiedział, że ma dla niego bardzo korzystną propozycję. Umówiliśmy się z Łukaszem, że dajemy sobie czas do końca roku. Potem okazało się, że Roger propozycji nie ma.

Do ataku macie tylko Takesure Chinyamę. Bartłomiej Grzelak zbyt często jest kontuzjowany.

- Kadra na rundę ma liczyć 24 zawodników. Jakub Rzeźniczak jest traktowany jako wychowanek, Kamil Majkowski i Adrian Paluchowski mogą zostać zgłoszeni z tzw. listy B. Jeżeli nikt nie odejdzie, to do wykorzystania mamy jedno miejsce. I faktycznie priorytetem jest pozyskanie napastnika. W drugiej kolejności myślimy o lewym pomocniku.

Czy do Legii mógłby przyjść Jacek Krzynówek? A może Krzysztof Ostrowski ze Śląska Wrocław?

- Krzynówek bardzo by się Legii przydał. Jacek chciałby u nas grać, zarobki to rzecz drugorzędna. Ale dopóki nie będzie miał zgody na odejście z Wolfsburga, nie ma o czym mówić. A Jacek zgody nie ma. Szkoda, bo tacy weterani, z takim wpływem na zespół są praktycznie bezcenni. Co do Ostrowskiego to ma kontrakt ze Śląskiem. Chociaż na pewno to ciekawy zawodnik.

Zimą Legia straciła już Edsona i Vukovicia. O odejściu myślą też Roger i Miroslav Radović.

- Z oboma chcemy przedłużyć kontrakty. Tak jak to już praktycznie zrobiliśmy z Dicksonem Choto i Jakubem Rzeźniczakiem. Jeżeli któryś będzie chciał odejść, to trudno. Ale np. z Miro często rozmawiałem i zawsze mówił, że chciałby zostać. Chcielibyśmy z nim przedłużyć umowę o kolejne dwa lub trzy lata. Jeżeli chodzi o Rogera, to miałem w jego sprawie rozmowy z menedżerami. Jednak do klubu żadna oferta nie wpłynęła.

Napoli zainteresowało się Maciejem Rybusem.

- Bądźmy poważni. Maciek i Ariel Borysiuk to bardzo utalentowani chłopcy, ale na wyjazd jest dla nich za wcześnie. Do mnie nikt w sprawie Maćka nie dzwonił. Chociaż do niego lub jego rodziny na pewno. Dla menedżerów to łatwy cel, jednak zostanie przynajmniej półtora roku, aż Legia doczeka się nowego stadionu i będzie można zobaczyć, jak naprawdę radzi sobie z presją.

Który z klubów walczących o mistrzostwo Polski ma największy potencjał?

- Każdy startuje z innej pozycji. Wisła przyzwyczaiła się do sukcesów. Piłkarze nie są głodni, dlatego być może przyszła tam pora na zmiany. W Lechu jest największy entuzjazm, zespół ma wsparcie 25-tysięcznej publiczności. Jaki naprawdę potencjał ma Legia, przekonamy się, kiedy zapełni się nowy stadion. Ale już teraz kadrowo jesteśmy w stanie wytrzymać konkurencję. Nie zapominajmy o Polonii Warszawa - rywalizacja wiosną będzie zależeć od tego, kto lepiej wykorzysta niuanse.

Cytat spotkania

Gdyby zgłosił się do pana prezes czy dyrektor Napoli i wyłożył za Rybusa wielkie pieniądze, to powiedziałby pan nie?
- Tak"



Przeczytaj także: Polonia pogodziła się z odejściem Przyrowskiego