Legia po pierwszych sparingach

Nieposkładane klocki
Legia wydała rekordowe jak na polskie warunki pieniądze na nowych piłkarzy i po raz pierwszy od dawna zamknęła kadrę jeszcze przed startem przygotowań do sezonu. W sparingach na razie sporo strzela, ale też beztrosko traci gole, a trener Skorża musi nauczyć wspólnej gry drużynę, w której mówi się pięcioma językami.

GKP Gorzów Wielkopolski (4:3), Widzew Łódź (0:0), Ruch Wysokie Mazowieckie (2:2) i Dolcan Ząbki (2:3) - to dotychczasowi letni rywale i wyniki Legii. Rywale nie najsilniejsi, bo tylko Widzew w przyszłym sezonie zagra w ekstraklasie. Kibiców może niepokoić zwłaszcza ten ostatni sparing, rozegrany w piątek przy Łazienkowskiej. Na miesiąc przed meczem z Arsenalem, który ma uświetnić otwarcie trzech nowych trybun stadionu, Legia, prowadząc 2:0, przegrała z drugoligowcem po błędach, które nie powinny się jej zdarzyć.

Sprowadzeni latem za blisko 2,5 mln euro piłkarze mieli odmienić drużynę. Miały się skończyć problemy z brakiem waleczności i licznymi w poprzednim sezonie sytuacjami, gdy legionista nie wiedział, co zrobić z piłką. I do indywidualnych umiejętności nowych na razie trudno mieć zastrzeżenia. Do defensywnego pomocnika Ivicy Vrdoljaka koledzy grają z zaufaniem. Prawoskrzydłowy Manu imponuje szybkością i wszędzie go pełno. Nie boi się dryblingów. Obrońca Srdja Knežević nie popełnia błędów. Bramkarz Marijan Antolović, który najprawdopodobniej zastąpi Jana Muchę, w meczu z Dolcanem przez własną fantazję sprezentował rywalom gola. Jeśli jednak trener Krzysztof Dowhań "zmyje mu głowę" za błąd w sparingu, to w meczu ligowym na pewno nie spróbuje dryblingu z dwoma napastnikami naraz.

Na razie jednak jeszcze nie stanowią drużyny. - Komunikacja to na dzień dzisiejszy podstawa naszych problemów - powiedział po meczu portalowi Legia.com lewy obrońca Legii Jakub Wawrzyniak. W pierwszym składzie meczu z Dolcanem zagrało trzech Polaków, dwóch Chorwatów, dwóch Serbów, Portugalczyk, Argentyńczyk, Hiszpan i Chińczyk. Z powodu kontuzji na boisku zabrakło dwóch piłkarzy z Zimbabwe i Brazylijczyka.

Legioniści w meczu z Dolcanem potrafili wymienić kilka szybkich podań, dobrze z nowymi kolegami w pomocy współpracował Maciej Iwański, ale to raczej wyjątki. Zdarzało się dużo podań do nikogo, sytuacji, w których napastnik zatrzymywał się, by po chwili jego kolega zagrał tam, gdzie go nie było. - To trudne początki, ale najważniejsze, żebyśmy się uczyli, wyciągali wnioski i nie mieli prawa pewnych błędów w przyszłości powielić - skomentował trener Skorża.

Na naukę ma jeszcze dużo czasu. Więcej niż najpoważniejsi rywale do mistrzostwa. Lech i Wisła już w tym tygodniu zagrają pierwsze mecze w eliminacjach europejskich pucharów. Legia pierwszy mecz o punkty (w lidze z Polonią Warszawa) zagra dopiero 13 sierpnia. Wcześniej na zgrupowaniu we Francji czekają ją jednak poważniejsi rywale, w tym Bordeaux i PSG. W najbliższy piątek zagra z GKS Bełchatów, z którym nie potrafiła wygrać w ostatnim meczu ubiegłego sezonu i przez to nie gra w pucharach. Czas, który dzięki temu zyskała, może okazać się bezcenny.