Sport.pl

Liga Europejska. PSV Eindhoven, gigant upadły

Cztery lata temu walczyli o półfinał Ligi Mistrzów, wiosną z oszczędności działacze zabronili piłkarzom wymieniania się koszulkami po meczach. W lipcu klub przed bankructwem uratowało miasto. Jutro drużyna z Eindhoven zagra z Legią w Lidze Europejskiej
Boli mnie, gdy widzę, jak bardzo klub podupadł w tak krótkim czasie - mówił niedawno Guus Hiddink. Wielki holenderski trener pracował w PSV dwa razy. W 1988 r. zdobył Puchar Europy (dziś Ligę Mistrzów), w 2005 r. doprowadził zespół do półfinału. Klubowy księgowy przyzwyczaił się do gry w najważniejszych europejskich rozgrywkach, a kibice - do gwiazd biegających w czerwono-białych koszulkach.

W sprowadzaniu największych przez lata pomagał Vlado Lemić, były serbski piłkarz i agent. Jego kariera w Eindhoven zaczęła się od transferu młodego Mateji Kežmana, który trzy razy został królem strzelców ligi holenderskiej. Później ściągnął m.in. bramkarza Heurelho Gomesa (dziś Tottenham) i skrzydłowego Jeffersona Farfána (Schalke). Dzięki znajomości Serba z właścicielem Chelsea Romanem Abramowiczem londyńczycy wypożyczali do PSV piłkarzy, którzy nie mieścili się w kadrze. Do Holandii zostali odesłani obrońcy Alex, Alcides i Slobodan Rajković.

Od 2004 r. Lemić współpracował z dyrektorem sportowym Stanem Valcksem (dziś w Wiśle Kraków). Choć w 2008 r. zespół z Eindhoven zdobył mistrzostwo, władze uznały, że serbski agent ma za dużo do powiedzenia i zabroniły mu wejścia na stadion. Wyleciał także Valckx, który według gazety "NRC Handelsblad" miał od każdego sprzedanego zawodnika dostawać 5 proc. prowizji.

Ich następcy kontaktów i ręki do piłkarzy oraz trenerów nie mieli. Szkoleniowiec Huub Stevens statystycznie był najgorszym trenerem PSV od czterech dekad, został zwolniony po kilku miesiącach, bo pożarł się z zawodnikami. Następca Dwight Lodeweges prochu nie wymyślił i w 2009 r. drużyna z Eindhoven - po dwunastu latach - wypadła z LM. Księgowy i kibice wpadli w depresję, a klub w kłopoty. W Holandii i Lidze Europejskiej wielkich pieniędzy zarobić się nie da. Przychody PSV spadły o 35 mln euro, czyli aż o 40 proc.

O dwóch lat zespół prowadzi Fred Rutten. Dwa razy kończył ligę na podium, ale do LM drużyny nie doprowadził. Choć kibice narzekają na wyniki i styl gry, 49-letni szkoleniowiec o posadę nie musi się bać, bo klubu nie stać na odszkodowanie za zerwany kontrakt.

Problemy finansowe były tak wielkie, że w styczniu klub musiał ratować się sprzedażą do Kayserisporu Nordina Amrabata za ledwie milion euro. Przed wiosennym meczem Ligi Europejskiej z Lille, odwołano rezerwację czterogwiazdkowego hotelu. Po nocy w trzygwiazdkowym piłkarze narzekali na fatalne łóżka i bolące kręgosłupy.

Zawodnicy usłyszeli też, że jeśli oddadzą rywalowi koszulkę po meczu, będą musieli za nią zapłacić. Dług 21-krotnego mistrza Holandii wynosi już 69 mln euro.

Działacze poprosili o pomoc miasto, które w lipcu pożyczyło klubowi 48 mln euro pod zastaw stadionu i centrum treningowego. Przez 40 lat będzie płacił 2,4 mln euro czynszu rocznie.

Dzięki tej pożyczce przed sezonem kupiono młodych reprezentantów Holandii (Kevin Strootman, Georginio Wijnaldum) i Belgii (Dries Mertens). Bez sprzedaży się jednak nie obyło. Za skrzydłowego Balazsa Dzsudzsaka Anży Machaczkała zapłaciła 14 mln euro.

Cel jest jasny. Choć według bukmacherów tylko sześć zespołów ma większe szanse na zwycięstwo w LE, kibicom bardziej zależy na odzyskaniu mistrzostwa kraju. I powrocie czasów, w których z PSV liczono się w Europie.

22,6 -mln euro na transfery wydało latem PSV. Sprowadziło siedmiu piłkarzy

Maciej Skorża: » PSV to najtrudniejszy rywal


Więcej o: