Sport.pl

Urban: Pozostało nam mistrzostwo

Już w niedzielę, trzy dni po odpadnięciu z europejskich pucharów, Legia zagra pierwszy wyjazdowy mecz w tym sezonie ekstraklasy. Mecz z Arką wyjaśni, czy forma z pojedynku z Broendby jest stała, czy to tylko przebłysk. Początek spotkania o 17.
- Legia z roku na rok robi postęp. Dwa lata temu mistrzostwo przegraliśmy na długo przed końcem rozgrywek. W poprzednim sezonie już tylko o włos. Mam nadzieję, że w tym sezonie w końcu uda się je wywalczyć - mówił po remisie 2:2 w meczu z Broendby trener Jan Urban.

Drużyna ma za sobą dwa najlepsze mecze w tym roku. O ile jednak rozbicie 4:0 słabiutkiego Zagłębia Lubin nie mówiło wiele o formie zespołu, to mecz z Duńczykami pokazał, jak dobrze potrafią grać warszawianie. Zdominowali rywala w środku pola. Zagrażali duńskiej bramce zarówno atakami środkiem, gdzie bardzo ruchliwy był Roger, jak i akcjami ze skrzydeł. O remisie, który wyrzucił ich z pucharów, zdecydowały jednak proste błędy w kryciu przy rzutach rożnych. - Nie możemy myśleć o tym remisie, tylko walczyć w lidze. Za rok będziemy już mieli trzy nowe trybuny. Trzeba je zapełnić i nikt już się nie zadowoli wicemistrzostwem. Musimy zdobyć tytuł, ale taki sam cel ma i Wisła, i Lech - powiedział "Gazecie" szkoleniowiec wicemistrzów Polski.

Tydzień temu w Warszawie Legia wywalczyła pozycję lidera tabeli wspólnie z Koroną Kielce, z kolei Arka przegrała w derbach Trójmiasta z Lechią 1:2. Wiosną w Gdyni Legia męczyła się i wygrała zaledwie 1:0 po bramce Takesure Chinyamy. - Nawet jeśli Arka "zamuruje" bramkę, to i tak nie powinno nam to sprawić problemu, jeśli zagramy tak jak z Broendby. W tym sezonie skład Legii jest najlepszy, od kiedy do niej przyszedłem, piłkarzy czeka ostra rywalizacja na większości pozycji. Nikt nie może mieć w głowie straconej szansy z Broendby, bo jak wypadnie ze składu, może mieć problem, by szybko do niego wrócić - uważa trener Urban.

W meczu z Zagłębiem pięciu podstawowych piłkarzy odpoczywało przed meczem pucharowym. Tym razem Legia powinna wystąpić w najsilniejszym składzie. Jedynym znakiem zapytania jest pozycja napastnika. Marcin Mięciel zagrał z Broendby, ale nie strzelił gola, choć miał okazje. Tymczasem Adrian Paluchowski strzelił Zagłębiu dwa gole i być może on zagra od pierwszej minuty. - Nikt nie narzeka na urazy, więc wielu zmian w składzie nie będzie - mówi trener.

W składzie gdyńskiego zespołu są piłkarze, którzy kiedyś grali w Legii, ale z kolegami na boisku przywita się tylko Bartosz Karwan, który niedawno wyleczył kontuzję, ale z Legią powinien zagrać. Wątpliwy jest występ Tomasza Sokołowskiego, który nie jest jeszcze w pełni zdrowy. Z kolei Marcin Chmiest jest bliski odejścia z Gdyni. Piłkarz, który od 2007 r. strzelił dla Arki tylko jednego gola w zeszłorocznym Pucharze Polski, jest na testach w szkockim Hamilton FC.

Arka Gdynia - Legia Warszawa. Niedziela godz. 17 (transmisja Orange Sport) - ul. Olimpijska 5. Sędziuje: Tomasz Mikulski (Lublin). Przypuszczalny skład Arki: Andrzej Bledzewski - Łukasz Kowalski, Maciej Szmatiuk, Michał Płotka, Robert Bednarek - Bartosz Karwan, Bartosz Ława, Adrian Mrowiec, Marcin Wachowicz - Lubomir Ljubenow - Tadas Labukas. Przypuszczalny skład Legii: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Wojciech Szala, Inaki Astiz, Tomasz Kiełbowicz - Sebastian Szałachowski, Maciej Iwański, Piotr Giza, Maciej Rybus - Roger Guerreiro - Marcin Mięciel (Adrian Paluchowski).