Legia wreszcie do zera

Drużyna Stefana Białasa rozbiła grającego przez prawie godzinę w osłabieniu Piasta Gliwice 3:0. Wynik na pewno lepszy niż gra.
Najważniejsza była 37. minuta. Bartłomiej Grzelak wyszedł do prostopadłego podania i był sam na sam z bramkarzem Maciejem Nalepą.

Napastnik Legii kopnął piłkę nad nogą przeciwnika i został sfaulowany. Sędzia Hubert Siejewicz słusznie pokazał Nalepie czerwoną kartkę i podyktował rzut wolny. Debiutujący w ekstraklasie Tomasz Kasprzik (numer 93 na koszulce oznacza rok urodzenia, w styczniu skończył 17 lat) po raz pierwszy dotknął piłki, kiedy musiał wyciągnąć ją z siatki po ładnym, precyzyjnym strzale z wolnego Macieja Iwańskiego. To drugi z kolei, a piąty w sezonie mecz, w którym Legia zdobywa bramkę z tego stałego fragmentu - w poniedziałek w spotkaniu z Jagiellonią z wolnego trafił Tomasz Kiełbowicz. Po bramce Iwańskiego Legia prowadziła 2:0, choć prawdę mówiąc, patrząc na to, co robiła od trzeciej minuty, na ten wynik zupełnie nie zasługiwała.

Na samym początku gola dla warszawian strzelił Marcin Mięciel (ładny lob) i od tej pory jego koledzy rozpoczęli wielką akcję oszczędzania sił na poniedziałkowy mecz w Kielcach. Legia grała słabo, nonszalancko, popełniała mnóstwo błędów, traciła piłki, niecelnych i niechlujnych podań było więcej niż tych dobrych. Straty zdarzały się na własnej połowie, ale goście nie potrafili tego wykorzystać. Choć mieli dwie okazje sam na sam (po stratach najpierw Iwańskiego, a potem Sebastiana Szałachowskiego). Wszystko ratować musiał Jan Mucha, ofiarnie broniąc w pozycji leżącej strzał Kamila Wilczka. Kolejne uderzenie Jakuba Biskupa było niecelne. Ale to goście byli bliżej wyrównania - do momentu straty drugiej bramki wykonywali sześć rzutów rożnych. Legia żadnego. Gra toczyła się przede wszystkim na połowie warszawian, ale efektów nie było żadnych.

Legia, poza Muchą, Dicksonem Choto i momentami Mięcielem (dostał mnóstwo oklasków, kiedy schodził z boiska), nie miała nikogo, komu chciałoby się chcieć. Biegać, walczyć, odbierać piłki, rozgrywać, dokładnie podawać albo wygrywać pojedynki jeden na jednego. Po kolejnej stracie Szałachowskiego, w 32. minucie, stojący przy linii zdenerwowany trener Stefan Białas machnął rękami i kazał rozgrzewać się Arielowi Borysiukowi. Do zmiany z Szałachowskim (Borysuk miał wejść do środka, na prawą pomoc zszedłby Tomasz Jarzębowski) nie doszło, bo kilka chwil później Nalepa zupełnie niepotrzebnie sfaulował Grzelaka. Przewinienie było bezdyskusyjne i kara słuszna, ale wydawało się, że napastnik Legii za mocno wypuścił sobie piłkę i nawet gdyby minął bramkarza, to już by jej nie dogonił.

Stało się inaczej, mecz rozstrzygnął się przed przerwą. Szczęście dla warszawian, że Piast grał w osłabieniu, inaczej wcale nie musiał przegrać. W drugiej połowie kontuzjowanych Jarzębowskiego i Macieja Rybusa zastąpili w Legii Borysiuk i Marcin Smoliński. Legia panowała nad sytuacją, kontrolowała spotkanie i zdobyła jedną bramkę. To pierwszy w tym roku mecz, w którym wicemistrzowie Polski nie stracili bramki, choć rywale mieli przynajmniej cztery świetne okazje i zasłużyli minimum na jednego gola. Jan Mucha wyciągał piłkę z siatki w siedmiu ostatnich spotkaniach ligowych i dwóch PP.

W 71. minucie na boisko wszedł urodzony w Warszawie 20-letni Maciej Górski. Droga wychowanka Agrykoli wiodła na Łazienkowską przez... Piaseczno i Wronki. Latem 2006 roku trafił do Amiki, w której spędził dwa lata. Kiedy osiągnął pełnoletność, wrócił do Warszawy, do Legii. W trzech ostatnich meczach Młodej Ekstraklasy zdobył pięć bramek. W piątek strzelał pięć razy na bramkę Piasta. Raz celnie.

Dopiero po ósmym meczu warszawianie mają w tym roku więcej punktów zdobytych (13) niż straconych (11) i więcej goli strzelonych (11) niż straconych (8). Ale efektownie w piłkę nie grają, choć po raz pierwszy od kilku miesięcy wygrali dwa kolejne spotkania ligowe. Następne mecze warszawianie grają w Kielcach (najbliższy poniedziałek) i Chorzowie (następna sobota).



LEGIA WARSZAWA - PIAST GLIWICE 3:0 (2:0). Bramki: Mięciel (3.), Iwański (40.), Grzelak (61.). Legia: Mucha - Szala, Kumbev, Choto Ż, Kiełbowicz - Szałachowski, Jarzębowski (46. Borysiuk), Iwański, Rybus (46. Smoliński) - Mięciel (72. Górski), Grzelak. Piast: Nalepa Cz - Michniewicz, Gamla, Glik, Sedlaczek - Smektała (46. Pietroń), Muszalik, Zganiacz, Iwan (40. Kasprzik), Biskup - Wilczek (75. Olszar).