Już za rok mistrzostwa świata w Warszawie - co na to miasto?

Czy wiecie, że już w 2011 roku odbędą się w Warszawie Mistrzostwa Świata? Niestety nie w piłce nożnej, w której od wielu lat nasza reprezentacja odnosi niemałe sukcesy i której dopingują najważniejsze osoby w państwie. Za rok stolica Polski będzie gościła Mistrzostwa Świata Kurierów Rowerowych. Wiem, że kolarstwo (szczególnie miejskie kolarstwo nieoficjalne) ani nie ściąga miliardów widzów przed ekrany, ani nie gwarantuje miliardowych wpływów z reklam bezalkoholowego piwa. Gdyby jednak miasto i państwo zdecydowały się zainwestować nieco w cyklizm, tak jak nie zawahały się zainwestować w futbol, mielibyśmy kilka propozycji.

Nie. Na pierwszym miejscu nie będzie dróg dla rowerów. Kurierzy rowerowi i tak po nich nie jeżdżą. Podobno dla nich najlepsze ścieżki to te wyznaczone przez dwie ciągłe linie po środku jezdni. Zresztą - nie oszukujmy się - gdyby w drogi dla rowerów zainwestować choć 5 procent tego, co poszło na stadion, to w mieście musiałoby powstać 500 kilometrów zupełnie nowych ścieżek. Gdzie by to się miało pomieścić? Co więc mogłoby się przydać kurierom i ich kibicom?

 

1. Porządne stojaki rowerowe

Odpoczynek kuriera rowerowego

 

 

To właściwie inwestycja, która służyć będzie wszystkim rowerzystom. Szczegónie skorzystać jednak mogą na niej kurierzy. Po pierwsze zarabiają dzięki rowerowi (nie mogą więc pozwolić sobie na jego częstą utratę). Po drugie - duża część tego zarabiania polega na przypinaniu i odpinaniu roweru przed wejściem do jakiegoś biura. Po trzecie wreszcie - mają bardzo krótkie uloki, którymi nie da się spiąć ramy i przedniego koła do klasycznego stojaka typu wyrwikółko.

 

Oczywiście taka inwestycja ma dwa minusy. Po pierwsze: kurierzy i tak będą przyczepiali swoje rowery w jakiś fikuśny sposób do wszystkiego, co będą mieli pod ręką. Po drugie: warszawski ratusz według ostatnich danych jest w stanie ze względów organizacyjnych postawić tylko jeden stojak rocznie. Po trzecie: gdyby nawet postawić po dwa stojaki dla każdego warszawiaka, od Ursusa po Tarchomin, nie udałoby się wyczerpać budżetu przeznaczonego na budowę piłkarskiego stadionu.

 

2. Welodrom

Warsaw Car Killers - wyścig kurierów rowerowych

 

Dlatego może pomyślmy o czymś dużym. Niech będzie welodrom. Wielu kurierów jeździ na rowerach z ostrym kołem, podobnie jak kolarze torowi. Część lubi ścigać się na torze. Niestety w Warszawie takiego nie ma. Pierwszy - na Dynasach - został zamknięty jeszcze przed wojną. Drugi RKS Orzeł - na Grochowie - został przysypany kurzem zapomnienia i rozbitym szkłem z butelek po jabolach obalanych na betonowych trybunach przez kwiat lokalnej młodzieży. Najbliższy tor kolarski warszawscy kurierzy mają w Pruszkowie. Zupełnie nowy i całkiem zgrabny. Ale dlaczego nie postawić podobnego w stolicy? Niestety tor w Pruszkowie kosztował ponad 20 razy mniej niż stadion. Więc może dla zwiększenia rachunku dorzucić kilka nomen omen orlików? W typie opisywanego już u nas Circulusa.

 

3. Kładki pod mostami Łazienkowskim i Grota

 

Jako się rzekło, kurierzy nie jeżdżą zbyt często drogami dla rowerów. Nie straszne im również poruszanie się po n-pasmowych jezdniach wielkich warszawskich mostów. Prawdopodobnie jednak nie obraziliby się, gdyby pod mostami Łazienkowskim i Grota podwiesić lekkie kładki dla pieszych i rowerzystów. Zawsze to odrobina stresu mniej, krótszy czas dojazdu z 20-kilogramową paczką na Tarchomin i mniejsza szansa, że rower zostanie połknięty przez koleinę. Cena - pewnie nie większa niż koszt imprezy na otwarcie stadionu narodowego.

