Sport.pl

Prasa po porażce Legii: "Polacy słabi fizycznie", "Holendrzy zabójczo skuteczni"

Legia Warszawa przegrała z PSV Eindhoven 0:3 i bez względu na wynik ostatniej rundy spotkań w grupie C, zajmie w niej drugie miejsce. Polska prasa sugeruje, że zasłużona wygrana Holendrów była jak zimny prysznic dla piłkarzy ze stolicy. "Legia zeszła na ziemię", "PSV rozbiło Legię" to tylko niektóre tytuły polskich gazet.
"Gazeta Wyborcza": Legia grupy nie wygra

"W środę na Pepsi Arenę przyjechali skauci klubów włoskich, angielskich i niemieckich. Europa chciała zobaczyć Radovicia, Żyrę, Rybusa i Borysiuka w starciu z poważnym rywalem. Zachwycać się mogli jedynie zawodnikami PSV. Polacy byli słabsi fizycznie, przegrywali boiskową walkę wręcz, nie umieli się przepchnąć rywali."

"Przegląd Sportowy": PSV za silne dla Legii

"Legia długimi fragmentami nie była gorsza od PSV, grała nie tylko dobrze, ale widowiskowo. Oprócz umiejętności, zabrakło jej jednak boiskowego szczęścia. Holendrzy przyjechali do Warszawy pokazać, że są lepsi i to zrobili. Byli zabójczo skuteczni, bo wykorzystali praktycznie każdy błąd warszawskiej drużyny."

"Rzeczpospolita": Legia zeszła na ziemię

"Po serii bardzo udanych meczów przyszedł fatalny. Legia przegrała na Łazienkowskiej z PSV Eindhoven 0:3. Holendrzy okazali się lepsi pod każdym względem. Legioniści mieli swoje szanse w pierwszym kwadransie, ale Maciej Rybus i Danijel Ljuboja niepotrzebnie oddawali piłkę, zamiast strzelać. Goście mieli takich sytuacji więcej. Są bardzo groźni, kiedy atakują trzema napastnikami wspomaganymi przez pomocników. Kilkoma podaniami bardzo łatwo przechodzili pod bramkę Legii."

"SuperExpress": PSV rozbiło Legię

W pierwszym kwadransie Legia grała szybko i agresywnie. Stwarzała groźne sytuacje. Jednak potem coraz lepiej prezentowali się rywale. Ich przewaga rosła, ale gola na 1:0 strzelili nie po ładnej akcji, ale po serii błędów legionistów oraz splocie nieszczęśliwych dla nich zdarzeń."

"Fakt": PSV za mocne

"Po legionistach, niestety widać, kiedy grają z nożem na gardle, a kiedy grają o, powiedzmy, pietruszkę. O ile w pierwszej połowie podopieczni Macieja Skorży grali momentami ambitnie, o tyle w drugiej połowie powietrze całkowicie z nich uszło. Waleczność była na poziomie meczu z Podbeskidziem, co miało odzwierciedlenie w żółtych kartkach."

Więcej o: