Liga Europejska. Wisła szczęśliwa, Legia niezadowolona

Gdyby kibice z Krakowa mieli wytypować najłatwiejszą drogę do ćwierćfinału Ligi Europy, pewnie wiodłaby właśnie przez Liege w 1/16, i Hannover lub Brugge w 1/8 finału. Legia ma trudniej, jeśli pokona silny Sporting Lizbona, zagra z Porto albo Manchesterem City
Pod względem sportowym to nie było dobre losowanie. Najbardziej chciałem uniknąć drużyn hiszpańskich i portugalskich - narzekał wiceprezes Legii Leszek Miklas. Trener Wisły Kraków Kazimierz Moskal mówił, że Standard Liege jest w zasięgu jego zespołu.

Obu trudno się dziwić, bo Sporting to 24. drużyna rankingu UEFA, Standard zajmuje w nim miejsce 48. W trzeciej drużynie ligi portugalskiej grają piłkarze rozpoznawalni na kontynencie - jeszcze niedawno rajdy Diego Capela po lewej stronie boiska podrywały z miejsc kibiców Sevilli. Jeffrén Suárez dzielił szatnię z Messim i Xavim, w poprzednim sezonie zagrał w 13 meczach Barcelony. Waleri Bożinow już jako nastolatek zdobywał bramki w lidze włoskiej.

W wicemistrzu Belgii z Liege piłkarzy z aż taką przeszłością nie znajdziemy. Najlepszym strzelcem jest Mohamed Tchite, który kilka lat temu wygrywał rywalizację o miejsce w jedenastce Santander z Ebim Smolarkiem. Z drużyn, które zajęły w grupach LE pierwsze miejsca, Belgowie byli jedną z najsłabszych. - Nie ma się kogo bać, Wisła powinna sobie poradzić - mówi Andrzej Kubica, który grał w Standardzie w latach 90. - Organizacyjnie czołowe kluby już wtedy były już poukładane. Gorzej z treningami. W poniedziałki i wtorki stawialiśmy głównie na poprawę wytrzymałości i biegaliśmy po lesie. Techniki raczej nie szlifowaliśmy, taktycznych zajęć też nie było wiele. Ostatnio oglądałem kilka meczów Standardu. Prezentują średni poziom europejski. Jeśli Wisła będzie grała jak ostatnio, to powinna awansować. Belgowie są bardziej toporni niż krakowianie.

Sporting podnosi się po dwóch latach, w których zajmował dopiero trzecie i czwarte miejsce w lidze. Przed sezonem zmieniono zarząd, kupiono kilku piłkarzy, zatrudniono trenera. Domingosa Paciencię. W poprzednim sezonie doprowadził on Bragę do finału LE. - Wszyscy spodziewali się, że budowa nowej drużyny zajmie jakiś czas i faktycznie na początku sezonu Sporting tracił punkty ze słabymi. Ale później zaczął wygrywać, dziś jako jedyna portugalska drużyna ma szansę na zdobycie czterech trofeów. W lidze traci do prowadzącego Porto tylko cztery punkty - opowiada Goncalo Feio, który w Legii pracuje z młodzieżą.

- Los był łaskawy? To może nie jest odpowiednie słowo. By pokonać Standard, trzeba się mocno postarać, choć w tym sezonie mają kłopoty - zaznacza Stan Valckx, holenderski dyrektor Wisły, który mieszkał 100 km od Liege. Standard zajmuje dopiero szóste miejsce w lidze, latem sprzedał kluczowych graczy, za których dostał równowartość dwuletniego budżetu Wisły. Axel Witsel odszedł do Benfiki Lizbona (9 mln euro), Eliaquim Mangala i Steven Defour do Porto (łącznie 12,5 mln), a Mehdi Carcela-Gonzalez do Anży Machaczkała (5,7 mln).

W Standardzie jest jeszcze większa mieszanka nacji niż w Wiśle. Gracze pochodzą z 16 państw (z siedmiu afrykańskich, Brazylii, Turcji, Francji, a nawet z... Haiti), 16 z nich wystąpiło w kadrach narodowych. Standard dziesięć razy był mistrzem kraju, a w poprzednim sezonie zdobył Puchar Belgii. W tegorocznych eliminacjach do LM uległ FC Zurych, z kolei w LE wyprzedził Hannover 96, FC Kopenhaga i Worskłę Połtawa. - Liga belgijska jest na podobnym poziomie co polska, choć najmocniejsze kluby odniosły więcej międzynarodowych sukcesów. Szanse oceniam 50 na 50 - mówi Valckx.

Sporting w grupie LE wyprzedził Lazio, rumuńskie Vaslui i szwajcarski FC Zürich. - W Portugalii na pewno wszyscy są zadowoleni z losowania. Sporting mógł trafić dużo gorzej - przyznaje Goncalo Feio.

Problemem obu polskich klubów będzie przygotowanie się do meczów 1/16 finału. Pierwsze rozegrają 16 lutego (będą gospodarzami, rewanże tydzień później). Runda wiosenna ekstraklasy zaczyna się kilka dni później. Belgowie i Portugalczycy przerwę kończą w połowie stycznia. - Sami nie dajemy sobie szansy. Mamy przełomowy rok ze względu na Euro 2012 i dlatego, że aż dwa zespoły zagrają wiosną w Europie. I zamiast zacząć rundę w styczniu, jak czołowe ligi, zaczniemy grać w lutym. Trzeba to przedyskutować, bo przecież zimy nie są już tak srogie, a stadiony z podgrzewanymi murawami nadają się do gry zaraz po nowym roku - narzeka obrońca Legii Jakub Wawrzyniak.

W Krakowie wciąż nie wiadomo, kto będzie trenował mistrzów Polski. Decyzja, czy Kazimierz Moskal zostanie, ma zapaść przed świętami. Na razie trener Wisły przypomina: - Po losowaniu eliminacji LM też były głosy, że dobrze trafiliśmy, tymczasem APOEL okazał się mocny.

Miklas twierdzi, że celem jest awans: - Dlaczego Legia miałaby nie zagrać dwóch doskonałych spotkań i wyeliminować Sportingu?

W 1/8 finału zwycięzca meczu Wisła - Standard zagra Hannoverem lub Brugge. Legia lub Sporting Lizbona zmierzy się z Porto albo Manchesterem City. Pierwsze mecze tej rundy 8 marca, rewanże tydzień później.

300

tys. euro płaci UEFA za awans do 1/8 finału LE

Portugalski trener z Legii: Sporting » wrócił do formy


Więcej o: