Liga Europejska. Pełny stadion, Legia zarabia

Legia zarobiła na czwartkowym meczu z Rapidem ok. 2 mln złotych. To tylko przychód z dnia meczu, który obejrzało prawie 31 tys. kibiców. Poza tym warszawski klub zarabia na zwycięstwach w Lidze Europejskiej i na transmisjach z meczów. W tym sezonie łącznie już ponad 10 mln, ale na razie nie doścignął Lecha który dzięki biletom i wpływom z UEFA zarobił w zeszłym sezonie ponad 20 mln zł.
- Ze wszystkich trzech meczów myślimy o przychodzie rzędu 5-6 mln zł. To dość ostrożne założenie. W porywach moglibyśmy założyć nawet 9 mln - szacował przed startem rundy grupowej członek zarządu Legii Marek Drabczyk.

Jego szacunki mogą się sprawdzić, choć mecz Legii z Hapoelem Tel Awiw oglądało zaledwie 21 tys. kibiców, czyli 2/3 31-tysięcznego stadionu. Jednak po bilety na czwartkowy mecz z Rapidem kolejki ustawiały się na kilka dni przed meczem. Stadion, po raz pierwszy odkąd go zbudowano, wypełnił się po brzegi (według informacji klubu na meczu było 30.786 widzów). A Legię czeka jeszcze najciekawsze grupowe spotkanie przy Łazienkowskiej. 30 listopada podejmuje PSV Einhoven. Choć obie drużyny mają zapewniony awans to ten mecz może zdecydować o pierwszym miejscu w grupie.

Przed startem rundy trochę narzekano, że Legia nie wylosowała atrakcyjnych rywali, ale szefowie klubu byli zadowoleni. - PSV jest atrakcyjny. Wartość Rapidu wzrosła po tym, co pokazał w meczach ze Śląskiem. Hapoel jest najmniej znany, ale mam nadzieję, że każdy mecz przyciągnie kibiców na stadion - mówił wiceprezes Leszek Miklas.

W grupie C zabrakło jednak takich drużyn jak Juventus Turyn, czy Manchester City, które przed rokiem przyciągały kibiców na stadion w Poznaniu. Lech na każdym ze spotkań grupowych zarabiał 2-3 mln zł. 44-tysięczny stadion wypełnił się również na meczu 1/16 finału ze Sportingiem Braga. Czwartkowy mecz Legii pokazał, że efektowna gra pomaga przyciągnąć widzów również na mecz z czwartym w poprzednim sezonie zespołem ligi rumuńskiej.

Wpływy z biletów to jednak niejedyne pieniądze dla Legii. Za awans do fazy grupowej zarobiła 640 tys. euro, a za każdy z sześciu meczów otrzyma po 60 tys. euro. To daje milion euro za sam udział w rundzie grupowej. Za wygraną UEFA płaci klubowi 140 tys. euro (za remis połowę tej sumy). Awans do 1/16 finału oznacza dodatkowe 200 tys. euro. Choć to nagrody kilkakrotnie niższe niż w Lidze Mistrzów, to Legia tylko za wyniki zarobiła do tej pory 1.620.000 euro czyli ponad 7 milionów złotych. Może być więcej, bo w Lidze Europejskiej zagra jeszcze co najmniej cztery mecze.

Co jeszcze? - Pieniądze za awans do kolejnych rund i za wyniki na boisku to ok. 60 proc. sumy, którą otrzymamy z UEFA. Poza tym jest jeszcze parametr marketingowy. Od niego zależy m.in. na możliwość pozyskania reklamodawców czy wpływy ze sprzedaży praw telewizyjnych, które od rundy grupowej są scentralizowane - tłumaczył Drabczyk.

Parametr marketingowy jest trudny do oszacowania. Lech w poprzednim sezonie otrzymał z europejskiej federacji 2,9 mln euro (czyli ok. 12 mln zł). Z tego pieniądze związane z parametrem marketingowym (czyli tzw. Market Pool) wyniósł na ok. 1,2 mln euro. Rozliczenie obecnego sezonu UEFA opublikuje zapewne latem.

Legia Warszawa » pokonała Rapid