Karuzela z dyrektorami w Legii

Leszek Miklas, Jarosław Ostrowski i Marek Drabczyk zostali odwołani przez radę nadzorczą z zarządu klubu, ale pozostaną w Legii na swoich dyrektorskich stanowiskach. Wiceprezesem został Piotr Zygo, który szefował klubowi w latach 2004-2007


Zmiany we władzach klubu są tyleż zaskakujące, co niezrozumiałe. Wszyscy trzej zdegradowani członkowie zarządu pozostaną w klubie i... będą się zajmować tym samym czym do tej pory. Ostrowski - w zarządzie nieprzerwanie od 2004 r. - był odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa i prawne. Drabczyk pilotował projekt budowy stadionu, a po oddaniu go do użytku zajmował się marketingiem i sprzedażą. Miklas nadzorował pion sportowy. Dla niego to kolejna funkcja w Legii. Od 1998 r. był już asystentem prezesa, dyrektorem ds. marketingu i kontraktów, dyrektorem generalnym, prezesem, potem znów prezesem, wiceprezesem i dyrektorem generalnym, a teraz został dyrektorem sportowym. Kolejnym, bo tę funkcję pełni już w klubie Marek Jóźwiak. Miklas pozostanie zwierzchnikiem trenera Macieja Skorży, będzie szukał i opiniował zawodników do klubu.

Wszyscy trzej, zamiast "członkami zarządu" są teraz "dyrektorami". Wczoraj mieli wyłączone telefony. Dla całej trójki odwołanie przez zarząd to degradacja. W klubie, który ma ogromne problemy finansowe, przybyło urzędników.

Na stanowisku pozostał prezes Paweł Kosmala. Do tej pory jego domeną były finanse klubu, teraz ma nadzorować pion sportowy. Za finanse ma odpowiadać Rafał Wyszomierski, jeszcze w zeszłym roku robił to samo jako członek zarządu Grupy TVN. Marketingiem zajmie się Zygo, który na meczach Legii pojawiał się już od kilku miesięcy. Zarząd na razie jest trzyosobowy. Trudno nie zauważyć, że "nowi" i "starzy" pracownicy klubu będą się dublować.

W suchym, pełnym biznesowej nowomowy oświadczeniu klub informuje, że zmiany przeprowadzono "w związku z wdrażaniem kolejnego etapu realizacji strategii budowania największego klubu piłkarskiego w Polsce, Rada Nadzorcza postanowiła wzmocnić struktury zarządcze Spółki".

Nie wyjaśniono czym będą się różnić kompetencje Miklasa i Jóźwiaka, który pełni w klubie funkcję dyrektora ds. rozwoju sportowego. Za tą długą nazwą kryje się wyszukiwanie piłkarzy i przeprowadzanie transferów, czyli to co należy do obowiązków... dyrektora sportowego.

Zarówno Zygo jak i Wiszomierski są związani z koncernem ITI, w którego skład wchodzi klub. Ten pierwszy został prezesem gdy ITI kupiło Legię. Wcześniej pracował jako szef marketingu telewizji N. W ciągu trzech lat prezesury popadł w konflikt z kibolami, ale w 2006 r. Legia świętowała mistrzostwo Polski. W 2007 r. zastąpił go Miklas, a sam Zygo został prezesem Multikina - spółki dużo ważniejszej w całym koncernie.

ITI w ostatnim czasie bardzo się zmienia. Pozbywa się właśnie platformy N, która łączy się z platformą Cyfra+. Grupa Canal+ kupuje telewizję TVN. Jeszcze latem media spekulowały również o ewentualnej sprzedaży innych spółek należących do koncernu, w tym Legii. Obciążeniem klubu są jednak długi wobec właściciela. Wyszomierski do połowy 2010 r. w TVN zajmował się m.in. ratowaniem finansów telewizji która odczuła skutki kryzysu.

Od tego sezonu właściciele nie dokładają do budżetu klubu, a prezes Kosmala przyznał niedawno, że tegoroczny budżet jest rekordowy i przychody sięgają 80 mln zł. Jednak zimą, podobnie jak latem, Legia będzie się wzmacniała tylko piłkarzami, których może pozyskać za darmo, a w trakcie sezonu pojawił się poślizg w wypłatach pensji piłkarzy. Szefowie Legii twardo utrzymują, że nikt nie planuje sprzedaży klubu.