Sport.pl

Grzegorz Mielcarski dla Sport.pl: Jagiellonia mistrzem, Frankowski królem, a gwiazdą Smolarek

Jesienią powiedziałem, że zderzenie z polską ligą będzie dla Ebiego Smolarka rozczarowujące. Ale wiosna może być jego, odżył, strzela dla Polonii gole - mówi Grzegorz Mielcarski, były piłkarz reprezentacji Polski, a teraz komentator w Canal+.
Robert Błoński: Kto będzie mistrzem Polski?

Grzegorz Mielcarski: Wierzę w Jagiellonię, bo ze wszystkich polskich klubów robiła ostatnio najlepsze transfery. 80 procent zawodników sprowadzanych przez prezesa Kuleszę sprawdziło się. Jeśli nie pomylili się również zimą i nowi gracze będą wzmocnieniem, a nie tylko uzupełnieniem składu, wygrają ligę. Imponuje mi skuteczność transferowa Jagi. Nowi gracze Legii czy Wisły nic wielkiego nie pokazali jesienią. Nie wiem tylko, jak Jagiellonia poradzi sobie bez Grosickiego. Łatwo mówić, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale w Polsce trudno znaleźć duety dobrze ze sobą współpracujących i uzupełniających się napastników. Sobiech z Niedzielanem w Ruchu i Frankowski z Grosickim w Jagiellonii to ostatnie takie przypadki. Mięciel z Grzelakiem nie sprawdzili się w Legii, Lewandowski słabo współpracował z Rengifo w Lechu, tak samo było z duetem Wichniarek - Rudnevs. Zobaczymy, jak wpłynie na Jagiellonię odejście Kamila. Czy Bartek Grzelak zastąpi go w porywaniu drużyny do gry ofensywnej i zapewni tyle asyst i goli? Jeśli tak, to stawiam na Jagiellonię. Drużyna jest mentalnie gotowa do walki o tytuł. W ich przypadku powiedzenie "ciszej będziesz, dalej zajdziesz" się nie sprawdza.

Kto awansuje do Ligi Europejskiej?

- Druga jest Wisła, trzecia Legia i tak może zostać. Korona będzie się biła, Bełchatów będzie walczył o miejsce w czołówce, ale sądzę, że zabraknie im jakości, szerokiej ławki rezerwowych i pewności koniecznej do sukcesu. W pewnym momencie te wagony gdzieś się zatrzymają. Piłkarze mentalnie nie będą w stanie udźwignąć presji. Grać w Wiśle czy Legii przy 25 tysiącach kibiców to coś innego niż występy w Bełchatowie przy trzech tysiącach. Legia męczyła się jesienią na nowym stadionie, ale kibice to siła, która jest w stanie wyzwolić u dobrego piłkarza więcej energii.

Kto będzie królem strzelców?

- Wszyscy życzą korony Tomkowi Frankowskiemu. Ja też. Po koleżeńsku. Tomka dowartościowała praca z kadrą. Imponuje mi jego spokój. Powiem szczerze, że kiedy "Franek" wracał do Białegostoku, nie wierzyłem, że efekt będzie tak imponujący. Sądziłem, że zacznie odcinać kupony. Dziś stawiam na niego. On nie ma kontuzji, przemknął przez karierę bez urazów. Nigdy nie zszedł poniżej wysokiej przyzwoitości w grze. Nie tylko strzela bramki, ale potrafił jednym podaniem stworzyć okazję koledze. Jaga nie przegrywa u siebie i, jeśli będzie dobrze przygotowana, Tomek na pewno strzeli kilka goli. Wygra rywalizację o tytuł z niewielką przewagą.

Kto będzie gwiazdą wiosny?

- Jesienią powiedziałem, że zderzenie się z polską ligą kupionego do Polonii Ebiego Smolarka będzie dla niego rozczarowujące. Ale wiosna może być jego, odżył, strzela gole. Wie, jakie są realia ligi. Umiejętności ma ogromne.

Która drużyna będzie rewelacją wiosny?

- Pierwsze łatwe pytanie. Lech. Bo gorzej niż jesienią być nie może. Jedenaste miejsce jest aż nieprzyzwoite... To samo mogę powiedzieć o Cracovii - gorszej "padliny", niż grała, nie wyobrażam sobie.

Rozczarowanie rundy?

- Widzew i Górnik zaczęli sezon ponad stan. Wyniki mieli lepsze niż możliwości, oczekiwana urosły. Te zespoły mogą spaść bardzo nisko.

Którego sprzedanego zimą zawodnika będzie ci brakować najbardziej?

- Zaskoczę, ale Marcina Robaka. Do Pawła Brożka się przyzwyczaiłem. Miał wokół siebie świetnych graczy, lepszą rundę przeplatał ze słabszą, został królem strzelców, ale dla mnie był przewidywalny. Marcin ma ogromne możliwości i nie odkrył w sobie wszystkiego, co potrafi. Grał w za słabym klubie, w Widzewie nie miał się od kogo uczyć, z przeciętnymi partnerami tracił atuty. W lepszym towarzystwie byłby gwiazdą.

Po którym nowym piłkarzu spodziewasz się najwięcej?

- Po Meliksonie z Wisły. Uwierzyłem w to, co się o nim pisze. To kreatywny zawodnik, ma dużo widzieć. Wierzę też w Ubiparipa z Lecha. I skrzydłowego Jagiellonii, Seratlicia z czarnogórskiej młodzieżówki. Jarek Lato będzie musiał naprawdę mocno zawiązać buty, żeby wygrać z nim rywalizację. Nie znam nowych piłkarzy z boiska, ale wierzę, że ci którzy przychodzą do Polski, są dużej jakości. Obecne transfery wydają mi się rzetelniejsze niż kiedyś. Obcokrajowcy podniosą poziom ligi. Kiedy pół roku temu Lech kupił Rudnevsa, mało kto wierzył, że zastąpi Lewandowskiego. Dziś trudno sobie wyobrazić "Kolejorza" bez Łotysza. Liczę, że inni wniosą do naszej ligi tyle co on.

Lech przegrywa z Polonią w Pucharze Polski  »


Więcej o: