PlusLiga. Czwarta porażka Politechniki

Siatkarze Neckermann AZS Politechniki Warszawskiej przegrali z AZS UWM Olsztyn 0:3. Była to czwarta porażka zespołu z Warszawy, która zepchnęła go na ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi.


Siatkówka

Porażki z takimi ligowymi potentatami jak Jastrzębski Węgiel czy Zaksa Kędzierzyn-Koźle nikogo w Warszawie nie zdziwiły. Obie drużyny należą do ligowej czołówki zarówno pod względem finansowym, jak i organizacyjnym. Pierwszych punktów siatkarze Radosława Panasa mieli szukać w kolejnych spotkaniach - z AZS Częstochowa i zespołem z Olsztyna, który po letniej wyprzedaży zawodników skazywany jest przez ekspertów co najwyżej na walkę o utrzymanie. Z drużyną z Częstochowy, po dobrym spotkaniu, udało się wywalczyć zaledwie jeden punkt, z ostatnimi w lidze olsztynianami miał być komplet.

- To był fatalny mecz w naszym wykonaniu - skwitował występ swoich zawodników trener Politechniki Radosław Panas. - Naprawdę nie wiem, dlaczego zagraliśmy tak słabo. Nie potrafię tego wytłumaczyć.

A wczoraj Politechnice nic nie wychodziło. Praktycznie w każdym elemencie ustępowali rywalom z Olsztyna. Przez całe spotkanie zawodnikom z Warszawy nie udało się zdobyć żadnego punktu z zagrywki, szwankowało przyjęcie i atak. To zaś bezlitośnie wykorzystywali rywale. Rozgrywający Bartosz Neroj, który dotychczas był jednym z najmocniejszych punktów zespołu Radosława Panasa, ciągle nie może dojść do siebie po chorobie. Jednak i pozostali nie przypominali zespołu, który w ostatniej kolejce rozegrał bardzo dobre dwa sety z AZS Częstochowa. Paweł Maciejewicz, który zastąpił zmagającego się z grypą reprezentanta Polski Rafała Buszka, w pierwszym secie skończył zaledwie jeden atak, a będący w zainteresowaniu selekcjonera Daniela Castellaniego libero Robert Milczarek miał po dwóch partiach zaledwie 46 proc. skuteczność w przyjęciu. Dla porównania vis-a-vis w zespole z Olsztyna Krzysztof Andrzejewski aż 73 proc.

- Na boisku wyglądaliśmy, jakbyśmy się dopiero poznali, graliśmy jak obcy sobie ludzie - komentował z goryczą w głosie kapitan Politechniki Radosław Rybak, który zdobył dla swojej drużyny 24 pkt i był najskuteczniejszym graczem meczu. - Nie pokazaliśmy nawet części tego, co demonstrujemy na treningach. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale musimy to jakoś rozwiązać. My naprawdę potrafimy grać, choć tego dziś nie było widać. Przed nami dwa wyjazdowe spotkania z Delectą Bydgoszcz i Pamapolem Wieluń. Musimy się odbudować fizycznie i psychicznie.

Na początku poprzedniego sezonu Politechnika zaliczyła równie bolesną serię porażek, z tą różnicą, że jedynie przed własną publicznością. Po jednej z bardziej kompromitujących z Delectą Bydgoszcz ówczesny trener siatkarzy z Warszawy Krzysztof Kowalczyk zamiast treningu siłowego skupił się na treningu psychologicznym. W efekcie zespół z Warszawy awansował do fazy play-off, zdobywając punkty z najsilniejszymi zespołami ligi - mistrzami Polski Skrą Bełchatów, Jastrzębskim Węglem czy Zaksą Kędzierzyn-Koźle.

Może i tym razem Politechnika wyjdzie na prostą? Najbliższa okazja w Bydgoszczy.

Neckermann AZS Politechnika Warszawska - AZS UWM Olsztyn 0:3 (19:25, 22:25, 15:25)

Politechnika: Rybak, Neroj, Szulik, Kapelus, Maciejewicz, Milczarek (libero), Kłos, Gałązka, Włodarczyk, Król, Radomski

AZS Olsztyn: Siezieniewski, Gunia, Oczko, Marcelo, Paulo, Winnik, Andrzejewski (libero), Kowalczyk.