Sport.pl

Miroslav Radović: Będziemy gryźć trawę

- Będą chcieli się zrewanżować za porażkę w Bukareszcie. Ale Legia długo czekała na tak ważny mecz. Musimy wygrać - mówi pomocnik Legii Miroslav Radović. Mecz w czwartek o 19. transmisja w Polsacie Futbol i Polsacie Sport HD.
Po bezbramkowym remisie w Poznaniu z Lechem w czwartek warszawski klub w 4. kolejce Ligi Europejskiej podejmuje na Łazienkowskiej (godz. 19) Rapid Bukareszt. Do meczu przystępuje jako wicelider grupy, w przypadku zwycięstwa praktycznie zapewnia sobie awans do 1/16 finału. Radović jest najskuteczniejszym zawodnikiem Legii w tym sezonie (9 goli) i w europejskich rozgrywkach (3 gole). Efektowna gra w LE zapewniła mu - pierwszy raz w karierze - powołanie do reprezentacji Serbii.

Kuba Dybalski: Co się stało w Poznaniu? To był inny mecz niż ten z Rapidem, gdy ładnie rozgrywaliście piłkę. Lech dominował, wy się cofnęliście i przy rozegraniu było dużo niedokładności. Skończyło się bezbramkowym remisem.

Miroslav Radović: Czasami zdarzają się drużyny, które narzucą nam swój styl gry i trudno to odwrócić. Na pewno Lech miał przewagę, częściej był przy piłce. Ale sztuką jest zagrać słabszy mecz, ale jednak zdobyć punkt. Dlatego nie robimy z tego tragedii. Najważniejsze, że nie przegraliśmy, zagraliśmy kolejny mecz bez straty gola, a to Lecha ten wynik boli bardziej, bo stracili na własnym boisku dwa punkty.

Skąd Legia jest taka dobra w obronie? Idziecie na rekord, jeśli chodzi o mecze bez straty bramki.

- Drużyna dorosła. Dołączyło kilku doświadczonych piłkarzy i to zupełnie inaczej wygląda. Wyciągnęliśmy wnioski z błędów popełnianych w poprzednim sezonie. Chyba trzeba było trochę czasu, żeby trener wszystko poukładał. W tym sezonie naprawdę jestem przekonany, że możemy zdobyć mistrzostwo, na które wszyscy tak długo czekali.

Tej jesieni zagracie w sumie 29 meczów. Czujecie już to w nogach?

- W nogach nie, ale czujemy smak takiej europejskiej piłki. Fajnie, to prawdziwa przyjemność tak grać co trzy dni. Szczególnie w europejskich pucharach. Oby tak co sezon.

Obok tak dobrej gry w Legii dostałeś jeszcze powołanie do reprezentacji Serbii...

- To rzeczywiście mój najlepszy moment kariery. Drużyna dobrze gra i wygrywa. Powołanie przyszło, ale na razie jest tylko na papierze. Trzeba jeszcze zagrać mecz.

Co przekonało trenera Serbii?

- Na pewno gole w europejskich pucharach. Mógłbym strzelić 20 goli w ekstraklasie i nikt by nawet nie zwrócił uwagi. A na bramki w Lidze Europejskiej patrzy się zupełnie inaczej.

Dwa lata temu odmówiłeś trenerowi Czarnogóry. Wierzyłeś wtedy, że przyjdzie powołanie z serbskiej kadry?

- Oczywiście. Trzeba wierzyć. Jestem człowiekiem, który wierzy do końca. Podobnie źle wyglądała wtedy moja sytuacja w klubie. Byłem w rezerwie, osiemnastym czy dwudziestym piłkarzem do gry. Wierzyłem do końca, walczyłem i efekty widać. Czasami opłaca się wierzyć.

Pomogło ci to, że do klubu trafił Danijel Ljuboja?

- Od niego można się wiele nauczyć. To doświadczony piłkarz. Potrafi pomóc i podpowiedzieć na boisku komuś, komu taka pomoc jest potrzebna. Sam też się zmieniłem, mentalnie. Jestem bardziej pewny siebie i to chyba widać na boisku.

Rapid przyjedzie w czwartek do Warszawy i będzie musiał wygrać, żeby nie stracić szans na wyjście z grupy Ligi Europejskiej?

- Będą chcieli się zrewanżować za porażkę w Bukareszcie i będą próbowali wykorzystać nasze słabe punkty. Ale gramy przede wszystkim dla siebie. Legia długo czekała na tak ważny mecz. Możemy załatwić sobie wyjście z grupy. Będzie na pewno trudno, ale dla nas to być może najważniejszy mecz sezonu. Musimy wygrać. Uważam, że jesteśmy lepsi.

Czujecie duże napięcie przed tym meczem?

- Może jest jeszcze trochę za wcześnie, ale już każdy w jakimś stopniu presję odczuwa. Ale już wiele razy sobie z czymś takim radziliśmy i nie widzę powodu, żeby teraz miało się to jakoś negatywne odbić w czwartek. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i umiemy sobie z tym radzić.

Kto najbardziej zalazł ci za skórę w pierwszym meczu z Rapidem? Na kogo szczególnie trzeba będzie uważać?

- Numer 5 w środku pomocy [Dan Alexia]. Od niego wszystko w tej drużynie zależy, rozpoczyna akcje. Jego trzeba pilnować w szczególności. Poza tym napastnik Daniel Pancu, który w pierwszym meczu zagrał słabo, to i tak wydaje mi się bardzo groźny. Ale dla nas to mecz sezonu. Będziemy gryźć trawę, żeby wygrać.

Po Rapidzie mecz z Jagiellonią i nie wszyscy w nim zagrają...

- W meczu z Lechem dostałem głupią żółtą kartkę, zresztą nie wiem czy głupią, bo w ogóle nie słyszałem gwizdka sędziego. Dostałem karę finansową. Ale niezależnie od tego, kto zagra, to trzeba będzie wygrać. Potem czekają nas dwa mecze u siebie z Lechią i Zagłębiem. Jeśli pozdobywamy punkty, to będzie naprawdę bardzo dobrze.

Dudu Biton: » Fulham na pewno nie odpuści


Więcej o: