Ekstraklasa. Śląsk czy Legia? Kto pierwszy dotrze na metę

Różni ich wszystko, ale z każdą kolejką stają się najpoważniejszymi kandydatami do mistrzostwa. W bezpośrednim meczu zwyciężył Śląsk, ale to Legia gra ciekawiej i ma bardziej perspektywiczny zespół.
W 14. kolejce znów solidarnie wygrały - Legia z Lechią (3:0), Śląsk z Jagiellonią (2:0). Tuż przed półmetkiem wrocławianie mają nad Legią pięć punktów przewagi, która już w środę zaległym meczem z Zagłębiem może zmniejszyć ten dystans.

Eksperci nie mają wątpliwości - to teraz najlepsze polskie zespoły, mimo że filozofia ich prowadzenia, budowy i finansowania jest zupełnie inna.

Wrocławski zespół odmienił trener Orest Lenczyk. Kiedy we wrześniu ubiegłego roku przejmował go z dna tabeli, prorokowano mu w środowisku, że długo miejsca nie zagrzeje. Bo dziwak, nie pije, nie ustawia meczów, nie lubi menedżerów i obcokrajowców. Wyciągnął jednak Śląsk ze strefy spadkowej i wywalczył wicemistrzostwo Polski. W tym sezonie wygrał najwięcej meczów z całej ligi (10) i strzelił najwięcej bramek (27).

Ściga go Legia, którą latem odmienił Maciej Skorża. Rok temu warszawska drużyna była pośmiewiskiem ligi. Przegrywała mecz za meczem w fatalnym stylu, a trener miał z hukiem wylecieć. Uratował się w ostatniej chwili, gdy zabrakło w klubie pieniędzy na kolejną totalną rewolucję w składzie i zatrudnienie Słowaka Władimira Weissa. Dziś przy Łazienkowskiej nie żałują tej decyzji, bo drużyna Skorży gra w europejskim stylu i jest najpoważniejszym rywalem Śląska w walce o tytuł.

Gra z pomysłem, zaangażowaniem i charakterem. Godzi występy w lidze z grą w pucharach. Na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej zapewniła sobie awans do 1/16 finału Ligi Europejskiej. W ekstraklasie nie straciła gola od 18 września, a w sobotę rozbiła Lechię 3:0. O wszystkich sukcesach decydują młodzi absolwenci Akademii Piłkarskiej Legii: Michał Żyro, Rafał Wolski, Ariel Borysiuk, Maciej Rybus i Michał Kucharczyk. Skorża połączył ich z doświadczeniem 36-letniego Michała Żewłakowa i o trzy lata młodszego Danijela Ljuboi. Przy Skorży odrodził się też Miroslav Radović.

Miejsce warszawskiego klubu w czołówce nie jest tak wielką niespodzianką jak wysokie miejsce Śląska. Bo po meczach tej drużyny rywale narzekają, że wrocławianie grają mało efektownie i defensywnie, stawiają "autobus we własnym polu karnym".

Lenczyk stworzył drużynę imponującą regularnością. Nie wpływają na to ani kontuzje, ani kartki kluczowych graczy. Przemysław Kaźmierczak z powodu kontuzji nie grał pół roku, długo pauzowali też Jarosław Fojut, Cristian Diaz czy Dariusz Sztylka, a mimo to zespół wywalczył wicemistrzostwo, jest liderem, a z uznawanymi za faworytów Legią, Lechem i Wisłą drużyna Lenczyka nie przegrała ani razu.

Wizja trenera opiera się na rotowaniu licznym składem. Także Skorża ma ostatnio kłopot bogactwa. - Zrobiło mi się smutno, gdy zobaczyłem smutne miny Michała Żyry czy Michała Kucharczyka, gdy dowiedzieli się, że z Lechią nie grają od początku. Najchętniej wystawiłbym trzynastu zawodników - powiedział Skorża po sobotnim meczu.

Wrocławianie są bezlitośni wobec błędów rywali, potrafią na nie cierpliwie czekać. Imponują konsekwencją taktyczną oraz umiejętnością wygrywania pojedynków, w których nie są zespołem lepszym. W ostatnich tygodniach Lenczyk i jego ekipa znów zaskoczyli. W dwóch meczach wyjazdowych - z Zagłębiem i Jagiellonią - Śląsk zadziwił ofensywną, otwartą grą. Lider nie czekał, co zrobi przeciwnik, tylko od początku niepodzielnie dominował na boisku. Derby regionu wygrali 5:1, w Białymstoku było 2:0 - do meczu ze Śląskiem Jagiellonia była u siebie niepokonana.

Choć współwłaścicielem Śląska jest miliarder Zygmunt Solorz, klub ma budżet o połowę niższy niż Wisła czy Legia. Nie ma żadnego reprezentanta Polski ani innego kraju, z Legii z kolei na zgrupowania wyjeżdża ponad połowa drużyny.

Jedyne, co łączy oba kluby, to nowoczesne stadiony. Trzy tygodnie temu Śląsk przeniósł się na jedną z aren Euro 2012. Inauguracyjny mecz z Lechią Gdańsk oglądało ponad 43 tys. widzów. W najbliższy piątek lider ekstraklasy zagra tam z mistrzem Polski Wisłą Kraków. Na trybunach znów będzie komplet. Na Łazienkowskiej komplet - 31 tys. - był tylko na meczu z Rapidem Bukareszt, ale drużynę Skorży ogląda średnio ponad 20 tys. ludzi.