Derby Warszawy: To jest, k...a, futbol

Na nowym stadionie Legii podczas pierwszych derbów padły: jedna bramka, dziesiątki wyzwisk i kilkadziesiąt petard, które przerwały mecz.
(Uwaga! Autor ostrzega wrażliwych: w poniższym tekście kilkanaście razy jest użyte słowo na "k" oraz oraz wiele innych wulgaryzmów")

"K...y" ciche. "K...y" głośne. Krzyczane przepitym głosem. Albo takim dziecinnym, jeszcze przed mutacją. "K...y" zaśpiewane i "k...y" wołane. Ze złości albo z radości. Przez cały stadion. I przez piłkarzy też.

Zaraz zaczynamy. Witamy, k...a, na piłkarskim święcie Warszawy.

Emocje nakręcały się na wiele dni przed meczem: "Oczekuję 11 żółtych kartek, co najmniej dwóch czerwonych, rozbitych łbów, zakrwawionych nosów i kilku połamanych nóg po drugiej stronie. Macie wyjść i wjechać w tych pedałów jak pitbull w kurnik. Wślizg, kosa, kosa, wślizg" - pisali na forach fanatycy Legii. "Obowiązują pewne zasady w stosunku do kibiców drużyny przyjezdnych - przypominali - czy to na ulicy, w drodze na stadion, czy na samym już obiekcie. Legia pewnych rzeczy nie robiła i robić nie będzie". No, jest jeden wyjątek: "w stosunku do konfidentów z Konwiktorskiej żadne zasady nie obowiązują. I miejcie to jutro wszyscy na uwadze". "Przed meczem będą jechać taryfami, ale już po są do trzaśnięcia".

Kibice Polonii apelowali za to, aby na stadionie Legii nie kupować żadnego jedzenia, "nie nabijać dodatkowo legionistom kabzy". Na zbiórce kibiców przed meczem miały być "polonijne" kiełbaski z grilla. W ostatniej chwili z nich zrezygnowano, "aby usprawnić organizację".

W końcu niedziela, godzina 15

Przed zmodernizowanym, lśniącym od nowości stadionem Legii już tłumy w białych koszulkach. Są całe rodziny, w szalikach, czapkach, dzieci z rodzicami, nawet dziadkowie. Stanisław z Gocławia, lat 51: - Nie wiem, kiedy ostatni raz opuściłem derby na Legii. To jest jak święta wojna. W rodzinie zawsze są największe kłótnie. Tak jest i z derbami. Dla mnie bardziej na wesoło, niektórzy traktują to trochę poważniej.

Trochę poważniej traktują derby ci młodzi, których jest najwięcej. Ktoś targa po ziemi czarny szalik, inny na niego pluje. Obok słychać sportowe komentarze: :"Jebać czarne kurwy", "Czarna dziwko - derby blisko".

Ci najbardziej fanatyczni z "żylety" zebrali się dużo wcześniej. Z miejsc zbiórek w dzielnicach wyruszyli jeszcze przed południem. Całe autobusy ubrane na biało, z szalikami w garści.

Poloniści ubrani na czarno zbierają się w samo południe na Konwiktorskiej, na stadion dostali się pod eskortą policji. Pierwsze "kurwy" lecą na nich, gdy czekają w kolejce na stadion, sami też nie pozostają dłużni.

Stadion powoli się zapełnia. "Kurwa! Schowajcie te flagi, jeszcze nie teraz" - krzyczy przez megafon "gniazdowy" na Żylecie.

1400 kibiców Polonii (tych, którzy przyszli na Legię jest ponad 20 tys.) ściśniętych jest w rogu trybuny po przeciwnej stronie.

- Polonia K, Polonia S, Polonia zawsze k...ą jest! - śpiewają na ich widok legioniści z Żylety.

- Bardzo, bardzo was proszę - mówi meczowy wodzirej - nie zajmujcie się drużyną gości. Oni mają swoich kibiców!

-...urwą jeeeest! - ciągną swoje kibice.

Już za chwilę mecz. 13-letnia Weronika Wojtaszek z sekcji gimnastyki artystycznej Legii śpiewa "Sen o Warszawie", ale zagłuszają ją tysiące wytrenowanych gardeł.

"Jedna jest siłą w tym mieście" - rozwijają wielki transparent na górze trybuny północnej.

Pod napisem dziesiątki zielonych i czerwonych flag układają się w imponującą, ogromną "Legię". A pod flagami jeszcze: "To jest Potęga. A wy kim jesteście?"

- Kurwy! - rozwiązują zagadkę kibice z Żylety.

Polonia po drugiej stronie też stara się rzucać swoje mięcho, ale zaraz są zagłuszeni dziesięć razy głośniejszymi "k...ami" kibiców Legii.

Mecz się rozpoczął, ale na razie gra się ślimaczy. Dużo bardziej gorąco jest między kibicami. - Polonia śmiecie, z Warszawy nie wyjedziecie! - śpiewają kibice, choć to chyba trochę bez sensu, skoro Polonia jest z Warszawy i nigdzie nie chce wyjeżdżać.

- Polonia, Polonia - krzyczą kibice Polonii

-To kurwa, to kurwa - dodają kibice Legii. Skaczą, śpiewając "la la la", aż trzęsą się i trzeszczą trybuny. "Mistrzem Polski jest Legia" W tramwaju jest tłok, w pociągu jest tłok, kibice na Legię jadą" - krzyczą. Akcje Polonii komentują "Ale się kurwie trafiło".

Mecz dobiega końca.

Na 2 minuty przed końcem w gnieździe na "żylecie" odliczanie: 3,2,1... i bramka gości zostaje zarzucona taśmami i petardami.

- Proszę państwa, środki hukowe są zakazane, klub będzie musiał zapłacić karę - woła wodzirej, ale zagłusza go petarda. Bramkę gości spowija dym, nic nie widać. Sędzia na kilka minut przerywa mecz.

Na koniec kibicom przypomina się jeszcze stary szlagier disco polo zespołu Top One, tylko słowa pamiętają trochę inne: "Rzeki przepłynąłem, góry pokonałem/ Wielkim lasem szedłem, nocy nie przespałem/ Żeby ciebie spotkać, gdzieś na Muranowie / Żeby tobie kurwo poskakać po głowie".

Piłkarze dziękują kibicom. "Polonia K, Polonia S, Polonia zawsze kuuuuuuuurwą jeeeest" - dziękują piłkarzom kibice. Piłkarze tańczą w rytm "k...y", ktoś ma nawet dziecko na ręku, które macha do "żylety" rączką.

O 20 kibole blokują metro Politechnika. Kibole bujają wagon, zatrzymują pociągi na stacji Warszawa Wschodnia.

Więcej o: