Sport.pl

Radwańska dostała zegarek i została... trenerką

Agnieszka Radwańska nie gra w tenisowym Warsaw Open, ale ciągle jest w Warszawie. We wtorek najpierw dostała od sponsora wysadzany diamentami zegarek wart 10 tys. zł, a potem na Legii została trenerką swojej młodszej siostry Urszuli.
- Zawsze nastawiam zegarek pięć minut do przodu, dzięki temu nigdy się nie spóźniam. Nienawidzę niepunktualności u siebie i innych. Zegarki traktuję jak biżuterię, muszą pasować do kreacji - uśmiechała się Radwańska pozując do zdjęć po podpisaniu umowy z Longines'em, szwajcarską marką luksusowych zegarków. Szczegółów rocznego kontraktu nie ujawniono, ale umowa obowiązuje głównie na terenie kraju - Radwańska została "ambasadorem elegancji" tej marki w Polsce. Z Longines'em byli związani Gabriela Sabatini i Michael Chang, teraz reklamują go m.in. Andre Agassi i Steffi Graf.
Radwańska mierzy czas zegarkiem wysadzanym diamentami


Po południu Radwańska wystąpiła po raz pierwszy w nowej dla siebie roli. Pod nieobecność ojca Roberta Radwańskiego wcieliła się w rolę trenerki młodszej siostry Urszuli w jej meczu I rundy z Ukrainką Marią Korytcewą. Gdy Ula poprosiła po przegranym drugim secie o tzw. coaching, Agnieszka podeszła do siostry i doradzała, jak dalej grać. Pomoc była skuteczna, bo Urszula wygrała ostatecznie 6:3, 3:6, 6:3 i w środę w walce o ćwierćfinał zmierzy się ze Słowaczką Danielą Hantuchovą. - Jeszcze nie wiem, jak grać z Danielą, ale zapytam Agnieszki, ona już z nią wygrywała - stwierdziła Urszula.

O awans do najlepszej ósemki zagrają też m.in. Marta Domachowska z Ukrainką Aloną Bondarenko i Rosjanka Maria Szarapowa z Białorusinką Darią Kustową.