Sport.pl

Ratusz o kibolach: niech Legia sama sobie radzi

Dlaczego ratusz nie zareagował na to, że w sobotę na miejskim stadionie piłkarskim przy ul. Łazienkowskiej grasowali chuligani?
Michał Wojtczuk: W sobotę na miejskim stadionie piłkarskim przy ul. Łazienkowskiej chuligani obrzucili piłkarzy Legii przekleństwami, opluli, a "Staruch", lider kiboli, nawet spoliczkował piłkarza Jakuba Rzeźniczaka. Co ratusz na to?

Wiesław Wilczyński, dyrektor miejskiego biura sportu: Nie chcę występować jako główny sędzia w rozstrzyganiu tego incydentu. Uważam, że wobec ludzi, którzy uczestniczyli w sobotnim incydencie na stadionie Legii, powinno się postąpić stanowczo, surowo wyciągając konsekwencje.

To miejski stadion. Czy zakomunikowaliście jego najemcy, firmie ITI, że takie zachowania uważacie za niedopuszczalne i że oczekujecie szybkich i stanowczych działań?

- Nie umawialiśmy się z najemcą, że to my będziemy rozstrzygać sprawy dotyczące bezpieczeństwa, mimo iż organy miasta wydają decyzję administracyjną na organizację imprez masowych. Ten incydent ma dla nas charakter wizerunkowy. Liczymy, że Legia i władze polskiej piłki sobie z tym poradzą. Chcielibyśmy, żeby na tym stadionie była kulturalna widownia. Dzisiaj 30 jej proc. stanowią kobiety i dzieci. Udział tych grup społecznych powinien się zwiększać...

Nie będzie się zwiększać, jeżeli incydenty takie jak odpalanie rac podczas niedawnego meczu derbowego czy policzkowanie piłkarzy będą przechodzić bezkarnie, a najemca będzie ograniczać się do ogólnikowych komentarzy o "badaniu okoliczności zajść", choć mógł od razu odwiesić wobec "Starucha" zakaz stadionowy. Jakie okoliczności tu badać? Wszystko widać na filmie, który pokazała telewizja Orange Sport. Powinniście dokręcić ITI śrubę, co najmniej ostro komunikując, co myślicie o ostatnim meczu.

- Pamiętajmy, że to był weekend. Dziś jest poniedziałek, wierzę, że władze Legii podejmą dziś stanowcze decyzje [W poniedziałek klub przywrócił dwuletni zakaz stadionowy wobec "Starucha" zawieszony jesienią].

Jakie?

- Spoliczkowanie Jakuba Rzeźniczaka podpada pod kodeks karny. Człowiekowi, który tego czynu dokonał, można wytoczyć proces karny. Równolegle Legia powinna uruchomić procedurę zastosowania wobec niego przepisów wewnętrznych, przepisów obowiązujących na stadionach ekstraklasy.

Mówi pan o przepisach, które pozwalają orzec wobec kogoś m.in. zakaz stadionowy? Czy uważa pan, że "Staruch" zasługuje na jakąkolwiek mniej surową karę?

- Nie. Tym bardziej że z tym panem były już kłopoty w przeszłości. Podkreślam jednak, rozliczmy się surowo z konkretnymi chuliganami, ale nie rozszerzajmy odpowiedzialności na całe Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa. Poznałem ich, tam jest wielu fajnych, kulturalnych ludzi, tylko czasami nie radzą sobie z zapewnieniem dobrej atmosfery na stadionie.

Co będzie, jeśli takie zajścia będą się powtarzać? Czy w umowie dzierżawy jest jakaś klauzula pozwalająca ratuszowi na wyciąganie konsekwencji wobec najemcy, który nie zapewnia bezpieczeństwa na stadionie? Do spoliczkowania Rzeźniczaka doszło mimo obecności ochroniarzy...

- Nie ma takiej klauzuli. Nie było sensu powielać zapisów zawartych w przepisach wyższego rzędu, np. w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych.

Komentarz: To nie jest tylko sprawa klubu

Legia to miejski stadion zbudowany za miejskie pieniądze i ratusz nie może udawać - jak by chciał Wiesław Wilczyński - że nic się nie stało.

Protestowaliśmy przeciw wydawaniu przez miasto setek milionów złotych na drugi stadion w mieście, pomyliliśmy się w jednej sprawie - Legię udało się zapełnić. Na elegancki, nowoczesny stadion przyszli normalni ludzie, nie chuligani, rodziny, kobiety, dzieci. Miasto i klub odpowiadają teraz za nich. Nie wolno dopuścić do meczów w atmosferze bluzgów, przekleństw i bijatyk. Inaczej mówiąc, nie mogą na stadionie Legii rządzić kibole tacy jak "Staruch".

Legia próbowała zerwać z kibolstwem - przegrała. Teraz nie ma wyjścia, musi wrócić do wojny z kibolami. Jeśli miasto będzie mówiło, że to wyłącznie sprawa klubu - Legia przegra. Stadion znowu opustoszeje, bo kto z dziećmi będzie chodził wysłuchiwać tego k..., k..., k..., i w końcu pozostanie jak wcześniej - kilka tysięcy zadowolonych z siebie kiboli na "żylecie".

Seweryn Blumsztajn

Więcej o: