Sport.pl

Legia w fazie grupowej Ligi Europejskiej

Gol w 90. minucie strzelony przez... Janusza Gola dał Legii zwycięstwo 3:2 nad Spartakiem Moskwa i awans do rundy grupowej Ligi Europejskiej. Warszawiacy osiągnęli największy sukces w pucharach od 15 lat!


W 89. minucie 20 tys. kibiców na Łużnikach złapało się za głowy. Dmitrij Kombarow podał z lewego skrzydła wzdłuż bramki i niewiele zabrakło jego bratu bliźniakowi Kiryłowi, by wepchnąć piłkę z bliska do siatki. Obaj bracia byli w tym meczu najlepsi w zespole Spartaka. Obaj wcześniej strzelili po golu. Ale minęło kilkadziesiąt sekund, a kibice Spartaka ukryli twarze w dłoniach. Jakub Wawrzyniak dośrodkował w pole karne rywali, w nim najwyżej w powietrze wyskoczył Janusz Gol i po chwili utonął w objęciach kolegów.

- To najszczęśliwszy dzień w mojej trenerskiej pracy - powiedział na konferencji prasowej trener Maciej Skorża. - Chłopaki wzbudziły mój podziw - przyznał, a przez dziennikarzy został nagrodzony brawami. Trener Legii triumfował.

Pod koniec ubiegłego sezonu sensacją było, że prezesi Legii nie zdecydowali się go zwolnić. Skorżę bardziej niż zdobycie Pucharu Polski i dobra końcówka ligi uratował brak porozumienia klubu z Władimirem Weissem, który miał go zastąpić. Od wczoraj z jego nazwiskiem będzie wiązał się największy sukces Legii, odkąd przejął ją koncern ITI. Przed sezonem wiceprezes Leszek Miklas w rozmowie z "Gazetą" twierdził, że tylko mistrzostwo może uratować posadę trenera. - Tylko mistrzostwo? Prawdopodobnie tak, ale najpierw są europejskie puchary - mówił Skorża.

W tym meczu wszystko było niezwykłe! Skorża postanowił wystawić do bramki sprowadzonego tego lata Duszana Kuciaka, dla którego był to debiut w Legii. - Namawiał mnie cały sztab - tłumaczył. Słowak obronił kilka niezwykle groźnych strzałów i uspokajał grę obrony. Pierwszego gola strzelił dla warszawiaków Michał Kucharczyk, który pięć dni temu - ze Śląskiem - zagrał swój najgorszy mecz w Legii. Drugiego strzelił po fenomenalnym uderzeniu z dystansu Maciej Rybus. Lewonożny piłkarz najpiękniejszą i najważniejszą bramkę w Legii (a gra w niej piąty sezon) zdobył prawą nogą. Trzeciego - decydującego o awansie - strzelił Janusz Gol, defensywny pomocnik, bez gola w oficjalnym meczu przez rok.

Przed meczem nie dawano Legii wielkich szans. Za jej zwycięstwo można było zarobić u bukmachera ponad siedem razy więcej, niż się postawiło. Choć przed tygodniem warszawiacy zagrali przy Łazienkowskiej najlepszy mecz od wielu miesięcy, po remisie 2:2 pewniakiem do awansu był Spartak. W dodatku z powodu kartek na Łużnikach brakowało stopera Marcina Komorowskiego oraz pomocników Manu i Miroslava Radovicia, który strzelił dwa gole tydzień temu i jedynego w dwumeczu z Gaziantepsporem w poprzedniej rundzie.- W futbolu nigdy nie można tracić nadziei nawet w bardzo trudnych sytuacjach. Ciągle wierzyliśmy, że możemy awansować. Nie załamaliśmy się i nadal robiliśmy swoje - powiedział Danijel Ljuboja.

Legię zlekceważył trener Spartaka Walerij Karpin, który pozwolił odpocząć Wellitonowi, a Ariego i Demy'ego de Zeeuwa posadził na ławce. Zlekceważyli ją też piłkarze Spartaka, którzy prowadząc 2:0 po golach braci Kombarowów, uznali, że rywale już im nie zagrożą i pozwolili im dość swobodnie rozgrywać piłkę w środku boiska. - Nie mam czego komentować, bo graliśmy tylko przed trzydzieści minut, a później przestaliśmy. Zawiedli mnie napastnicy, którzy nie zdołali wykorzystać swoich sytuacji podbramkowych. Nie rozumiem, jak można było zagrać aż tak słabo - oceniał mecz Karpin.

W przekonaniu o spokojnym awansie utwierdziła piłkarzy Spartaka gra Legii w pierwszych minutach. Warszawiacy wyglądali na przestraszonych, łatwo tracili piłkę, a przy golu Kiryła Kombarowa w 10. minucie Jakub Wawrzyniak zagapił się tak samo jak przed tygodniem, gdy gola strzelał Ari. W 27. minucie było już 2:0, bo sędzia dopatrzył się faulu Ariela Borysiuka na Kiryle, a rzut karny pewnie wykorzystał jego brat Dmitrij.

Ale od tego momentu było coraz lepiej. Coraz częściej pojedynczy piłkarze Legii włączali się do akcji ofensywnych. Już dwie minuty po stracie gola, w stylu pasującym raczej do zapasów, piłkę na prawym skrzydle wywalczył Maciej Rybus. Podał do Ivicy Vrdoljaka, a ten od razu zagrał w środek pola karnego do Kucharczyka. Legionista był sam w polu karnym, przez moment zaskoczony, że nie jest na pozycji spalonej i huknął pod poprzeczkę co sił w nodze.

Jeszcze przed przerwą wyrównał Maciej Rybus, który na Łużnikach był jednym z najlepszych na boisku. - Właśnie po to trenujemy, aby przeżywać takie chwile. Niesamowicie cieszę się z awansu - mówił po meczu portalowi Legia.com. 22-letni piłkarz zagrał z olbrzymią dojrzałością, podawał dokładnie, rozglądał się po boisku. Złych decyzji podejmował niewiele, głupich i niechlujnych zagrań miał jeszcze mniej.

Przez cały mecz legioniści głównie się bronili, choć groźnie kontratakowali i mogli sprawę awansu rozstrzygnąć wcześniej. Po atomowym strzale Kucharczyka bramkarz Sergiej Dykan wypuścił piłkę przed siebie. W 67. minucie Danijel Ljuboja w sytuacji sam na sam strzelił w ukraińskiego bramkarza. Z drugiej strony boiska ścianą nie do przejścia był Kuciak, choć na kwadrans przed końcem meczu Legia miała olbrzymie szczęście, że sędzia nie zauważył faulu Jakuba Wawrzyniaka w polu karnym.

- Nasza strategia zakładała uważną grę w obronie, mieliśmy nie dopuścić piłkarzy Spartaka do naszej bramki. Nie spodziewałem się, że będziemy potrafili zdobyć trzy bramki, to duże osiągnięcie. Nie było w zespole nerwów. Stadion żył, ale to nas mobilizowało - mówił Skorża. Legii nie przeszkodziła kontuzja Inakiego Astiza, który musiał zejść z boiska w drugiej połowie. W obronie zastąpił go przesunięty z pomocy Ivica Vrdoljak.

To największy sukces Legii od czasu wyeliminowania w Pucharze UEFA w 1996 r. Panathinaikosu, który pięć miesięcy wcześniej grał w półfinale Champions League. Pierwszy mecz w Atenach warszawianie przegrali 2:4, w rewanżu wygrali na Łazienkowskiej 2:0, strzelając decydującego gola także w doliczonym czasie. Zespół z Łazienkowskiej czeka teraz co najmniej sześć kolejnych meczów w Lidze Europejskiej (w pierwszym z nich nie zagra ukarany wczoraj żółtą kartką Michał Żyro). Grę w nich skończy najwcześniej w grudniu. Po raz ostatni tak długo w europejskich pucharach grała szesnaście lat temu, gdy wychodziła z grupy Ligi Mistrzów. Wtedy też po raz ostatni i jedyny do tej pory w jednym sezonie grała dziesięć meczów z europejskimi przeciwnikami.

- To wielki sukces. Dla mnie i całej Legii. Przed nami faza grupowa Ligi Europejskiej i ze spokojem czekam na losowanie. Nie mam przed nim żadnych obaw - powiedział po meczu Janusz Gol.



SPARTAK MOSKWA - LEGIA WARSZAWA 2:3 (2:2): K. Kombarow (10.), D. Kombarow (27.) - Kucharczyk (28.), Rybus (43.), Gol (90.). Spartak: Dykan - Parszywluk, Pareja, Rodriguez, Rojo - K. Kombarow, Carioca (46. de Zeeuw), Szeszukow - Dziuba, D. Kombarow, Emenike (62. Ari). Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Astiz (69. Ohayon), Wawrzyniak - Kucharczyk (84. Żyro), Borysiuk, Gol, Vrdoljak, Rybus (90. Rzeźniczak) - Ljuboja.