Sport.pl

Problem baseballistów: Do bazy między kałużami

Jak tu pobiec sprintem, skoro trzeba lawirować między kałużami? - taki problem mają warszawscy baseballiści. Jedyne w okolicach Warszawy pełnowymiarowe boisko do tej gry po letnich ulewach nie nadaje się do użytku.
- Baseball to polska gra, to my ją wymyśliliśmy - zapewnia Giedymin Wróblewski z Warszawsko-Mazowieckiego Związku Baseballu i Softballu. Jest przekonany, że narodowy sport Amerykanów wyewoluował z polskiego palanta. Takich jak on entuzjastów baseballu w Polsce jest całkiem sporo. W samej Warszawie działają cztery drużyny: ekstraligowe Centaury oraz drugoligowe i juniorskie Jelonki z Bemowa, Pasikoniki z Bródna i Schaby z Bielan. Jest też jeszcze mokotowski zespół softballowy Warsaw Diamonds, w którym grają dziewczyny.

Wszystkie drużyny cierpią na brak boiska do treningów i do gry. - W przyszłą sobotę powinniśmy rozegrać cztery spotkania. Nie mamy gdzie - skarży się Norbert Kacprzak ze Schabów.

- My mieliśmy zagrać już w tę sobotę z zespołem Comets Mazowsze. Musieliśmy przenieść mecz do Kutna - narzeka Paweł Zawadzki z Pasikoników Warszawa.

Jedyne profesjonalne boisko do baseballu w okolicach Warszawy nie nadaje się do użytku. Chodzi o zbudowane zaledwie pięć lat temu na warszawską olimpiadę młodzieży boisko na terenie klubu KS Piaseczno. - Po letnich ulewach murawa na boisku gnije - mówi Giedymin Wróblewski.

- Grunt jest grząski. Ścieżka z mączki ceglanej, po której w czasie gry zawodnik musi jak najszybciej przebiec do tzw. bazy, jest usiana kałużami. Łatwo się poślizgnąć - dodaje Paweł Zawadzki.

Do 2009 roku gospodarzem boiska byli Zbójcerze Piaseczno - sekcja baseballowa piaseczyńskiego klubu. Niestety, rok temu sekcja upadła. - Boisko zostało pozostawione bez opieki - narzeka Paweł Zawadzki.

- To nie jest tak, że zaniedbaliśmy boisko do baseballu - zapewnia Robert Żołnierewicz, dyrektor KS Piaseczno. - Nasze mecze piłkarskie też odwołujemy, na bieżni lekkoatletycznej mamy kałuże głębokie na 10 cm, woda stoi na kortach tenisowych. To dlatego, że tuż obok przebiega rzeczka Jeziorka. To teren podmokły. W ubiegłych latach nie dawało się to tak bardzo we znaki, ale ten rok jest zupełnie szalony, jeśli chodzi o opady. Woda nie ma gdzie wsiąkać. Pomóc mogłoby chyba tylko podniesienie terenu całego klubu o półtora-dwa metry. To nierealne - rozkłada ręce.

Nadzieją warszawskich baseballistów pozostaje Akademia Wychowania Fizycznego. Jej Senat rozpatruje wniosek Schabów o wytyczenie boiska na kampusie uczelni. Decyzji jeszcze nie ma. Choć baseballiści słali też pisma z prośbą o pomoc do stołecznego ratusza, o ich problemach Wiesław Wilczyński, dyrektor miejskiego biura sportu, dowiedział się od "Gazety". - Zapraszam baseballistów na spotkanie. Myślę, że znajdziemy jakieś rozwiązanie - obiecuje.