Liga Europejska. Po co Legii wygrana z Hapoelem

Awans już jest. Pierwszego miejsca w tabeli nie będzie. Legia poleciała wczoraj do Izraela na ostatni mecz w rundzie grupowej Ligi Europejskiej. Ale warszawiakom powinno bardzo zależeć na zwycięstwie.
- W czwartek szansę otrzymają zawodnicy, którzy w Lidze Europejskiej grali rzadziej - zapowiedział trener Maciej Skorża, choć nie zdradził, kto będzie miał okazję zmierzyć się z Izraelczykami. Do Izraela poleciał najmocniejszy skład, a legionistów zabrakło w kadrze Franciszka Smudy, która w piątek zagra towarzysko z Bośnią i Hercegowiną. Wiadomo tylko, że Duszana Kuciaka, który w niedawnym meczu z PSV obejrzał czerwoną kartkę, zastąpi Wojciech Skaba. Być może dla 26-letniego bramkarza będzie to ostatni mecz w Legii, bo bardzo chciałoby go mieć w składzie, już od zimy, duńskie Odense.

Dla pozostałych będzie to ostatnia w tym roku szansa, by pokazać się Maciejowi Skorży. Zwłaszcza dla tych, którzy ostatnio grają rzadziej lub dopiero walczą o miejsce w składzie. W obronie kolejną szansę mogą dostać Jakub Rzeźniczak i Inaki Astiz. W pomocy i ataku okazję do gry mogą dostać młodzi - Daniel Łukasik, Jakub Kosecki lub Michał Kucharczyk, który w tym sezonie jest tylko rezerwowym, ale w Lidze Europejskiej trafiał już w spotkaniach ze Spartakiem i Rapidem Bukareszt.

Piłkarze z Tel Awiwu już dwie kolejki temu stracili szansę na wyjście z grupy, choć zwycięstwo zapewni im trzecie miejsce w grupie. Legia na pewno wyjdzie z grupy z drugiego miejsca. Szansę na pierwsze straciła po porażce z PSV 0:3. Ma jednak o co grać. - Na pewno zagramy tam bez presji, ponieważ mamy zapewnione drugie miejsce i awans do 1/16, ale stawka będzie. Walczymy o punkty do rankingu UEFA - przyznał Skorża.

Poza premią za zwycięstwo (140 tys. euro, remis UEFA wycenia na połowę tej kwoty) właśnie punkty powinny najbardziej interesować jego piłkarzy. One decydują o rozstawieniu w losowaniu kolejnych faz europejskich pucharów. Dzięki wynikom w tym sezonie legioniści już uzbierali ich już dużo więcej niż przez cztery poprzednie lata (ranking obejmuje zdobycz punktową z pięciu ostatnich sezonów).

Jak się liczy ranking? Zwycięstwo w europejskich pucharach to 2 pkt. Remis daje punkt. Część rankingu stanowi też ułamek rankingu krajowego, ale ma on mniejsze znaczenie. UEFA przyznaje też bonusy za awans do kolejnej fazy rozgrywek, ale w przypadku Ligi Europejskiej Legia może na nie liczyć dopiero od ćwierćfinału. W tym momencie ranking Legii to 10,733 punktu. Wygrana powiększy ten dorobek o ponad dwa.

Co to da warszawiakom? Na podstawie poprzednich sezonów można szacować, że w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów rozstawione są zespoły z rankingiem ok. 12 punktów. Oznaczałoby to, że zdobywając mistrzostwo Polski, Legia w każdej rundzie w drodze do fazy grupowej mierzyłaby się z teoretycznie łatwiejszym rywalem. Z kolei w Lidze Europejskiej taki dorobek najpewniej umieściłby Legię w trzecim koszyku przy losowaniu grup. Oznacza to, że jeden z rywali byłby potencjalnie słabszy od niej. To wszystko może sobie zapewnić zwycięstwem w Tel Awiwie.

To jednak nie wszystko. Wygrywając w czwartek i przy dobrych wynikach w meczach 1/16 finału, legioniści mogliby osiągnąć jeszcze więcej. Kluby, których ranking przekracza 15 punktów, mogą liczyć na rozstawienie w decydującej fazie eliminacji Ligi Europejskiej. Do tego Legia musiałaby jednak pokonać w dwumeczu wiosennego rywala, a ten będzie znacznie wyżej notowany od niej.

Hapoel Tel Awiw jest jednak w zasięgu. We wrześniowym meczu w Warszawie Legia wygrała 3:2. W poniedziałek Izraelczycy przegrali w lidze 0:1 z Ironi Kiryat Shmona i stracili prowadzenie w lidze. W dodatku w tym meczu nie mógł zagrać Toto Tamuz, najlepszy strzelec Hapoelu.

Rywal Legii Warszawa » bez trenera