Transfery z Ekstraklasy: Roger Guerreiro w AEK Ateny

Pomocnik reprezentacji Polski Roger Guerreiro przeszedł z Legii Warszawa do AEK Ateny za 250 tysięcy euro. Podpisał czteroletni kontrakt, ma zarabiać 350 tysięcy euro rocznie.
- Kilkadziesiąt minut temu podpisałem oficjalnie definitywny transfer Rogera Guerreiro do AEK Ateny za 250 tys. euro. Dwa dni temu otrzymaliśmy pierwszą i jedyną ofertę dla Rogera od czasu, kiedy grał w Legii, czyli od zimy 2005 roku - mówił w czwartek prezes Legii Leszek Miklas. - Zarzuty, że odrzucaliśmy bajeczne oferty nawet na 9 mln euro albo że nie robiliśmy nic, by sprzedać Rogera, są nieprawdziwe. W ostatnich siedmiu miesiącach wydaliśmy aż 70 upoważnień na transfer tego zawodnika, m.in. do Grecji, Chorwacji, Anglii, Niemiec, Francji. Dodatkowo nad sprzedażą Rogera pracował jego menedżer Marcelo Robalinho. Chętnych nie było. To nie nasze oczekiwania spowodowały, że do transferu doszło dopiero teraz. W październiku 2008 roku, po zakończeniu Euro, menedżer Rogera złożył nam propozycję przedłużenia kontraktu z Legią. Zażądał 600-800 tys. euro za sezon plus 1 mln euro za podpisanie kontraktu. To kosmiczne warunki, dlatego ofert nie było.

Roger rozegrał w Legii 101 spotkań ligowych, strzelił 19 goli. Z Legią zdobył mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Polski. W kwietniu 2008 roku odebrał polski paszport i zagrał na mistrzostwach Europy, gdzie strzelił jedynego gola dla Polski. Z drużyną z Łazienkowskiej rozstaje się w gniewie. W niedawnym wywiadzie dla "Gazety" mówił: "Zdaję sobie sprawę, że w poprzednim sezonie nie pomogłem Legii na tyle, ile mogłem. Kryzys dopadł i mnie, ale już minął. Po Euro nie doszło do transferu, bo Legia chciała za mnie dokładnie dwa razy więcej pieniędzy, niż zainteresowane kluby oferowały. Gdyby Legia zaproponowała mi około pół miliona euro rocznie brutto, podpisałbym pięcioletni, a nawet sześcioletni kontrakt. Teraz w Legii nie jestem szczęśliwy. Straciłem miejsce w składzie, ale nie ze względu na słabą formę, tylko sprawy pozaboiskowe. Mam bonus za odpowiednią liczbę występów przez minimum 45 minut, a trener Jan Urban uprzedził mnie już podczas przygotowań, że w tej rundzie najwyżej będę wchodził na boisko po przerwie. Powiedzenie »Roger nie gra, bo jest w słabej formie « to wygodna wymówka. Ale nieprawdziwa. W zeszłym roku forma była gorsza, a grałem dużo więcej".

Wszystkie te zarzuty odparł szkoleniowiec drużyny z Łazienkowskiej. - Podczas przygotowań powiedziałem Rogerowi, że jeśli zostanie u nas do grudnia, to może dojść do sytuacji, że nie będę na niego stawiał. Ale nie zapowiedziałem, że nie będzie grał. Może źle mnie zrozumiał? Mając do dyspozycji tych, o których wiem, że zostaną w klubie, będę dawał im więcej szans. Ale wyobraża pan sobie, że lepszego zawodnika posadziłbym na ławce rezerwowych? To mogłoby kosztować Legię kilka punktów. Gdyby Roger był w dobrej formie, na pewno bym z niego korzystał. Nie patrzyłbym na to, że w kontrakcie ma bonusy za liczbę występów. Ale Roger nie jest w dobrej formie. Jeśli nie umie tego realnie ocenić, to jego problem. Ja z tym problemów nie mam. Od dawna nie jest w wysokiej formie, a to, że czasem ma przebłyski, to normalne. W kadrze też nie gra tak jak podczas Euro, ale umiejętności pozwalają mu na jedno czy dwa klasowe zagrania. Dla mnie to za mało. Nie stwarzaliśmy problemów z odejściem do AEK, uniknęliśmy w ten sposób poważnego problemu dla reprezentacji. W Legii Roger stracił motywację do gry, a ten zawodnik w formie to bardzo ważny element drużyny. W ostatnim czasie nie był nie do zastąpienia. Nie chciałem mieć w drużynie zawodnika, który nie widzi się w klubie. Roger deklarował, że chce odejść za wszelką cenę. Jego brak to większa szansa na grę Marcina Smolińskiego.

Transfer do AEK podsumował prezes Miklas: - Nie znam warunków między AEK a Rogerem, ale chyba zrozumiał, że za poziom, który prezentuje od kilkunastu miesięcy, w Legii takiej pensji nie dostanie. Nawet w 2008 roku nie chcieliśmy za niego więcej niż milion euro. Gdyby taka oferta do klubu wpłynęła po mistrzostwach Europy, to raczej doszłoby do transferu. Co do zarzutu o rzekome niedocenianie piłkarzy, to wygląda to następująco: przychodzą do mnie zawodnicy z konkretnymi oczekiwaniami finansowymi i jeśli ich nie spełnię, od razu pojawiają się informacje o braku szacunku. Często przeceniają swoją wartość i tak było w przypadku Rogera. Nie zgadzał się z argumentami, że nie gra, bo inni dają drużynie więcej. Życzę mu, żeby w AEK grał na tyle, na ile go stać. A stać go na wiele.

W poprzednim sezonie nowy klub Polaka zajął czwarte miejsce w lidze i awansował do Ligi Europejskiej. - Podobnie będzie teraz. Mało prawdopodobne, by AEK włączył się do walki o mistrzostwo z Olympiakosem i Panathianikosem - mówi grecki dziennikarz zajmujący się AEK.

Trener Dušan Bajević prawdopodobnie będzie ustawiał Rogera za napastnikiem, podobnie jak Leo Beenhakker w reprezentacji. - Powinien grać w pierwszym składzie, ale nie da się powiedzieć, by sprowadzono go jako gwiazdę. W letnim oknie transferowym za 870 tys. euro sprowadzono Grigorisa Makosa Panioniosu, a za 800 tys. Leonardo z Levadiakosu. Kilka dni temu z Liverpoolu wypożyczono Krisztiána Németha. AEK ma blisko 15 mln euro budżetu, więc trudno nazwać piłkarza wartego 250 tys. euro gwiazdą - mówi dziennikarz.

Roger już od środy jest w Atenach. Nie zagra w barwach greckiego klubu w Lidze Europejskiej, bo w tych rozgrywkach wystąpił w Legii w tym sezonie. W poniedziałek 27-letni pomocnik przyleci do niemieckiego Müllheim na zgrupowanie reprezentacji Polski przed eliminacyjnymi meczami z Irlandią Północną i ze Słowenią. Gdyby nie odszedł z Legii teraz, w grudniu stałby się wolnym zawodnikiem. Kończyła mu się umowa ze stołecznym klubem.

Więcej o: