Sport.pl

Legia - Dynamo Kijów 4:0

Legia rozbiła 4:0 najpoważniejszego przeciwnika podczas hiszpańskiego zgrupowania, ukraińskie Dynamo Kijów. - Ważne, że drużyna uczy się wygrywać. To będzie miało przełożenie już w meczu z Polonią - mówi obrońca Tomasz Kiełbowicz.
Dynamo od kilku dobrych lat regularnie występuje w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Ukraiński klub stać na sprowadzanie do siebie piłkarzy wartych miliony euro, chociażby jednego z czołowych strzelców ligi francuskiej Isaaca Bangourę. To klub z wyższej europejskiej półki.

Jan Urban podszedł do tego spotkania poważnie. Wystawił najsilniejszy na dziś skład (nie mógł zagrać jedynie lekko kontuzjowany Jan Mucha oraz Bartłomiej Grzelak). Pomimo najsilniejszego teoretycznie ustawienia gra Legii na początku nie wyglądała olśniewająco. Było sporo niedokładności, za mało gry z pierwszej piłki i strzałów na bramkę. Pressing rywali zmuszał często legionistów do gry z kontrataku. Ale to właśnie jeden z takich wypadów zakończył celnym uderzeniem Takesure Chinyama. Legia objęła prowadzenie. Ukraińcy mogli wyrównać tuż przed końcem spotkania, ale Milewski, mając przed sobą jedynie pustą bramkę, fatalnie przestrzelił.

Na drugą połowę Dynamo wyszło w zupełnie innym składzie, trenerzy zdecydowali się zmienić wszystkich 11 zawodników. Tymczasem trener Urban zmienił jedynie bramkarza - Wojciecha Skabę zmienił Ukrainiec Kostiantyn Machnowskyj. To wszystko znalazło odzwierciedlenie w grze. Dynamo nie grało już tak szybko i dobrze, natomiast przewaga Legii wzrastała z minuty na minutę.

Najpierw Inaki Astiz wykorzystał znakomite dośrodkowanie Macieja Iwańskiego z rzutu rożnego i uderzeniem w samo okienko bramki pokonał bramkarza rywali. Później błysnął ponownie Takesure Chinyama, który uderzył z pierwszej piłki po zagraniu z prawej strony Miroslava Radovicia i precyzyjnym uderzeniem tuż przy słupku umieścił piłkę w siatce.

Po tej bramce trenerzy dokonali aż pięciu zmian w składzie. I dwóch zmienników przeprowadziło po chwili piękną akcję. Adrian Paluchowski wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale się potknął i wycofał piłkę do Marcina Smolińskiego. Ten huknął z całej siły, jednak bramkarz Dynama zdołał odbić piłkę do boku. Na jego nieszczęście tam właśnie stał Radović i silnym strzałem pod poprzeczkę umieścił piłkę w siatce.

To jeden z najcenniejszych wyników sparingowych Legii z ostatnich lat. Jan Urban podszedł jednak do niego spokojnie. Wynikiem nie jestem wcale zaskoczony. Przypomnę, że w zeszłym roku przegraliśmy z FC Basel 0:6. Takie wyniki się zdarzają przed rozpoczęciem sezonu. Nie są niczym zaskakującym - powiedział trener Legii.

- Nie przywiązujmy tak wielkiej wagi do sparingów. Nie wiemy, jak Dynamo dzisiaj trenowało, nie wiemy, jak spędzili wczorajszy dzień, jak ćwiczyli w ciągu ostatniego tygodnia i z jakim obciążeniem. A to wszystko ma ogromny wpływ na dyspozycję piłkarzy. Wiarygodne i miarodajne są dopiero mecze o stawkę. Drużyna uczy się wygrywać i wierzę, że będzie to miało przełożenie już w spotkaniu z Polonią Warszawa pod koniec lutego - stwierdził Tomasz Kiełbowicz.

LEGIA WARSZAWA - DYNAMO KIJÓW 4:0 (1:0): Chinyama (17., 66.), Astiz (53.), Radović (83.).

Legia: Skaba (46. Machnowskyj) - Rzeźniczak (67. Descarga), Choto, Astiz, Wawrzyniak (67. Kiełbowicz) - Radović, Borysiuk (67. Jarzębowski), Iwański (67. Giza), Roger, Rybus (67. Smoliński) - Chinyama (69. Paluchowski).

Dynamo: Szowkowskij (46. Bogusz) - El Kaddouri (46. Niesmacznyj), Michalik (46. Sablić), Dakhate (46. Yussuf), Beteo (46. Dopilka), Vukojević (46. Correa), Gohane (46. Szacki), Krawczenko (46. Cernat), Eremenko (46. Gusiew), Milewski (46. Krawets), Bangoura (46. Jarmolenko).