Sport.pl

Broendby. Czy rywal Legii w Lidze Europejskiej jest bez formy?

W tym sezonie Broendby Kopenhaga rozegrało osiem meczów i wygrało tylko raz - rewanż z Florą Tallin. Legia jest jak dotąd niepokonana w sparingach i pucharach.
W czwartek o 19 w Kopenhadze pierwszy mecz III rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Gdyby brać pod uwagę dotychczasowe wyniki Legii i Broendby, zdecydowanym faworytem okazałby się zespół Jana Urbana. Duńczycy wygrali jedno z ośmiu spotkań, Legia nie przegrała żadnego z dziesięciu. Wygrała aż osiem razy!

Rozgrywki w lidze duńskiej są rozgrywane systemem jesień - wiosna. W poprzednim sezonie Broendby zajęło w niej trzecie miejsce, za FC Kopenhagą i Odense BK. W czasie przygotowań do nowego sezonu drużyna z Kopenhagi notowała jednak tylko remisy i porażki, a po starcie nowego sezonu formy wciąż brakuje.

Przygotowania Broendby rozpoczęło od towarzyskiego meczu z FC Nordsjalland zremisowanego 3:3. Potem piłkarze ze stolicy Danii grali z silnymi rywalami. Nie potrafili utrzymać korzystnego wyniku z FC Groningen, z którym prowadzili, ale zremisowali 2:2. Podobnie było w meczu z Arminią Bielefeld - wówczas stracili bramkę na 0:1 także w ostatnim kwadransie spotkania. W przegranym 1:2 meczu z PSV potrzebowali karnego, by gola zdobył najlepszy strzelec zespołu Alexander Farnerud.

Wysokie zwycięstwo 4:1 z Florą Tallin w II rundzie eliminacji LE jest jedyną wygraną Broendby od końca maja. Ale najważniejszą, bo dało awans do III rundy. Pierwszy mecz - w Kopenhadze - Broendby sensacyjnie przegrało 0:1. Duńskie media twierdzą, że gdyby odpadło z pucharów, pracę straciłby trener Knut Nielsen. Jego posada wciąż jednak nie jest bezpieczna, bo przed tygodniem rozgrywki rozpoczęła duńska liga. W dwóch kolejkach jego zespół zdobył tylko punkt, remisując z Odense 2:2 i przegrywając w ostatni weekend z Esbjerg 1:2. Niedzielne spotkanie oglądał z trybun trener Legii Jan Urban.

Dla Sport.pl Jan Urban, trener Legii:

Wyniki meczów sparingowych nie będą miały w czwartek żadnego znaczenia. Chciałbym, żeby moja drużyna podtrzymała passę spotkań bez porażki, ale Broendby to nie jest słaby rywal. W niedzielę przegrali z Esbjergiem 1:2, ale byli lepsi od przeciwnika. Drużyna z Kopenhagi pod wieloma względami przypomina... Legię. Próbuje grać kombinacyjnie, dużą liczbą podań. Jej zawodnicy są nieźle wyszkoleni technicznie. Stwarzają sobie sporo okazji, ale... mają kłopoty z ich wykończeniem. Kiedy są problemy ze skutecznością, ciężko o dobre wyniki. W pierwszym meczu z Florą Duńczycy byli zdecydowanie lepsi, ale przegrali, bo nie potrafili wykorzystać okazji. W rewanżu było lepiej, ale w niedzielę znowu zawodzili pod bramką przeciwnika.

Grają technicznie, opierają się na graniu piłką. Nie widziałem w ich drużynie wielkiej agresji, zawodników grających na pograniczu faulu czy wręcz brutalnie. Nie są też wysoką drużyną, mało mają piłkarzy z dobrymi warunkami fizycznymi - to kolejne podobieństwa do Legii. Spotkają się więc dwie drużyny o podobnych charakterystykach i zobaczymy, która okaże się lepsza. Przed meczem ciężko wskazać faworyta, szanse są identyczne.

Broendby to klub znany w Europie, z pucharową przeszłością. Budżet ma znacznie wyższy od naszego - ponad 30 milionów euro. Ale to drużyna w naszym zasięgu, jesteśmy w stanie ją wyeliminować. Ale oni pewnie myślą to samo. Boisko pokaże, kto lepiej poradzi sobie z rywalem. Duńczycy są już po dwóch kolejkach ligowych, my startujemy w niedzielę. Ma to niewielkie znaczenie. Im więcej spotkań o stawkę, tym forma wyższa. Nie przywiązujemy do tego wagi, dostosujemy się do sytuacji. Awans, bez względu na okoliczności, jest w naszym zasięgu.

Do Kopenhagi lecimy bez Dicksona Choto. Ma problemy z mięśniem, ale uraz nie jest poważny. Nie zagra również w rewanżu, natomiast z tego, co wiem, mięsień nie jest naderwany. Uszkodził sobie tylko włókna mięśniowe. Takesure Chinyama jest już w Warszawie, ale na razie pod opieką masażystów i fizjoterapeutów. Wzmacnia operowane ponad miesiąc temu kolano. Nie wiem, kiedy wróci do treningów z piłką. Roger Guerreiro jest zdrowy, odcierpiał karę za czerwoną kartkę sprzed roku i leci z drużyną do Kopenhagi.

Kucharz na ostro: W Lidze europejskiej nie liczę na wiele - czytaj tutaj »


Więcej o: