Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa. Legia słabsza od Śląska w meczu pretendentów do LE

Nie ma już w T-Mobile ekstraklasie drużyny, która nie straciłaby w tym sezonie punktów. Śląsk znowu lepszy od Legii w Warszawie
Zobacz bramki z Legia - Śląsk na Ekstraklasa.tv!  »

W pierwszej połowie prysł czar odmienionej rzekomo w tym sezonie Legii. Świetnie zorganizowany wicemistrz Polski z Wrocławia specjalnie nie musiał się wysilić, żeby prowadzić 2:0. Przeprowadził na Łazienkowskiej dwie akcje, oddał dwa celne strzały i zdobył dwa gole.

Wrocławianie cały czas mieli spotkanie pod kontrolą, zneutralizowali atuty Legii i wytrącili wszystkie jej argumenty. Po pierwszej połowie piłkarze Macieja Skorży uciekali do szatni ze wzrokiem wbitym w ziemię. W lidze nie przegrali od połowy kwietnia. Wygrali pięć ostatnich spotkań ligowych i byli faworytem w niedzielę.

Cztery dni wcześniej byli lepsi od mocniejszego od siebie Spartaka Moskwa, ćwierćfinalisty Ligi Europejskiej poprzedniego sezonu. W walce o awans do fazy grupowej LE zremisowali 2:2 po pasjonującym meczu, najlepszym za kadencji trenera Skorży. W tym samym czasie Śląsk przegrał u siebie zdecydowanie z Rapidem Bukareszt 1:3. W lidze zagrał jednak jak Legia ze Spartakiem, a drużyna Skorży była tak samo bezradna jak wrocławianie w potyczce z Rumunami.

Bo obecna Legia jest łatwa do rozszyfrowania. Wystarczy, że siejący popłoch serbski duet Ljuboja - Radović zostanie pozbawiony możliwości wymiany piłki na jeden kontakt i cały ofensywny plan Legii obraca się w ruinę. Serbowie, którzy razem z Manu strzelili wszystkie gole dla warszawian w tym sezonie, długo w tym meczu nie istnieli.

Chaotyczny Portugalczyk oddał w pierwszej połowie jeden celny strzał, ale bramkarz Kelemen obronił. Kiedy Manu schodził z boiska, kibice gwizdali, bo wcześniej zbyt często potykał się o własne nogi.

Beznadziejnie grali środkowi pomocnicy warszawskiego zespołu - Vrdoljak z Borysiukiem mieli przed przerwą więcej niecelnych niż celnych podań. Wprowadzony na boisko Gol miał dużo zadań defensywnych i spisał się dobrze. Zmienił jeszcze przed przerwą skrzydłowego Kucharczyka, który kompletnie zawiódł.

Śląsk punktował Legię. W szóstej minucie Mila zagrał przed pole karne do Madeja i skrzydłowy wrocławskiego klubu lekkim, ale precyzyjnym strzałem pokonał Skabę. Tuż przed przerwą Mila znowu wyłożył piłkę jak na tacy - tym razem Voskampowi - i Holender trafił z najbliższej odległości.

Druga połowa zaczęła się jak pierwsza - od niecelnego podania Borysiuka i kiksu Manu, który nieatakowany przez nikogo przewrócił się na piłce. A chwilę potem Madej nie wykorzystał sytuacji sam na sam ze Skabą - bramkarz Legii obronił jego strzał. Inaczej byłoby po meczu.

Warszawianie grali chaotycznie. Piłka plątała im się pod nogami, podejmowali złe decyzje jak Radović w 53. min - zamiast strzelić gola, próbował wymusić karnego i dostał kartkę za bezmyślność. Za chwilę kartkę za krytykowanie decyzji sędziego dostał Borysiuk. Trener Skorża wymienił środkowego obrońcę Choto na skrzydłowego Rybusa i przez moment Legia zepchnęła rywali pod swoje pole karne.

Wrocławianie zagrali konsekwentnie i mądrze - na statyczną Legię to wystarczyło, bo kiedy już Ljuboja miał szansę do strzelenia gola - po podaniu od Radovicia - to Kelemen obronił jego uderzenie z ośmiu metrów. A strzał Jędrzejczyka zablokował Pietrasiak. Wrocławianie bronili się coraz bardziej rozpaczliwie, ale wciąż skutecznie.

Stałe fragmenty, których legioniści mieli mnóstwo, się nie kończyły - poza jednym wyjątkiem - celnymi uderzeniami. Śląsk ani na moment nie stracił koncentracji i spokoju. Rozbijał czytelne i nerwowe ataki legionistów, ale w 78. min stoperzy popełnili fatalny błąd i Ljuboja zdobył kontaktowego gola.

Do wyrównania zabrakło szczęścia - w 89. min Gol strzelił tuż obok słupka. Legia, która całkowicie zawaliła pierwszą połowę, przegrała ze Śląskiem drugi z kolei mecz przy Łazienkowskiej. Wiosną też było 2:1 dla wrocławian.

W czwartek oba kluby grają na wyjazdach rewanżowe mecze o awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej.

Inter, Barca, Milan? A gdzie tam. Kto wydał najwięcej na transfery  




Więcej o: