Derby Warszawy. Dwa kluby po przejściach

Legia po porażkach z PSV Eindhoven i Podbeskidziem Bielsko-Biała, Polonia po przegranej w Białymstoku z Jagiellonią przystępują jutro do derbów Warszawy na Konwiktorskiej (godz. 17). Kolejna wpadka jednego ze stołecznych klubów może spowodować turbulencje


W gorszej sytuacji znajdują się zawodnicy i trener Polonii. Na Konwiktorskiej stres jest większy i oczekiwania na zwycięstwo również. Na wpadki na własnym boisku walczący o mistrzostwo Polski zespół "Czarnych Koszul" pozwolić sobie nie może. W tygodniu właściciel klubu Józef Wojciechowski spotkał się z trenerem Jackiem Zielińskim. Doszło do ostrej rozmowy. - W derbach oczekuje dobrej i agresywnej gry, walki - powiedział prezes Polonii.

Do meczu poloniści przystępują bez najlepszego piłkarza początku sezonu Brazylijczyka Bruno Coutinho, pewniaka w obronie Marcina Baszczyńskiego, a nawet bez trenera Zielińskiego zawieszonego przez Komisję Ligi za dyskusje z sędzią w ostatnim meczu ligowym. - Nie ukrywam, że jestem bardzo zaskoczony faktem mojego zawieszenia. Z mojej strony nie doszło do żadnego przewinienia. Dostałem karę i muszę się z tym pogodzić. Niczego już nie zmienię - powiedział szkoleniowiec Polonii.

Na ławce trenerskiej zastąpi go jego asystent Marek Zub. Za Bruno w drugiej linii wystąpi najprawdopodobniej - jak z Jagiellonią - Łukasz Piątek, a za Baszczyńskiego na środku obrony Tomasz Jodłowiec. Zieliński i Zub liczą jednak przede wszystkim na to, że drużyna postawi się Legii. - Nie mamy zamiaru grać zachowawczo, musimy zagrać agresywnie - zapowiada Zieliński.

Trener Legii Maciej Skorża zamierza przede wszystkim ożywić ofensywną grę swojego zespołu. - Chciałbym zobaczyć przy Konwiktorskiej odwagę w grze do przodu. Tego nam zabrakło w Holandii - mówi Maciej Skorża, ale jak sam przyznaje nie ma wielkiego pola manewru w ofensywie. Do wczoraj nie trenował Michał Kucharczyk i w niedzielę nie zagra, podobnie jak leczący poważną kontuzję Michał Hubnik. Jedynym zdrowym napastnikiem jest Danijel Ljuboja.

Dla Skorży to ważny mecz z osobistego punktu widzenia. Jego pierwszym spotkaniem ligowym jako trenera Legii były zeszłoroczne derby przy Konwiktorskiej. Piłkarze z Łazienkowskiej przegrali 0:3, ale już wiosną na własnym stadionie ograli Polonię 1:0 po samobójczym trafieniu Macieja Sadloka. Zakończyli pięcioletnią serię bez zwycięstwa w derbach.

Do pierwszego składu na niedzielny mecz powinien wrócić Miroslav Radović, który spotkanie w Eindhoven rozpoczął na ławce rezerwowych. - Polonia jest w dołku i trzeba wykorzystać słabość rywala, choć my też przecież przegraliśmy dwa ostatnie mecze. Trzeba wyjść na boisko i wyrwać trzy punkty walką - mówi pomocnik, który w żadnym z derbowych spotkań, czy to w Warszawie, czy w Belgradzie (przed przyjściem do Legii grał w Partizanie), nie strzelił gola. - Ale kiedyś w półfinale Pucharu Serbii miałem asystę, dzięki której awansowaliśmy i zdobyliśmy puchar - mówi.

Meczu na Konwiktorskiej nie obejrzy komplet publiczności. Pusty będzie na pewno sektor gości, bo zorganizowana grupa kibiców Legii nie wybiera się na to spotkanie. W kasach Polonii do piątku wieczór sprzedano około 60 proc. biletów.

POLONIA WARSZAWA - LEGIA WARSZAWA. Niedziela, godz. 17 - ul. Konwiktorska 6. Sędziuje: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Komorowski, Wawrzyniak - Manu, Vrdoljak, Radović, Gol, Rybus - Ljuboja. Polonia: Przyrowski - Todorovski, Jodłowiec, Sadlok, Cotra (Brzyski) - Bonin, Piątek, Trałka, Jeż, Szultes - Teodorczyk.