 

4. Wyrównanie kilku ulic i złagodzenie przejazdów przez torowiska

19.09.2004. Warszawa. Kurier rowerowy  fot.Stefan Maszewski/REPORTER  miasto widok poczta kurierska rowery przesylka przesylki praca mlodziez

 

Kurierzy oczywiście mocno trzymają się w siodle i byle półmetrowa dziura w jezdni ich nie przewróci. Na pewno jednak nie będą narzekać na usunięcie kilku dziur i wyrównanie torowisk, w których szczelinach czasem mogłoby zginąć nie tylko przednie koło o cienkich oponach, ale również pół roweru i kurierska torba. Tu oczywiście koszty są nie do policzenia, gdyż należy uwzględnić nie tylko cenę asfaltu i robociznę, ale również mentalne nieprzygotowanie naszego społeczeństwa na równą drogę.

 

5. Legalizacja jazdy po buspasach i pod prąd po ulicach jednokierunkowych

Kurier rowerowy

 

Jazda rowerem po buspasach oraz pod prąd po ulicach jednokierunkowych jest stosowana dość powszechnie - nie tylko przez kurierów. Na Zachodzie Europy całkowicie legalnie i bezpiecznie - u nas na czarno. Choć w niektórych polskich miastach powoli udaje się przekonywać władze miejskie do tych sprawdzonych i dość bezpiecznych rozwiązań, to w Warszawie jak na razie wymalowano kilka lat temu tylko jeden kontrapas na niemal pustej ulicy. Koszty takiego prezentu byłyby niemal niezauważalne. Wystarczyłoby doczepić do zakazów wjazdu tabliczki z dopuszczeniem ruchu rowerowego.

 

6. Dofinansowanie do rowerowych knajp

Knajpa rowerowa OSiR

 

Gdyby kulturę rowerową miasta mierzyć liczbą rowerowych knajp, Warszawa byłaby w europejskiej czołówce. Obecnie są w naszej stolicy bodaj cztery takie obiekty, ale nie dam sobie sztycy uciąć, czy w trakcie pisania tych słów, jacyś rowerowi fanatycy nie otwierają właśnie kolejnego baru z rowerem w nazwie lub na szyldzie. Oczywiście miasto nie może wspierać wybranych podmiotów gospodarczych z publicznych pieniędzy, ale skoro poradzono sobię z dofinansowaniem budowy stadionu Legii, to może i w tym przypadku znajdą się jakieś prawne kruczki. Ani polscy, ani międzynarodowi kurierzy na pewno nie obraziliby się, gdyby espresso w ich knajpie kosztowało mniej niż napiwek za dostarczenie 20-kilogramowej paczki w kwadrans na Tarchomin.

 

7. Więcej wagonów metra z przestrzenią na rower

 

Kurierzy są twardzielami, ale każdy z nich ma od czasu do czasu dość. Na przykład, gdy musi dowieźć 20-kilogramową paczkę z Ursusa na Tarchomin. Gdy już powstanie druga linia metra, część tej trasy kurier będzie mógł przejechać koleją podziemną. Przydałyby się wówczas dodatkowe wagony z przestrzenią na rower. Obecnie w każdy, składzie są tylko dwa takie miejsca - na początku i na końcu. A rowerów w mieście nie ubywa. Dopóki drugiej linii metra nie ma, wagony z przestrzenią na rower mogłyby służyć niedzielnym rowerzystom do transportu do lasu.

 

8. Wykupienie usług

Kurier rowerowy

 

Samorząd jest potężnym klientem na lokalnym rynku usług. Gdyby co setny superważny dokument, co dziesięciotysięczną notatkę służbową (której oczywiście nie można przesłać mailem) i każdą 20-kilogramową paczkę na Tarchomin wszystkie warszawskie urzędy przesyłały między swoimi filiami, centralami i delegaturami, korzystając z usług kurierów rowerowych, to nie tylko zapewniłyby pracę dla wszystkich warszawskich kurierów i ich gości z całego świata, ale również poważnie przyczyniłyby się do realizacji warszawskiej strategii transportowej. Ale chyba już łatwiej uwierzyć w ten welodrom.

 

Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły, w jaki sposób Warszawa mogłaby przyczynić się do uświetnienia mistrzostw świata kurierów rowerowych 2011, piszcie do nas. Bądźmy realistami - żądajmy niemożliwego.

 

Konrad Olgierd Muter