Sport.pl

Liga Europejska. Serbowie dają Legii zwycięstwo

Minutę przed końcem Miroslav Radović trzy razy przymierzał się do strzału. Kopnął, gdy bramkarz Apoula leżał już na ziemi, i piłka wpadła do siatki.
Dlaczego Legia się ślizga?

Pierwsza połowa nie zapowiadała rozpalających emocji i szczęśliwego zakończenia dla Legii. Do przerwy warszawianie przegrywali 0:1, bo zupełnie nie sprawdził się pomysł trenera Skorży z wystawieniem w środku pola Borysiuka, Vrdoljaka i Ohayona. Szczególnie dwaj ostatni grali słabo - niecelnie podawali, często tracili piłkę, a później nie umieli jej odzyskać. Na drugą połowę Chorwat i Izraelczyk już nie wyszli. Zmienili ich Żyro oraz Gol. Ale wtedy i tak tylko najwięksi i niepoprawni optymiści postawiliby pieniądze na zwycięstwo gospodarzy.

Spotkanie z Hapoelem przypominało wcześniejsze pucharowe boje Legii - w Moskwie i Eindhoven. Tam drużyna Skorży też słabo zaczynała, też przegrywała. Dopiero z czasem się rozpędzała. Spartakowi strzeliła trzy gole. PSV - żadnego, ale druga połowa w jej wykonaniu była o klasę lepsza od pierwszej.

Identycznie działo się we czwartek. W drugiej połowie na boisku była inna drużyna - te same koszulki, ale zupełnie inni zawodnicy. Biegający, walczący, zaangażowani. Piłkarze z Izraela zostali zepchnięci do defensywy i zaczęli się gubić. Sprawdziły się przedmeczowe zapowiedzi Skorży, że Hapoel dobrze się czuje, kiedy ma piłkę przy nodze i atakuje. Gorzej, gdy musi się bronić.

Legia zdobywała teren, ale długo nie miała okazji do wyrównania. Wydawało się, że goścmi z Izraela wstrząśnie 67. i 71. minuta. Wtedy do bramki strzelili Ljuboja po dośrodkowaniu Rybusa z rzutu rożnego oraz Komorowskiego z karnego po faulu na Radoviciu. Serbski duet poprowadził Legię do zwycięstwa.

Dochodziła 77. minuta, przy linii bocznej stał już przygotowany do wejścia obrońca Jakub Rzeźniczak. Trener Skorża chciał wzmocnić tyły, ale do zmiany nie doszło, bo po strzale Igiebora piłkę odbił przed siebie Kuciak. Trafiła w głowę rezerwowego Lalę i wpadła do siatki.

Koszmar sprzed przerwy wrócił, bo akcja zaczęła się się od kolejnego przegranego pojedynku w środku boiska. Igiebor minął trzech legionistów i miał otwartą drogę do bramki. Ale później goście opadli z sił, a Legię stać było na jeszcze jeden zryw. Ljuboja zagrał do Radovicia, ten przepchnął jednego ze stoperów i trafił do siatki. Serbowie stanowią o sile ofensywnej Legii - w lidze zdobyli osiem z 14 bramek zespołu, w pucharach po ich akcji padła jedyna bramka dwumeczu z Gaziantepsporem, Radović strzelił dwa gole Spartakowi w Warszawie.

We czwartek, po zdobyciu gola od jednego z chłopców wziął piłkę i schował ją pod koszulkę - w styczniu zostanie ojcem.

Legioniści wykorzystali to, że rywale, którzy w pierwszej połowie biegali bez wytchnienia, kompletnie opadli z sił. Po wyjazdowej porażce z PSV - najsilniejszym rywalem w grupie C - warszawianie pokonali u siebie teoretycznie najsłabszy zespół grupy. O awansie powinien decydować najbliższy dwumecz z Rapidem Bukareszt. Na razie obie drużyny mają po trzy punkty.

Legia znowu wyszła z biedy, którą sama sobie napytała. Za zwycięstwo dostanie od UEFA 140 tys. euro. Z tego połowę wezmą piłkarze.

Grupa C: Legia Warszawa - Hapoel Tel Awiw 3:2 (0:1): Ljuboja (67.), Komorowski (72., karny), Radovic (90.) - Tamuz (34.), Lala (78.), Rapid Bukareszt - PSV Eindhoven 1:3 (1:1): Alexa (28.) - Bouma (43.), Toivonen (89.), Matavz (90.)

1. PSV26 4-1
2. Legia23 3-3
3. Rapid23 2-3
4. Hapoel20 2-4
Do 1/16 finału awansują dwie najlepsze drużyny.

Następne mecze (20 października): Rapid - Legia; Hapoel - PSV.

legia pokonała Hapoel


Więcej o: