Sport.pl

Znicz chce awansować

- Bylibyśmy śmieszni, gdybyśmy w obecnej sytuacji nie chcieli wejść do ekstraklasy - mówi Witold Makowski, wiceprezes Znicza Pruszków, który jest liderem I ligi.
Pruszkowianie, podobnie jak przed rokiem, są rewelacją ligi. Mimo że odszedł od nich najlepszy strzelec Robert Lewandowski i utalentowany rozgrywający Piotr Zawistowski, Znicz tuż przed decydującą fazą rozgrywek zajmuje pierwszą pozycję. Wyprzedza faworytów ligi, o dwa punkty Widzew Łódź i aż o sześć Koronę Kielce. Wiosną zespół Dariusza Kubickiego wywalczył aż 13 punktów.

Łukasz Cegliński: Znicz znakomicie rozpoczął rundę wiosenną. Jesteście liderami. W Pruszkowie będzie awans do ekstraklasy?

Witold Makowski: Na razie to nie my uciekamy, tylko faworyci nie zmienili chyba jeszcze opon zimowych na letnie i lekko zabuksowali. W tych meczach, które mieliśmy - poza małą wpadką z GKS Katowice [1:1 u siebie], który wcale nie jest chłopcem do bicia - zrobiliśmy swoje. To konkurencja gubi punkty.

A jaki cel stawia przed sobą Znicz?

- Nie zmienia się od dwóch lat - być jak najwyżej w tabeli. Gramy dla własnej radości, dla publiczności, dla władz miasta, które w dużym stopniu nas finansują i są najbardziej prężnym sponsorem. Ale pamiętamy też, że mogą przydarzyć się porażki. Na wiosnę mieliśmy na razie bardzo dobry układ spotkań, lecz schody dopiero się zaczynają.

Zostało dziesięć spotkań, a w nich potyczki z całą czołówką. Analizujecie, które mecze będą kluczowe?

- To nie ma sensu, bo w I lidze czasem łatwiej jest wygrać teoretycznie trudniejszy mecz niż zdobyć punkty ze słabszym rywalem. Skupiamy się na kolejnych spotkaniach - w tej chwili prowadzimy analizy, ale tylko i wyłącznie gry Motoru Lublin.

Powtórzmy pytanie o cel: chcecie awansować?

- Zrobimy wszystko, aby tak się stało. Bylibyśmy śmieszni, gdybyśmy w obecnej sytuacji nie chcieli wejść do ekstraklasy. I liga jest najgorsza, bo nie licząc drużyn finansowanych przez wielkie koncerny, wszyscy przeżywają większy lub mniejszy kryzys. W związku z sytuacją gospodarczą u nas wycofało się dwóch sponsorów. A w ekstraklasie duża część pieniędzy podana jest na tacy [przelew z Canal+ to co najmniej 5 mln zł]. Nie po to miasto inwestuje w klub i obiekty, aby drużyna stawiała sobie minimalistyczne cele.

Organizacyjnie jesteście gotowi na ekstraklasę?

- Spełniamy praktycznie wszystkie wymagania licencyjne. Objeździłem wszystkie stadiony I ligi oraz ekstraklasy i na dzień dzisiejszy mogę się tylko śmiać z tego, że dwa lata temu denerwowałem się, czy dostaniemy licencję do ówczesnej II ligi. W tej chwili połowa drużyn ekstraklasy ma gorsze warunki niż my - posiadamy podgrzewaną murawę, oświetlenie, nowiutki budynek klubowy. Jedyne, czego nam brakuje, to minimum trzy tysiące miejsc na trybunach. Ale w dwa dni można dostawić piękne małe trybunki za bramkami, które dadzą nam 1070 miejsc, i mamy wszystko, czego potrzeba. Bardzo możliwe jednak, że jeszcze w tym roku z pomocą miasta zbudujemy drugą murowaną trybunę. W planie są także dwa boczne boiska treningowe.

Co z rozliczeniami wobec ZUS i Urzędu Skarbowego?

- Wszystko płacimy na bieżąco. Drobne zaległości mieliśmy dwa lata temu, ale kiedy zarobiliśmy trochę pieniędzy na transferach [m.in. reprezentantów Polski Radosława Majewskiego i Roberta Lewandowskiego], to wszystko uregulowaliśmy. Na dzień dzisiejszy, po zmianie przepisów, mamy nawet nadpłatę.

A poziom sportowy? Czy obecny skład Znicza pozwalałby myśleć o utrzymaniu?

- Musielibyśmy wzmocnić drużynę kilkoma zawodnikami, ale na pewno nie robilibyśmy rewolucji, wyrzucając pół zespołu i szukając piłkarzy ogranych w ekstraklasie. Kiedy weszliśmy z III ligi do II, daliśmy sobie radę po drobnych korektach. Totalna przebudowa nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

W ostatnich sezonach wypromowaliście kilku zawodników do ekstraklasy i reprezentacji - Lewandowski, Majewski, Paweł Zawistowski, Igor Lewczuk, Adrian Paluchowski. Teraz z Legii wrócił wasz wychowanek Tomasz Chałas i strzela gole na zawołanie. Jak tłumaczyć ten fenomen?

- Z jednej strony dobrą kadrą szkoleniową, bo każdy z kilku naszych ostatnich szkoleniowców [Krzysztof Chrobak, Andrzej B., Leszek Ojrzyński, Jacek Grembocki, obecnie Dariusz Kubicki] dał drużynie coś dobrego. Poza tym zawodnicy grają na coraz lepszym obiekcie - murawa jest równa, pozwala na lepsze szkolenie. A piłkarzy mamy młodych, ambitnych, którzy chcą się pokazać, aby wskoczyć na wyższy poziom.

Nie obawiacie się, że powtórzycie historię Świtu Nowy Dwór, który na szczyt wdarł się z impetem i równie szybko z niego spadł?

- My zawsze będziemy mierzyli siły na zamiary. Nawet jeśli wejdziemy do ekstraklasy, nie sprostamy jej wymogom i po roku spadniemy, to wielkiej tragedii nie będzie. Przy mądrej pracy można jednak zadomowić się w środku tabeli ekstraklasy.

Łatwiej znaleźć sponsora, będąc liderem I ligi?

- Kiedy graliśmy w III lidze, firmy mówiły nam, żebyśmy awansowali do II. Teraz słyszymy, że są zainteresowane, ale dobrze byłoby, abyśmy weszli jeszcze wyżej. Ekstraklasa jest dla potencjalnych sponsorów dużym magnesem ze względu na dużą liczbę transmisji telewizyjnych.

Afera korupcyjna was nie dotknęła? Andrzej B., który prowadził zespół w III lidze, ma ponad sto zarzutów.

- Nikt nie wymienia Znicza Pruszków w kontekście korupcji. Nie mamy obaw, że to się zmieni. Mamy czyste sumienie.

Schody Znicza

Pruszkowianie mają przed sobą jeszcze mecze z zespołami, które obecnie zajmują miejsca od drugiego do siódmego. Oto ich terminy - 21.04: Korona Kielce (wyjazd), 26.04: Zagłębie Lubin (dom), 02.05: Flota Świnoujście (wyjazd), 17.05: Górnik Łęczna (dom), 23.05: Widzew Łódź (wyjazd), 07.06: Podbeskidzie Bielsko-Biała (wyjazd).