Sport.pl

Zielono mi - felieton kibica Legii

Coś gorszego niż brak trofeów
Legia zakończyła sezon ważnym zwycięstwem nad Ruchem. Dzięki niemu zyskała trochę więcej czasu na przygotowanie się do kolejnych rozgrywek. Statystyki ligi są dla klubu nawet nie najgorsze. Wciąż najlepsza obrona w lidze, ciut więcej goli niż w zeszłym sezonie i znacznie mniejsza strata do lidera niż rok temu. Nie zmienia to jednak mojego odczucia, że sezon był tragiczny.

Analizując ostatnie dwanaście miesięcy, dochodzę do wniosku, że drużyna znalazła się w martwym punkcie. Nie prezentuje się lepiej jako całość, a jeśli chodzi o indywidualności, to z wyjątkiem młodych, którzy idą siłą rozpędu, nie rozwinął się nikt. Najlepsze kluby nie tylko kupują świetnych graczy, ale również, a może przede wszystkim pozwalają im osiągnąć jeszcze wyższy poziom.

Przyjrzyjmy się postępom uznanych piłkarzy na przestrzeni ostatnich lat: Torres, Gerard, Carrick, Rooney, Ibrahimović, Ribery, Forlan. Oni cały czas idą do przodu, mimo że już kilka lat temu byli niemalże doskonali. Tymczasem w Legii nic takiego nie ma miejsca.

Iwański - regres, Roger - regres, Radović - regres, Astiz - regres, Jarzębowski - regres, Choto - stagnacja. Jeśli w Legii wreszcie nie będą stosowane takie metody treningowe i taka dyscyplina, która będzie zmuszała piłkarzy do coraz lepszej gry, to jakiekolwiek transfery przestaną mieć sens. Po co kupować dobrych graczy, skoro po pierwszej rundzie oni się popsują. Gra w Legii powinna automatycznie oznaczać spory wzrost wartości poszczególnych graczy. Mechanizm powinien wyglądać tak, że jakikolwiek piłkarz, który pojawia się w klubie i nie ma 30 lat, po sezonie gry staje się lepszy.

Tak nie jest z dwóch powodów. Po pierwsze, nie wszyscy gracze są prawidłowo wyselekcjonowani. Po drugie, w Legii nie ma systemu, który gwarantowałby rozwój dojrzałych piłkarzy. Kiedy Sobolewski przychodził z Groclinu do Wisły był dobry, ale wcale nie młody. W Krakowie stał się świetny (jak na polskie warunki). W Bełchatowie Jarzębowski grał wspaniale jak nigdy wcześniej ani później w Legii. Dlaczego tak się dzieje?

Odnoszę wrażenie, że w innych klubach potrafią lepiej ocenić kupowanych graczy, lepiej wiedzą, kiedy i co mają osiągnąć. Czy ktokolwiek ma jakąkolwiek wizję, jak i kim będzie grała Legia w 2012 roku? Jestem przekonany, że taki Benitez dokładnie ma to zaplanowane w przypadku Liverpoolu. Niewiadomą pozostaje jedynie, kogo pozyska/wychowa i ile to będzie kosztowało. Najważniejsze jednak, że ma jakiś plan. W Legii niczego takiego nie ma. Transfery są przypadkowe, a nawet największe gwiazdy stoją w miejscu albo się cofają. I jest to o wiele gorsze od braku trofeów.