Dramatyczna wygrana siatkarzy Politechniki: Wzięli ich blokiem

Politechnika w meczu z Treflem Gdańsk

Politechnika w meczu z Treflem Gdańsk (Fot. Kuba Atys / AG)

Młodzi zawodnicy z Ursynowa uwielbiają horrory. W decydujących momentach najczęściej to rywale byli bohaterami ostatnich akcji, ale w piątek decydujący cios zadał zespół ze stolicy. Wygrał z Treflem Gdańsk 3:2.
Typuj wyniki meczów na blogu Przemysława Iwańczyka

Drużyna prowadzona od niedawna przez trenera Ireneusza Mazura przegrała ostatnie dwa mecze. Do piątkowego spotkania miała podejść bezstresowo, bo choć chce uzbierać jak najwięcej punktów przed play-off, udział w walce o medale wśród ośmiu czołowych drużyn PlusLigi miała niemal w kieszeni. Poza tym Trefl zdobył w tym sezonie ledwie sześć punktów, a jego trener szykuje już zespół do baraży, więc i wyjątkowej determinacji ze strony gdańszczan nie należało się obawiać.

Było zgoła odwrotnie. Gospodarze zagrali nerwowo, a rywal był nad wyraz pobudzony. Nie jakby chciał dotrwać do końca rundy zasadniczej i skupić się na walce o utrzymanie, ale jakby piątkowe spotkanie decydowało o jego być albo nie być.

- Ten mecz w ogóle był dziwny - uważa Wojciech Drzyzga, komentator Polsatu Sport i Sport.pl. - Falowanie i spadanie, głównie ze strony Politechniki.

Rzeczywiście, gra była na tyle nierówna, że np. gospodarze przegrali czwartego seta, prowadząc w nim 13:8. Tracili punkty seriami. - Nie można tak - wściekał się po meczu Jurij Gładyr, środkowy Politechniki. - Nasza gra to parabola. Jeśli chcemy powalczyć o czwórkę, a mamy medalowe ambicje, trzeba to zmienić.

Siatkarze Trefla nie byli jednak pod tym względem wiele lepsi, bo w piątej, decydującej partii osiągnęli wynik 10:7, a i tak polegli. Wcześniej Politechnika miała dwie piłki meczowe, a później jedną szansę na zakończenie spotkania gdańszczanie. Ba, mieli nawet piłkę w górze przy stanie 16:15, ale pokpili sprawę. Trzeciej okazji drużyna trenera Mazura nie wypuściła z rąk.

Jolanta Dolecka, prezes warszawskiego klubu, tak tłumaczy nierówną formę swoich siatkarzy: - Zespół znalazł się w trudnej sytuacji. Przede wszystkim chłopcy przeżywają chorobę trenera Krzysztofa Kowalczyka, który musiał ich opuścić w połowie tak udanego sezonu. Nowy szkoleniowiec dopiero poznaje zespół, jest z nim raptem od trzech tygodni. Nie szczędzą nas także kontuzje. Cieszę się jak nie wiem, że udało nam się przełamać złą passę.

Wszyscy w Warszawie potraktowali 3:2 z Treflem nie jak stratę punktu, ale zdobycie dwóch. Przed play-off budująca jest też forma środkowych bloku Jurija Gładyra i Karola Kłosa. Ten drugi został w piątek wybrany na zawodnika meczu. Błyszczał w bloku (sześć punktów) i na zagrywce (sześć asów). Razem z Gładyrem był najlepiej punktującym graczem Politechniki - obaj zdobyli po 16 punktów.

- Wystarczy dużo szczęścia - opisywał swoją dobrą zagrywkę Kłos. - Oczywiście na treningach mocno pracuję nad tym elementem, ale kawał dobrej roboty wykonał też Jurij. Gdyby nie pechowy czwarty set, kiedy roztrwonilismy wiele punktów przewagi, mielibyśmy trzy punkty.

Kłos zapomniał jednak dodać tego, co zrobił w sytuacji oko w oko z Łukaszem Kadziewiczem. Otóż jako początkujący ligowiec zablokował jedną ręką wicemistrza świata. To akcja rzadko spotykana na światowych boiskach, w Polsce niespotykana.

Oceniając środkowych, Drzyzga podkreśla ich znakomitą grę w bloku - w sumie gospodarze zdobyli w tym elemencie aż 19 punktów. - To imponująca sprawa - mówi Drzyzga. - Ale sam mecz już nie był takim rarytasem. Oba zespoły grały nierówno. To było spotkanie z wielką dramaturgią, ale nie wynikało to z bardzo dobrej postawy obu drużyn, ale z błędów.

Drzyzga ma na myśli przede wszystkim pierwszego (osiem błędów serwisowych Trefla) i czwartego seta (13 punktów podarowanych przez Politechnikę rywalowi).

Warszawski zespół czekają jeszcze w rundzie zasadniczej dwa spotkania wyjazdowe - ze Skrą Bełchatów i z Resovią. - Mamy już pewne miejsce w ósemce, możemy zagrać na luzie. Co wyjdzie, to wyjdzie, a może będzie niespodzianka - zastanawia się Karol Kłos.

- Nie kalkulujemy, które miejsce zająć przed play-off, by trafić na lepszego rywala - dodaje prezes Dolecka. - Chcemy wygrywać i być jak najwyżej.

Pytana o sponsora - firmę J.W. Construction, która szantażując miasto, albo się wycofuje z Politechniki, albo zapowiada powrót, tylko się uśmiecha. - Nie chcę mi się już o tym gadać, szkoda słów - odpowiada wymijająco.

J.W. CONSTRUCTION OSRAM AZS POLITECHNIKA WARSZAWA - TREFL GDAŃSK 3:2 (25:21, 20:25, 25:20, 22:25, 18:16)

Politechnika: Neroj, Buszek, Gładyr, Rybak, Kapelus, Kłos, Wojtaszek (libero) oraz Kwaśniczka, Gałązka, Skórski, Położewicz.

Trefl: Bednaruk, Serafin, Szulik, Winnik, Zanuto, Kadziewicz, Samardzić (libero) oraz Skoryj, Kruk, Stancelewski, Świrydowicz.

Gładyr pobił Kadziewicza

To spotkanie zapowiadaliśmy jako pojedynek rewelacyjnego w tym sezonie środkowego bloku Jurija Gładyra z gwiazdą reprezentacji Polski Łukaszem Kadziewiczem. Górą w tej rywalizacji był Ukrainiec, który znów gnębił rywali niebezpieczną zagrywką i niezwykle skutecznym blokiem.

- Łukaszowi nie wyszedł mecz - podsumowuje ten pojedynek Gładyr. - Nie wychodziło mu zbyt wiele, nie umiał znaleźć wspólnego języka z rozgrywającym. Myślał o wszystkim, tylko nie o meczu. Ja z kolei nie zagrałem ani źle, ani rewelacyjnie. Jeszcze w czwartek miałem gorączkę 38,5 stopnia. Lekarze stawiali mnie na nogi przed samym meczem. Nie obyło się bez kroplówki.

Gładyr-Kadziewicz
15punkty4
7w ataku3
50 proc.skuteczność w ataku38 proc.
4punkty z zagrywki1
4blok0
Jeśli Politechnika, to emocje!

Na 18 spotkań tego sezonu, włączając w to Puchar Polski, Politechnika rozegrała aż dziewięć tie-breaków, najwięcej z całej PlusLigi. Wygrała jednak tylko trzy spotkania w pięciu setach - na inaugurację w Częstochowie, wczoraj z Treflem i z Jadarem Radom w PP.

1. Domex Tytan AZS Częstochowa (wyjazd) 3:2

2. Jastrzębski Węgiel (wyjazd) 2:3

3. ZAKSA Kędzierzyn (wyjazd) 2:3

4. Skra Bełchatów (dom) 2:3

5. Jadar Radom (PP, dom) 2:3

6. Zaksa Kędzierzyn (dom) 2:3

7. Jadar Radom (PP, wyjazd) 3:2

8. Jadar Radom (liga, dom) 2:3

9. Trefl Gdańsk (dom) 3:2

Skomentuj:
Dramatyczna wygrana siatkarzy Politechniki: Wzięli ich blokiem
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX