Sport.pl

LE. Radović: Nie jestem żadnym bohaterem

Pomocnik Legii Warszawa Miroslav Radović przyznał po wygranym 3:1 meczu z Rapidem Bukareszt, że wcale nie czuje się bohaterem mimo strzelenia dwóch bramek. - Piłka spadła mi pod nogi, ale Filippo Inzaghiemu spada pod nogi w każdym meczu i nikt go nie pyta dlaczego - powiedział Serb.
- Nie jestem, żadnym bohaterem. Na ten awans zapracowała cała drużyna. W Partizanie raz przeżywałem taki awans, graliśmy nawet w 1/8 finału. Mam nadzieję, że się nie zatrzymamy i będziemy grać w Europie jak najdłużej - wyraził nadzieję piłkarz Legii.


- W pierwszej połowie rywale byli groźni. Sprawiali nam kłopoty zwłaszcza przy stałych fragmentach gry. Ale nie udało im się jako pierwszym strzelić gola. Druga połowa była zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu, ale i tak musimy radzić sobie dużo lepiej gdy gramy w przewadze, bo na boisku nie było tego widać. Sztuką jest nie grać dobrze a wygrać - dodał Radović.

- Nikt się chyba nie spodziewał, że po czterech meczach wyjdziemy z grupy, ale naprawdę na to zasłużyliśmy. Każdy czuł presję, bo dziś musieliśmy wygrać. Rapid zagrał dużo lepiej niż przed dwoma tygodniami. Na nasze szczęście Dan Alexia dostał czerwoną kartkę. Byłoby dużo trudniej, gdyby nie dostał, ale nam też czasem należy się trochę szczęścia - zaznaczył pomocnik Legii.

- Po meczu trener nam pogratulował i powiedział, że jest z nas wszystkich dumny. Po Jagiellonii będzie czas na odpoczynek i świętowanie. Na razie mamy jeszcze spotkanie w klubie, ale chyba zasłużyliśmy, żeby wypić jakieś jedno piwo. Muszę podkreślić zachowanie kibiców. Byli niesamowici i na pewno też mają wkład w to zwycięstwo - zakończył piłkarz.

Z kolei Jakub Wawrzyniak przyznał: - Mimo że graliśmy z przewagą zawodnika, to za bardzo cofnęliśmy się po straconym golu. Do końca pierwszej połowy za bardzo nie mieliśmy pomysłu na to, jak tę przewagę wykorzystać. Wszyscy przed meczem spodziewali się, że wygramy. Cieszy to, że tę presję zostawiliśmy w szatni i strzeliliśmy trzy gole. Gdyby ktoś we wrześniu powiedział, ze awansujemy po czterech kolejkach? Stwierdziłbym, że realnie ocenia szanse Legii (śmiech). Wszyscy chcemy, żeby dobra postawa Legii nie była czymś niezwykłym, ale czymś regularnym.

- Ostatnio dość regularnie ponad 20 tys. ludzi przychodziło na mecz. Średnia to było chyba 23 tys. Jak się do tego doliczy jeszcze siedem tysięcy to wsparcie z trybun jest niesamowite. Wtedy piłkarz "daje z wątroby". Miałem dziś słabsze momenty, ale gdy popatrzyłem w trybuny, zmęczenie mijało - dodał obrońca Legii.

Więcej o: