Sport.pl

Ekstraklasa. Korona - Polonia 1:3. Zwycięstwo na zachętę

Polonia wygrała pierwszy mecz od listopada i strzeliła pierwsze w tym roku bramki w lidze. Za wcześnie jednak, by odtrąbić koniec kryzysu w drużynie z Konwiktorskiej - Korona to najsłabsza drużyna rundy wiosennej.
Kielczanie są w jeszcze głębszym dołku niż "Czarne Koszule". Na wygraną czekają od października, z pozycji wicelidera osunęli się na dziewiątą lokatę, marzenia o grze w pucharach zamieniły się w niepokój, że trzeba będzie się bronić przed spadkiem. Wypisz wymaluj - Polonia z końca poprzedniej i początku tej rundy.

"Czarne Koszule" ostatni raz wygrały 13 listopada z Ruchem, bramkę - w lidze - strzelił dla warszawskiego zespołu tydzień później Daniel Gołębiewski. Sześć kolejnych porażek sprawiło, że Polonia znalazła się blisko strefy spadkowej, doszło do trzech zmian trenerów. Ostatniej tuż przed meczem z Koroną - Piotra Stokowca zastąpił Jacek Zieliński.

Nowy szkoleniowiec, wracający do pracy na Konwiktorskiej po dwóch latach, stanął przed trudnym zadaniem podniesienia zdołowanej drużyny z kolan. Na razie mu się udało. Szybko stracona bramka - strzelona przez Pavla Stano już w drugiej minucie - nie załamała drużyny. Dopiero drugi raz w tym sezonie - poprzednio z Ruchem przy Konwiktorskiej - poloniści wygrali mecz, mimo że pierwsi stracili bramkę.

Napastnicy i pomocnicy, byli i obecni reprezentanci Polski - Adrian Mierzejewski, Euzebiusz Smolarek, Artur Sobiech - w końcu uwierzyli w siebie. Każdy strzelił po bramce, mieli inne okazje. W ostatnich minutach "Ebi" przestrzelił z czterech metrów, delikatny lob Mierzejewskiego chwilę wcześniej wybił nad poprzeczkę Zbigniew Małkowski. Smolarek i Sobiech zaliczyli po asyście. Cała trójka zagrała tak jak na początku sezonu - byli ruchliwi, kreatywni, niebezpieczni dla rywali.

Do życia wraca cała drużyna. - Po długim okresie w szatni Polonii znów było słychać śpiew - mówił po meczu Zieliński. Nowy trener wystawił do gry rzeczywiście najlepszych piłkarzy. Nie można go było posądzić o niezrozumiałe decyzje, jakie podejmował Theo Bos, o zbyt gwałtowną rewolucję, jaką przeprowadził Stokowiec.

Lewy obrońca Tomasz Brzyski pokazał, że Holender niesłusznie odsunął go od drużyny, wystawiając ściągniętego przez siebie Dorde Cotrę. Były piłkarz Ruchu Chorzów był tak samo pożyteczny - dokładne wrzutki po kilku odważnych rajdach - w akcjach ofensywnych. Gol i asysta Smolarka mówią wszystko o zasadności przesunięcia go do Młodej Ekstraklasy. Łukasz Piątek poza Mierzejewskim jest najbardziej ofensywnie grającym z defensywnych pomocników, ale Holender tego nie chciał zauważyć.

- Dzisiejsze zwycięstwo jest na zachętę, ale to dopiero początek drogi. Jeżeli nie powtórzymy tego w następnych meczach, nie będzie ono nic znaczyło - powiedział Zieliński.

W piątek o godz. 20 na Konwiktorskiej Polonia podejmuje Lecha. Dla klubu i dla jego trenera, który pracował w tym zespole jeszcze w rundzie jesiennej, wcześniej doprowadzając go do mistrzostwa Polski, to idealny mecz, by udowodnić, że wygrana w Kielcach nie było tylko wynikiem słabości rywala.

485 - po tylu minutach bez gola piłkarz Polonii - Artur Sobiech - strzelił bramkę w lidze.

Więcej o: